Stronie podażowej nadal sprzyjało umacnianie się dolara – wczoraj US Dollar Index zanotował wzrost aż o 0,76%, wybijając się ponad poziom 81 pkt. Obecnie indeks amerykańskiej waluty znajduje się blisko ważnego poziomu oporu w rejonie 81,50-82,00 pkt.

Odbicie w górę cen zbóż – dynamiczne, lecz krótkotrwałe?

Notowania kukurydzy, pszenicy i soi powędrowały wczoraj w górę na skutek prognoz dotyczących niesprzyjającej farmerom pogody w Stanach Zjednoczonych. Kontrakty na kukurydzę podrożały o 2,71%, na pszenicę – o 1,61%, a na soję – o 1,92%, po tym, jak pojawiły się informacje o niewielkich opadach lub nawet ich braku w ciągu ostatniego tygodnia na wielu rolniczych terenach w USA.

Jak poinformował wczoraj amerykański Departament Rolnictwa, na dzień 13 maja w stanie Kansas jedynie 52% upraw pszenicy było dobrej lub bardzo dobrej jakości, podczas gdy tydzień wcześniej ten udział wynosił 60%. Niewielkie opady są także obserwowane w niektórych rejonach Rosji i Ukrainy. Niemniej jednak, na razie tę sytuację należy traktować jako przejściową – dopiero jeśli susze utrzymają się dłużej, będzie można się spodziewać istotnego spadku ilości i jakości zbiorów pszenicy.

Wczoraj cena pszenicy odbiła się w górę od wsparcia w postaci linii dolnego ograniczenia krótkoterminowego kanału spadkowego. Niemniej jednak, stronie popytowej nie udało się wybić ponad opór w rejonie 613 USD za 100 buszli, dodatkowo wzmacniany linią 14-sesyjnej średniej ruchomej.

Kolejny wzrost zapasów ropy w USA

Tymczasem notowania ropy naftowej wczoraj po raz kolejny spadły, a dziś naruszyły wsparcie w okolicach 93 USD za baryłkę. Oprócz kłopotów gospodarczych w wielu krajach świata (spekulacje o wystąpieniu Grecji z UE, kolejne oznaki spowolnienie gospodarczego w Chinach, itd.), cieniem na notowania „czarnego złota” kładą się jego wysokie zapasy w USA.

Wczoraj wieczorem Amerykański Instytut Paliw (API) poinformował, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych wzrosły o 6,6 mln baryłek, podczas gdy oczekiwania rynkowe kształtowały się na poziomie 1,5-1,7 mln baryłek wzrostu. Dziś swoje dokładniejsze wyliczenia na ten temat przedstawi amerykański Departament Energii. 

Dorota Sierakowska