Przedszkole może się ubiegać o dotacje ze środków UE i gminy, w której ma powstać. Wsparcie może wynosić 75 proc. kosztów na dziecko w publicznej jednostce.
Publikacja: 26 listopada 2008, 09:53 Aktualizacja: 26 listopada 2008, 11:08
Osoby zamierzające założyć przedszkole mogą starać się o dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej. W Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki do 2013 roku jest na ten cel 243 mln euro. Według szacunków Ministerstwa Rozwoju Regionalnego pieniądze te pozwolą na założenie 2 tys. przedszkoli.
Alina Kozińska z Mazowieckich Małych Przedszkoli zauważa jednak, że niełatwo je otrzymać. Środki są przyznawane w drodze konkursu.
- Na 137 wniosków złożonych w tym roku w województwie lubelskim tylko dziewięć otrzymało dofinansowanie - podkreśla Alina Kozińska.
Ale to nie jedyna pomoc finansowa, na jaką może liczyć właściciel przedszkola. Przysługuje mu również dotacja z budżetu gminy na prowadzenie placówki. W przypadku publicznego przedszkola wynosi ona 100 proc.
- Natomiast w przypadku niepublicznej placówki dotacja na jedno dziecko sięga nie mniej niż 75 proc. średnich kosztów jego utrzymania w przedszkolu publicznym w danej gminie - dodaje Alina Kozińska.
Gdy w gminie nie ma przedszkola, brana jest pod uwagę gmina sąsiednia.
Oprócz przedszkola o dofinansowanie może ubiegać się także punkt lub zespół wychowania przedszkolnego. Gdy jest to publiczna jednostka edukacji przedszkolnej, sięga ono 50 proc. kosztów z przedszkola publicznego. Placówka prywatna może liczyć na co najmniej 40 proc. dofinansowania na każde dziecko.
Problem w tym, że większość gmin w Polsce ma problemy finansowe i w wielu z nich bardzo trudno uzyskać należną dotację - gminy płacą z dużym opóźnieniem.
Warunkiem uzyskania wsparcia jest podanie przez osobę prowadzącą placówkę, właściwemu do udzielenia dotacji organowi liczby uczniów. Wniosek należy złożyć nie później niż do 30 września roku poprzedzającego wypłatę dotacji. A jest ona przyznawana od stycznia do grudnia każdego roku. To powoduje, że w okresie pierwszych czterech miesięcy funkcjonowania przedszkola, czyli od września do grudnia roku poprzedzającego uruchomienie dotacji, należy samemu zadbać o finansowanie placówki.
Warto dodać, że o dofinansowanie można się starać także na dziecko niemieszkające w gminie, w której działa przedszkole. Wówczas koszty z tego tytułu pokrywa ta gmina, w której dziecko mieszka na stałe.
Od przyszłego roku na dofinansowanie powstającego przedszkola, ale tylko na terenach małych miasteczek i wsi, będzie można liczyć na pomoc Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Maksymalna wysokość pomocy na zalożenie tzw. mikroprzedsiębiorstwa to 300 tys. zł.
1: mamm z IP: 83.17.58.* (2008-11-26 10:21)
Przeciez niedawno likwidowali przedszkola ateraz znowu beda tworzyc nowe ... masakra... nie pojmuje tego
2: ot i wytłumaczenie z IP: 80.240.172.* (2008-11-26 11:27)
Były samorządowe - były deficytowe
Sa prywatne - zysk miesięczny właściciela 20 tys zł
3: Idiotyczne wytyczne z IP: 77.236.6.* (2009-01-18 19:41)
Banda debili: nikt nie bedzie zakladal z 9.1.1, poniewaz to sie nie bedzie kalkulowalo. Pieknie, ze chca wprowadzac przedszkola do wsi, ale to bedzie nonsens ekonomiczny, ktorego na swe barki nie wezmie ZADEN przedsiebiorca. Czlowiek, ktory zaklada biznes (jakikolwiek) chce na nim sensownie zarobic. W tego typu przypadku, kiedy KAZE mu sie zakladac we wsi, nie zarobi na tym. Dlaczego? Poniewaz na wsi nie stac ludzi na czesne (gdyby bylo inaczej, takie przedszkola juz by istnialy). A wiec, zamiast znow opowiadac bzdety, ze "Polska nie wykorzystuje srodkow", niech sie ktos puknie w glowe, i przestanie opracowywac dak IDIOTYCZNE wytyczne. W przeciwnym razie, znow sie nikt nie zglosi po wnioski (vide: 4.4 POIG, z kretynskimi zasadami). Polska to chory kraj. Zeby cokolwiek miec, trzeba sie samemu dorwac. Inaczej, panstwo zawsze jest przeciwko przedsiebiorcy (a prosze popatrzec, na jakich warunkach administracja panstwowa moze sie ubiegac o cokolwiek, a na jakich firma prywatna).

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.




