Początkowo umiejscawiano nas w Europie Wschodniej. Po wejściu do NATO i UE razem z Węgrami, Czechami, Słowakami i Bałtami staliśmy się Europą Środkową. Kiedy wybuchł kryzys, ekonomiści i inwestorzy, patrząc na zapaść Litwy, Łotwy i Estonii, mieli też przed oczami Polskę. Z czasem okazało się, że mamy odmienną politykę fiskalną, kondycję banków, itd. Nie tworzymy jedności ani z Bałtami, ani Ukrainą. Zachodnim analitykom dojście do tej banalnej konstatacji zajęło parę lat.

W rok 2010 weszliśmy jako byt oceniany w oderwaniu od innych państw regionu. To uboczny efekt kryzysu, ale także naszej konsekwencji w walce o miejsce w Europie. Opłaciło się.