Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, praktycznie monopolista w dostawach gazu, chce wzrostu cen o 8-9 proc. od nowego roku. Również sprawujący nadzór nad siecią dużych gazociągów OGP Gaz-System zwrócił się do Urzędu Regulacji Energetyki o zgodę na zmianę taryfy. Zdaniem ekspertów co najmniej jeden z tych wniosków zostanie zatwierdzony przez nadzorujący rynek urząd.

Miesięczne rachunki gospodarstw używających gazu do gotowania wzrosłyby o ok. 50 gr. Używający gazu do gotowania i podgrzewania wody zapłaciliby o ok. 3,5 zł więcej, a korzystający z ogrzewania gazowego miesięcznie płaciliby o ok. 12 zł więcej. Nawet ok. 5-proc. wzrost cen hurtowych gazu oznacza wielomilionowy wzrost kosztów dla największych odbiorców surowca - firm chemicznych.

- Wzrost cen gazu najwyraźniej odczuwają producenci nawozów: Zakłady Azotowe Puławy, Zakłady Chemiczne Police oraz Anwil - mówi Ludomir Zalewski analityk DM PKO BP.

Dodaje, że choć największym odbiorcą gazu jest Grupa Orlen (właściciel Anwilu), to w skali grupy efekt podwyżek nie zaważy na wynikach finansowych.

Podwyżka wpłynie natomiast na wyniki największych producentów nawozów Puław i Polic.

- Zakup gazu to 40 proc. kosztów spółki, dlatego podwyżka może obniżyć zysk operacyjny puławskich Azotów na rok obrotowy o 15-16 mln zł. Jednak prognozy Puław są na tyle ostrożne, że nawet przy wzroście cen gazu powinny zostać zrealizowane - ocenia Ludomir Zalewski.

W prognozach wyników, zakładających 141,6 mln zł zysku netto i 2,278 mld zł przychodów, zarząd nie uwzględnił wzrostu cen gazu.

- Na rynku nawozów mamy do czynienia z czymś w rodzaju hossy. Dlatego ewentualna podwyżka nie powinna zanadto zaszkodzić producentom - ocenia Tomasz Krukowski, analityk CA IB.

- Ceny nawozów mogą rosnąć, jednak nie ze względu na podwyżki cen gazu, a raczej koniunkturę na rynku - ocenia Ludomir Zalewski.

Krzysztof Grad

krzysztof.grad@infor.pl