Sprawa wygląda groźnie. Pół biedy, jeżeli problem ograniczy się do Grecji. Ale coraz bardziej niepokojące sygnały dochodzą z Portugalii, Hiszpanii, Irlandii. Finansowy świat zadaje sobie pytanie, czy aby na pewno te kraje będą w stanie obsłużyć swój dług. I przy okazji zachowuje się typowo – ucieka z rynków, które pachną ryzykiem. Czy nie mają racji? Oby. Ale jeśli trzeba będzie tworzyć pakiety pomocowe na wzór greckiego dla kolejnych państw, sytuacja finansowa strefy euro, a także międzynarodowych instytucji finansowych, może stać się bardzo trudna i zasadne będzie inne pytanie: czy pieniędzy na pomoc wystarczy?

Oczywiście można też odmówić pomocy. Mielibyśmy wówczas do czynienia z bankrutującymi gospodarkami strefy euro, jednego z najpotężniejszych organizmów gospodarczych świata. Czyli z sytuacją bez precedensu w nowoczesnej historii. Jak by się to skończyło? Tego nie wie nikt. Czy warto ryzykować? Na to pytanie na razie również nie ma odpowiedzi.