- Nie mamy takich zamiarów. Cały czas posiadamy w naszej ofercie kredyty we frankach szwajcarskich - nawet na 100 proc. nieruchomości - i zamierzamy ich nadal udzielać. Oczywiście obserwujemy na rynku odchodzenie od kredytów we frankach. My uważamy, że mamy ostrożna politykę kredytową i bezpieczny portfel. Nieobsługiwane kredyty hipoteczne możemy policzyć na palcach jednej ręki. Dlatego nie widzimy powodów dla, których mielibyśmy rezygnować z kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich.

Oczywiście uwzględniamy zalecenia polskiego nadzoru finansowego i jeszcze bardziej ostrożnie podchodzimy do oceny wiarygodności kredytowej klientów. Pół roku temu tylko jeden na dziesięć wniosków kredytowych był przez nas rozpatrywany negatywnie, w obecnej sytuacji rynkowej, jest to ponad 50 proc. Ale klient, który chce u nas wziąć kredyt we frankach szwajcarskich i stać go na obsłużenie takiego zadłużenia, kredyt taki otrzyma.

• Czy kryzys na rynkach finansowych wpłynie na plany Polbanku w najbliższym czasie?

- Nie podjęliśmy, ani nie planujemy żadnych ruchów, które by wskazywały, że chcemy ograniczyć tempo wzrostu banku. Sieć placówek Polbanku była planowana cztery lata temu. Chcieliśmy osiągnąć taką liczbę. I to w zasadzie udało nam się już zrealizować. Obecnie mamy 320 placówek, a w przyszłym roku rozważamy otwarcie kolejnych oddziałów. Będzie się to też wiązało z koniecznością zatrudnienia kolejnych pracowników.

• Wszyscy jednak odczuwają kłopoty z finansowaniem akcji kredytowej. Skąd Polbank zamierza brać pieniądze na nowe kredyty?

- Obserwując kampanie reklamowe widać, że obecnie gros banków przywiązuje dużą uwagę do wzmocnienia akcji depozytowej. W ubiegłych latach banki finansowały się z rynku międzybankowego. Teraz taka możliwość się wyczerpała.

Polbank realizuje strategię rozwoju w oparciu o zrównoważony bilans akcji depozytowej i kredytowej. Finansujemy się obecnie z sukcesem głównie z rynku depozytów detalicznych. Nie mogąc zdradzić szczegółów, mogę jedynie powiedzieć, że nasza ostatnia kampania depozytowa przyniosła bardzo wymierne efekty. Pomaga nam również fakt, że jesteśmy bankiem greckim i gwarantujemy każdemu klientowi dwukrotnie wyższą kwotę depozytów (100 tys. euro - przyp. red.) niż wynosi minimalna kwota gwarancji depozytów w Unii Europejskiej.