Miesiące natowskich nalotów, wojna domowa, uznanie przez państwa zachodnie rządu w Bengazi nie doprowadziły do upadku Kaddafiego, od kilku dni jednak rosną szanse na sukces, bo powstańcy uderzyli w podwaliny ekonomiczne reżimu.

Armia Kaddafiego topnieje, ale wciąż jest na tyle sprawna, by długo odpierać ataki. Bomby NATO zrujnowały wprawdzie co najmniej jedną trzecią jej zasobów, ale pozostałe dwie trzecie mają większą siłę ognia oraz zdolności manewrowe niż rebelianci. Władze nowej Libii w Bengazi okazały się nieudolne, nie tylko na polu bitew, ale także administracyjnie. Na szczęście państwa zachodnie zrozumiały, że to nie w ich rękach leży klucz do rozbicia Kaddafiego.

Trzeba go szukać w górach Nafusa na południe od Trypolisu. Tamtejsi rebelianci, głównie Berberowie, najpierw utrzymali swoje pozycje, a następnie zaczęli kontratakować. Mają po swojej stronie więcej atutów niż ich towarzysze z Bengazi. Są skuteczniejsi w walce, bardziej zdeterminowani, lepiej zorganizowani i co najważniejsze, we wtorek dzieliło ich od Trypolisu ledwie 50 kilometrów. Nic dziwnego, że właśnie na nich zatrzymały się oczy NATO i to oni dostali zrzuty francuskiej broni.

Od piątku powstańcy z Nafusa walczą o miasta Zawija i Gharyan w ramach planu ekonomicznego zadławienia Kaddafiego. Po utracie wschodu kraju i morskiej blokadzie wprowadzonej przez NATO właśnie przez Zawiję, którędy wiedzie droga do Tunezji, idzie niemal cały eksport reżimowy oraz dostawy zaopatrzenia dla Trypolisu. Tu też mieści się druga po Bredzie rafineria ropy. Wcześniej partyzanci atakowali ropociąg, paraliżując jej prace, teraz chcą ją zdobyć. Gharyan z kolei jest bramą na Saharę. Tamtejszym szlakiem Kaddafi handluje z krajami Afryki na południu i sprowadza czarnych najemników. Jeśli drogi do Tunezji oraz przez Saharę zostaną trwale odcięte, reżim się zadławi. W efekcie jego gospodarka runie, co grozi wprawdzie mieszkańcom Trypolisu niedożywieniem, ale taka blokada silniej podkopie panowanie Kaddafiego niż nieudolne poczynania bojowników ze wschodu. Prędzej czy później reżim zostanie pokonany, ale dokonają tego Berberowie z gór, a nie ukochani przez media rebelianci z Bengazi. Zwyciężą, bo surowe życie dało im więcej wyobraźni. Uderz w gospodarkę, a wróg nie będzie miał z czego finansować wojny. Prosta i skuteczna recepta na sukces.