Tylko o 2,1 proc. wzrósł w pierwszej połowie roku obrót wszystkich centrów handlowych w kraju i wyniósł 58 mld zł – wynika z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych. Gdyby taka słaba dynamika utrzymała się także w dalszej części roku, byłby to jeden z najsłabszych wyników zanotowanych przez branżę od wielu lat. Biorąc pod uwagę pełne lata, gorzej było tylko w roku 2014, kiedy obroty niemal się nie zmieniły.
Średni obrót w przeliczeniu na jedno centrum wynosi dziś ok. 268 mln zł. W 2008 r. było to 287 mln zł. To efekt nasycania się rynku takimi obiektami. Od 2008 r. powstało ich ponad 180. Konkurencja rośnie i trudno wyróżnić się na rynku, tym bardziej że i nowinek pojawia się niewiele. W ubiegłym roku zadebiutowało u nas 18 nowych firm handlowych z zagranicy, podczas gdy w latach poprzednich – po ok. 30 rocznie. W tym roku do września pojawiło się tylko 12 nowych marek. – Dlatego oferta galerii zaczyna się powielać – zauważa Agata Czarnecka z firmy CBRE, działającej na rynku nieruchomości komercyjnych. Co więcej, niektóre marki wycofują się z Polski. W tym roku sklepy zamknęła m.in. firma American Eagle Outfitters. To sprawia, że wolnych lokali przybywa nawet w topowych galeriach. Wskaźnik pustostanów w I półroczu tego roku w 8 największych aglomeracjach wyniósł 3,3 proc. Wzrósł o 20 punktów bazowych w stosunku do roku ubiegłego, wynika z badania Polish Retail Research Forum.
ikona lupy />
Dziennik Gazeta Prawna
Centra zyskały poważnego konkurenta – internet. W LPP taki handel odpowiada już za 2,7 proc. przychodów Grupy. – W ciągu ostatnich 12 miesięcy podwoiliśmy wartość sprzedaży online – mówi Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes zarządu i dyrektor finansowy LPP. Centra handlowe zaczynają pełnić rolę wystaw dla największych marek.
Tegoroczne bankructwo centrum handlowego w Sosnowcu może nie być jedynym. Choć według ekspertów upadłością są zagrożone głównie obiekty starej generacji, czyli takie oparte przede wszystkim na hipermarkecie, w którym część handlowa składa się zaledwie z kilkunastu butików.
Przy rosnącej konkurencji poprawa obrotów w dłuższym terminie będzie wymagała od właścicieli centrów odejścia od tradycyjnego myślenia o handlu. Przyciągnięcie klientów i przełożenie ich obecności na większe obroty będzie się wiązało przede wszystkim z rozbudową działów niezwiązanych bezpośrednio z zakupami.
– Będę się rozwijały gastronomia i rozrywka, w której główną rolę będzie nadal pełniło kino, ale rozwijane technologicznie i bardziej komfortowe. Do tego w kinach zacznie rozwijać się przemysł eventowy, czyli np. wydarzeń związanych z premierami. W tym jesteśmy daleko za Zachodem – mówi Jarosław Tutaj z agencji Savills. Kolejna nowość to przemysł wrażeń. Pod tym hasłem na rozwiniętych rynkach oferowane są np. parki trampolin, gra w ponadwymiarowy bilard czy komory aerodynamiczne. – Zarządzający centrami będą musieli stać się bardzo elastyczni – twierdzi Jarosław Tutaj.
Współpr. MK