Dzielni Węgrzy przegonili Rosjan. Chodzi o ich sztandarowy koncern naftowy MOL. Moskwa chciała im w tej spółce wydrzeć władzę, ale musiała odejść z kwitkiem.

Węgiersko-rosyjskiej batalii o MOL-a przyglądała się z napięciem cała Europa Wschodnia. Nic dziwnego – to, na ile sobie pozwolą Rosjanie i czy Budapeszt okaże się skuteczny w walce z nimi, było dla naszego regionu sprawdzianem, jak bardzo świat się zmienił od czasu gospodarczej i politycznej transformacji.

Batalia rozpoczęła się w 2009 roku, kiedy jeden z udziałowców MOL-a – austriacki koncern OMV – sprzedał rosyjskiemu koncernowi Surgutnieftiegaz ponad 20 proc. akcji węgierskiego koncernu. Austriacy byli wściekli na Węgrów, bo Budapeszt nie chciał im oddać władzy w spółce, chociaż bardzo się o to starali. Zrobili więc im na złość i za ich plecami dogadali się z Surgutnieftiegazem – tajemniczą rosyjską kompanią, o której tak naprawdę niewiele wiadomo. Ich udziałowcy to najgłębsza tajemnica Kremla.

Od tej pory zaczęła się zażarta wojna z Moskwą. Budapeszt blokował Surgutnieftiegaz na każdym kroku – Rosjanie nie dostawali dywidendy, nie mogli głosować na zgromadzeniach akcjonariuszy, nie mieli żadnego wpływu na zarządzanie koncernem. Dla węgierskich sądów i węgierskich polityków zmowa Austriaków z OMV z Rosjanami z Surgutnieftiegazu była operacją wymierzoną wprost nie tylko w ich biznes, ale również w interes narodowy. Wrogie przejęcie dokonywane rękami Rosjan spotkało się ze zdecydowaną reakcją Budapesztu. Węgrzy nie przestraszyli się niczego – ani międzynarodowych ekspertów odsądzających ich od czci i wiary, ani zagranicznej kampanii Putina, który oskarżał ich o nieprzestrzeganie prawa.

W końcu Surgutnieftiegaz dał za wygraną i kilka dni temu zgodził się odsprzedać Węgrom swoje udziały w MOL-u. Budapeszt ogłosił zwycięstwo. A Rosjanie? Za wyjście z koncernu dostaną 1,88 mld dol., czyli o ponad 400 mln dol. więcej, niż dwa lata temu zapłacili Austriakom. Owszem, przegrali, ale na szczęście w tej wojnie liczył się dla Moskwy przede wszystkim biznes, natomiast kwestie prestiżu zeszły na drugi plan.

Dla naszej części Europy historia MOL-a to sygnał, że twarda taktyka wobec Rosjan przynosi efekty. Pohukiwania i grymasy Surgutnieftiegazu niewiele dały, bo czasy, w jakich żyjemy, różnią się zdecydowanie od rzeczywistości sprzed dwudziestu lat.