statystyki

Rybiński: Noworoczna szopka robi krok do przodu, czyli jaki był rok 2012

autor: Krzysztof Rybiński26.12.2011, 23:25; Aktualizacja: 27.12.2011, 13:20

Wybierzmy się w podróż w czasie. Jest grudzień 2012 roku, w Warszawie zalega dwumetrowa warstwa śniegu, drogowcy i kolejarze po raz kolejny dali się zaskoczyć zimie. Do Zalesia Górnego wraca się z centrum trzy godziny, pociąg z Warszawy do Gdańska jechał trzy dni. Podróżni mają dużo czasu, żeby zastanowić się nad tym, jaki był rok 2012.

Reklama


Reklama


Wszyscy pamiętamy niesamowite anomalie pogodowe 2012 roku. O ile globalne ocieplenie wciąż jest kwestionowane, to pod koniec roku nikt nie kwestionuje, że pogoda stała się bardzo zmienna, a zmiany gwałtowne. Po bezśnieżnej zimie, ku utrapieniu dzieci, śnieg spadł w kwietniu i maju, a 10-stopniowy mróz, który trwał co prawda tylko kilka dni, doprowadził do rozpaczy rolników. Latem temperatura w Polsce przekroczyła 45 stopni, w kilku miastach rzeki zamieniły się w błotniste kanały, po raz pierwszy racjonowano wodę i wprowadzono karę za podlewanie ogródków. Wpływowi salonowi dziennikarze winą za wszystko obarczyli PiS, co potwierdziły badania opinii publicznej.

Jednak wahania pogody były niewielkie w porównaniu z wahaniami na rynkach finansowych. W styczniu agencje obniżyły ratingi wszystkim krajom strefy euro, Włochy sprzedały tylko połowę obligacji na aukcji, a ich oprocentowanie przekroczyło 8 proc. Kilka dni później duży bank francuski ogłosił bankructwo. Pomimo błyskawicznej akcji ratunkowej podjętej przez rząd Francji pod kasami banku ustawiły się kolejki. Oprocentowanie obligacji rządu przekroczyło 7 proc., bo zaczęto się obawiać, że koszty ratowania francuskiego sektora bankowego, którego aktywa są trzyipółkrotnie większe od francuskiego PKB, przekraczają możliwość rządu Francji. Kilka dni później w całej strefie euro pojawił się efekt domina, banki przestały sobie pożyczać pieniądze. „Financial Times” napisał, że zostało 10 dni, żeby uratować Europę. Zorganizowano szczyt ostatniej szansy, w którym wziął udział prezes EBC. Na szczycie ustalono trzy rzeczy: że kolejny szczyt odbędzie się za miesiąc, że wprowadzenie euro było trwałym i nieodwracalnym procesem oraz że strefa euro zbierze 500 mld euro na ratowanie Włoch, Hiszpanii i Francji, inne kraje świata dorzucą około 1 bln euro. Ogłoszono wielki sukces. Nazajutrz giełdy spadły o 15 procent i rozpętało się piekło. Przez pięć dni z rzędu giełdy spadały po ponad 10 procent dziennie, za jednego dolara płacono 95 eurocentów, a uncja złota w jednym momencie kosztowała 5000 dolarów. Następnego dnia cena spadła do 3000 dolarów, co pokazuje skalę emocji i paniki. Ten spadek nastąpił, po tym jak w epokowym przemówieniu prezes EBC ogłosił, że skala kryzysu uzasadnia rozpoczęcie drukowania pieniędzy na masową skalę. I ruszyły prasy drukarskie. To była prawdziwa euforia, jednego dnia indeksy giełdowe poszły w górę o 25 procent, najwięcej w historii. Wszystkie gazety świata (nawet w Korei Północnej i na Kubie) wydrukowały zdjęcie Super Mario z podpisem „oto ten, który uratował świat przez depresją o galaktycznych rozmiarach”.

Wtedy okazało się, że ekonomia to dziwna dziedzina wiedzy. Wbrew temu, co prorokowali doradcy rządów, ludzie, zamiast uspokoić się i wrócić z kolejek pod bankami do pracy, zaczęli wypłacać pieniądze jeszcze szybciej i masowo wykupywać towary. Przez chwilę producenci byli zadowoleni, bo gwałtownie wzrosła sprzedaż, można było też znacznie podnieść ceny, ale po chwili okazało się, że to początek bardzo groźnego zjawiska, czyli utraty zaufania ludzi do wartości nabywczej pieniędzy.

Miesiąc później ceny akcji znowu spadały, za euro płacono 85 centów, a w Polsce ceny wszystkich głównych walut: euro, dolara i franka, przekroczyły 5 złotych.

Wybierzmy się w podróż w czasie. Jest koniec roku 2012. Unijny szczyt ostatniej szansy uznano za sukces, giełdy runęły, a uncja złota kosztuje 5 tys. dolarów

W innych częściach świata też nie było lepiej. Po izraelskim ataku na irańskie instalacje nuklearne oba kraje znalazły się w stanie wojny, Iran zamknął cieśninę Ormuz, powodując wzrost cen ropy do 200 dolarów za baryłkę. Ceny benzyny w Polsce przekroczyły 8 złotych za litr. USA skierowały w stronę Zatoki Perskiej lotniskowce, cena ropy skoczyła do 300 dolarów za baryłkę, a cena benzyny w Polsce przekroczyła 9 złotych za litr.

W czerwcu wybuchła kolejna epidemia ptasiej grypy i SARS, tym razem kilka ognisk było w Europie. Panika była tak silna, że masowo rezygnowano z przelotów, imprezy masowe świeciły pustkami. Polska przegrała wszystkie trzy mecze fazy grupowej przy prawie pustych stadionach. Oczywiście elity salonowego dziennikarstwa stwierdziły, że SARS zostało wywołane przez język nienawiści uprawiany przez PiS. Potwierdziły to badania opinii publicznej.

Na szczęście mamy grudzień 2011 roku i wszystkie opisane wydarzenia są tylko futurystycznym opisem jednego z możliwych scenariuszy, który być może wcale nie jest najbardziej prawdopodobny.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • sss(2012-12-06 13:13) Odpowiedz 00

    Grudzień 2012
    Francja sprzedała obligacje 15-letnie za 900 mln EUR z rekordową średnią rentownością 2,56 proc.
    No comment

  • p74(2011-12-27 22:33) Odpowiedz 00

    Dzieki ze mnie Pan postraszył przed spaniem, mam male dziecko na utrzymaniu i ogromne rozwolnienie po przeczytaniu tegu. Dobrze ze nie mam kredytów i troche kasy na czarna godzinę, ale widze ze to bedzie czarny cały rok. Mam nadzieje ze sie Pan mocno pomyli, ..do chol..y to jest niemozliwe !!! ale i tak mam wklepane zlecenie na otwarcie shortów !!! Ale Pan ostro pojechał jak na pracownika naukowego. Mi zwykłej magisterzyne w głowie sie to nie miesci !!!

  • erwu(2011-12-29 05:34) Odpowiedz 00

    Panie Leszku! Rybiński pomylił się w sprawie Hiszpanii, ale stało się Gorzej,a nie lepiej, bo w rzeczywistej historii miejsce Hiszpanii zajęły Włochy.

  • Leszek(2011-12-28 20:56) Odpowiedz 00

    Zapomniał wspomnieć o komecie, która na koniec spadnie i zgładzi ludzkość. A na poważnie, straciłem do człowieka cały szacunek. Zamiast posługiwać się takimi pojęciami jak ryzyko, zaczął operować na bazookach, eurogedonach i smokach wodnych. A do tego praktycznie nie pozostawia miejsca na wątpliwości. Wydaje mi się, że wszystko co mówi, jest nastawione na zdobycie rozgłosu. Jeżeli kryzys zaufania rzeczywiście się zaostrzy, media okrzykną go polskim Roubinim. Za to jeżeli katastrofy nie będzie, nietrafioną prognozę będzie można obronić mówiąc, że politycy tylko odwlekli w czasie to, co nieuniknione. Według jego zeszłorocznych prognoz rok 2011 miał straszyć bankructwem Hiszpanii - kraju, którego średni koszt obsługi długu w stosunku do PKB pozostał na poziomie z czasów snucia tej prognozy i jest istotnie niższy niż u nas. Ani słowa o Włoszech - głównym bohaterze kryzysu, za to zbankrutować miała Irlandia. Większość swoich prognoz Rybiński ocenił jako trafne, niezależnie od tego, czy się sprawdziły, czy nie. To, co w moich oczach zyskał broniąc OFE, stracił na wieszczeniu tych końców świata.

  • takowy(2011-12-28 13:09) Odpowiedz 00

    E tam przesadza..
    Obiera Epicki styl ciekawego opowiadania, w które wplátuje swoje spostrzeznia i obawy, w jego szczerym interesie jest by trafic do przecietnego zjadacza chleba. Stad taka forma artykulu. Dla mnie bomba, kto sie chce bac wyimaginowanych aczkolwiek nie az tak nieprawdopodobnych rokowan niech sie boi, ale calosc sluzy ostrzezeniu, ze cos sie dzieje, ze w tej calej gospodarce i pseudoekonomi cos sie mocno burzy...

  • Wojciech Cejrowski ma rację(2011-12-28 08:32) Odpowiedz 00

    Zachód przegnił na wskroś i opiera się tylko na przekrętach.

    Ostatni film "Chciwość" przedstawia w sposób wierny jak Banki robią Wała z Nas wszystkich.

    Wspólczesna Bankowość to czysta spekulacja i nic więcej.

  • Nic takiego nie będzie(2011-12-28 08:24) Odpowiedz 00

    Po prostu zacznie się dodrukowywać waluty i zasilać nimi po cichu Banki i Budżety Państw.

    W ten sposób w równym stopniu rozłoży sie koszty na całe społeczeństwo.

    A może znajdzie si Wybawca...Wielkie Komunistyczne Chiny kupia Europejskie Banki i 3/4 Europejskich Firm.

    Bo juz teraz Chińczycy przenosza produkcję do Aryki... A przecież taniej będą pracować zabiedzeni Europejczycy... co 20 lat temu przenieśli całą prawie produkcje do Chin...bo idiotom wydawało się, że w ten sposób osiągna sukces.
    Że mozna żyć na kredyt, a Państwa będa bezkarnie emitować Obligacje, które skupią albo głupie Banki albo jeszcze głupsze OFE.


    No i osiągneli

  • Ooops(2011-12-28 00:49) Odpowiedz 00

    Panie Profesorze,
    Gratuluje ciekawego artykulu w UwazamRze oraz tego ze wreszcie pojawia sie Pan w GP i programie Blizej(widzialbym jednak Pana w roli uczestnikow na zywo). Proponuje dalszy krok: Rozmowy niedokonczone w RM lub TvTrwam. Powaznie! Czy wyznawcy tvn i gw sa tolerancyjni? Czy myslenie ma przyszlosc? Niech Pan 3ma fason:) pozdrawiam

  • jojo(2011-12-28 00:21) Odpowiedz 00

    Science Fiction szczegolnie na temat prognoz meterologicznych ... idziemy w kierunku maliny roku :)

    Warto uwypuklic ale bez pomylek w zawodach. P Rybinski jest ekonomisto a nie pisarzem.

  • marian(2011-12-27 23:16) Odpowiedz 00

    @ kamil z IP: 83.29.129.* (2011-12-27 18:39)

    "z tekstu wynika że należy inwestować w złoto?"


    widać kolega nie czytał uważnie , przecież jak byk jest napisane

    "Wtedy okazało się, że ekonomia to dziwna dziedzina wiedzy. Wbrew temu, co prorokowali doradcy rządów, ludzie, zamiast uspokoić się i wrócić z kolejek pod bankami do pracy, zaczęli wypłacać pieniądze jeszcze szybciej i masowo wykupywać towary. Przez chwilę producenci byli zadowoleni, bo gwałtownie wzrosła sprzedaż, można było też znacznie podnieść ceny, ale po chwili okazało się, że to początek bardzo groźnego zjawiska, czyli utraty zaufania ludzi do wartości nabywczej pieniędzy."

  • 113mateo(2011-12-27 22:09) Odpowiedz 00

    prof. Rybiński może i troszkę zbyt dramatycznie przewiduje skutki kryzysu ale lepiej tak niż poddawać się wielkiemu optymizmowi rządu. Polska kraj prawie tak silny jak USA takie przesłanie niesie pan Tusk

  • Tonny12(2011-12-27 20:14) Odpowiedz 00

    Doskonały tekst...

  • Andrzej(2011-12-27 21:47) Odpowiedz 00

    Mam nadzieję, że profesor przesadza...
    Ale strach jest ;)

  • Pit(2011-12-27 21:26) Odpowiedz 00

    Myślę, że profesor trochę przesadza, ale tylko trochę.

  • 23d23d(2011-12-27 18:49) Odpowiedz 00

    ebiqs, bzdury gadasz, wejdz na bloga profesora, poczytaj posty sprzed roku i posty podsumowujące prognozy, ale przede wszystkim wyłącz tvn.

  • ebiqs(2011-12-27 17:46) Odpowiedz 00

    Krzysztof Rybiński aspiruje do roli jasnowidza aczkolwiek jeszcze żadna z jego przepowiedni nie sprawdziła się

  • i co z tego(2011-12-27 15:45) Odpowiedz 00

    prof.Rybiński jest jednym z nielicznych ,który nie boi sie mówić prawdy bez względu na to jaka ona by nie była.Podziwiam.Takich już brak.

  • aleryk(2011-12-27 22:51) Odpowiedz 00

    siewcy hurra-optymizmu na wagę złota,
    trzeźwi i realnie oceniający sytuację obserwatorzy - wróg establishmentu.
    taki będzie 2012.

  • kamil(2011-12-27 18:39) Odpowiedz 00

    z tekstu wynika że należy inwestować w złoto?

  • cfgvfdg(2011-12-28 09:17) Odpowiedz 00

    boję się tego

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama