Wiceminister odniosła się tym samym do ocen analityków, którzy ostrzegają, że wzrost PKB w IV kwartale wyniesie 3,8 proc., a całoroczny wzrost nie przekroczy 5 proc. Jej zdaniem przyszły rok "na pewno będzie trudniejszy".

"Myślę, że 3,7 proc. wzrostu PKB w przyszłym roku to bardzo realistyczny poziom. Biorąc pod uwagę to, że żyjemy w bardzo niestabilnych czasach, że każdy dzień przynosi nowe i bardziej dramatyczne dane, trudno przewidywać" - powiedziała Zajdel- Kurowska.

Jej zdaniem nie jest wykluczone, że sytuacja może się odmienić, gdyż trudno oczekiwać, że gospodarka będzie cały czas traciła.

"W pewnym momencie nastąpi jakieś uspokojenie sytuacji i powinniśmy zacząć zyskiwać" - powiedziała wiceminister. Zwróciła uwagę na działania pomocowe, które są podejmowane przez rządy wielu krajów.

Według Zajdel-Kurowskiej jest za wcześnie, by przewidywać konieczność weryfikacji budżetu w 2009 r. Należy wziąć pod uwagę tempo wzrostu spożycia, obniżki podatków w roku przyszłym, inwestycje publiczne, jak również osłabienie złotego, które może przyczynić się do wzrostu konkurencyjności polskiego eksportu.

"W tej sytuacji wydaje się, że 3,7 proc. wzrostu gospodarczego, jako dynamika realna w przyszłym roku, jest możliwe" - oceniła wiceminister.

Według niej największe znaczenie dla utrzymania prognozy będzie miała konsumpcja, popyt wewnętrzny.

"Nasze dane wskazują na bardzo silny impuls popytowy w roku przyszłym. Przypomnę, że wciąż rosną wynagrodzenia, wciąż rosną emerytury i renty. W roku przyszłym dodatkowo do tego dochodzi obniżka podatków. To impuls fiskalny, który raczej pójdzie na wzrost konsumpcji, a nie na oszczędności" - uważa Zajdel-Kurowska.

"Myślę, że wzrost konsumpcji realnej będzie podtrzymywać tempo wzrostu gospodarczego. W zakresie inwestycji przewidziane są w budżecie dosyć duże inwestycje publiczne w infrastrukturę, które również powinny w jakiś sposób zastąpić inwestycje prywatne. Dlatego nie obawiałabym się istotnego spowolnienia popytu wewnętrznego" - powiedziała wiceminister.

Jej zdaniem największym zagrożeniem dla dynamiki wzrostu gospodarczego jest element zagraniczny, czyli słabszy z popyt za granicą.

"Weryfikowane są prognozy dla naszych partnerów handlowych. Jeżeli nie będzie to zerowy wzrost, ale tak jak się mówi minus 4-5 proc., to rzeczywiście wtedy będzie potrzeba weryfikacji naszych założeń makroekonomicznych" - uważa Zajdel-Kurowska.

Dodała, że w przypadku spowolnienia gospodarczego na początku dekady zaobserwowano, że gdy w Niemczech bardzo silnie spadł popyt, wielu konsumentów wybierało towary tańsze, które były na przykład eksportowane z Polski.

"Dlatego też, biorąc po uwagę strukturę naszego eksportu wcale nie jestem przekonana, że wraz ze spadkiem popytu w UE jakoś bardzo mocno ucierpi nasz eksport" - powiedziała.

Wiceminister dodała ponadto, że według niej przyjęta w przyszłorocznym budżecie inflacja na poziomie 2,9 proc. jest "założeniem jak najbardziej realistycznym".

"To, czego się naprawdę boję, to aby inflacja nie okazała się dużo niższa, jeżeli doszłoby do bardzo dużego wychłodzenia popytu wewnętrznego - w co nie wierzę - to taki scenariusz byłby możliwy" - powiedziała wiceminister.

Zajdel-Kurowska przyznała, że produkcja przemysłowa w przyszłym roku może być jednak słabsza, bo 40 proc. to produkcja na eksport. "Jeśli jednak dojdzie do spowolnienia eksportu, a w niektórych branżach na pewno dojdzie (...), to tym samym przełoży się na spadek produkcji przemysłowej" - prognozuje minister.