W ciągu ostatniego tygodnia rosyjski potentat gazowy zmienił zdanie co do perspektyw przebiegającego przez Polskę rurociągu jamalskiego. Jak podał PAP, wiceprezes Gazpromu Aleksandr Miedwiediew, powiedział na wczorajszej konferencji prasowej, że rosyjski koncern jest gotów powrócić do rozpatrywania projektu budowy drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa.

Jamał-Europa II zakłada znaczne zwiększenie zapotrzebowania na gaz na polskim rynku. Gdy tylko Polacy zgłoszą zapotrzebowanie na 12 mld m sześc. gazu i zrekompensują redukcję naszych dostaw eksportowych przez Jamał-Europę II, będzie można mówić o powrocie do projektu - stwierdził Aleksandr Miedwiediew.

To zdecydowana zmiana stanowiska rosyjskiego giganta. Jeszcze tydzień temu, na światowym forum energetycznym w Rzymie, wymieniając projekty gazociągów, które Gazprom w najbliższym czasie zamierza rozwijać, nie wspomniał nawet o gazociągu jamalskim. Podkreślał, że priorytetami dla Gazpromu są obecnie budowa gazociągu północnego (który ma połączyć bezpośrednio Rosję z Niemcami) i południowego. Jednocześnie Wiktor Christienko, rosyjski minister przemysłu i energetyki, mówił, że nie ma żadnych podstaw, by wracać do projektu Jamał- -Europa II i wszystkie problemy z dostawami gazu do Europy może rozwiązać Nord Stream (Gazociąg Północny).

Teraz Aleksandr Miedwiediew podkreśla, że projekt Gazociągu Północnego nie jest wymierzony przeciwko żadnemu projektowi przesyłu gazu, w tym drugiej nitce gazociągu Jamał-Europa. Oddany w 1999 roku do użytku gazociąg ma 2 tys. kilometrów i przebiega przez terytorium Rosji, Białorusi, Polski oraz Niemiec. Może tłoczyć 33 mld m sześc. gazu rocznie.

Dla porównania początkowo przepustowość rurociągu północnego wyniesie 27 mld m sześc. gazu rocznie, a docelowo po uruchomieniu drugiej nitki ma ona zostać zwiększona do 55 mld m sześc.

Druga nitka jamalskiej rury miała być ułożona do końca 2001, a potem do 2010 roku, jednak ze względu na zaangażowanie Rosji w budowę Gazociągu Północnego nie zaczęto jej nawet projektować. Realizacja warunków Gazpromu oznaczałaby, że Polska musiałaby zrezygnować z projektów dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia w gaz oraz ograniczenia bądź rezygnacji z własnego wydobycia. Chodzi o projekty budowy gazociągu po dnie Bałtyku Balic Pipe do Dani oraz terminala odbioru gazu skroplonego w Świnoujściu.

KRZYSZTOF GRAD

krzysztof.grad@infor.pl