statystyki

Ciemna przyszłość branży oświetleniowej w Polsce

autor: Patryk Słowik29.08.2016, 07:52; Aktualizacja: 29.08.2016, 08:08
Na zmianach spośród wszystkich państw UE najbardziej mogą ucierpieć przedsiębiorcy działający w Polsce, a co za tym idzie rodzimi pracownicy.

Na zmianach spośród wszystkich państw UE najbardziej mogą ucierpieć przedsiębiorcy działający w Polsce, a co za tym idzie rodzimi pracownicy.źródło: Inne

Dziesiątki bankructw, przeniesienie produkcji z Polski do innych krajów oraz utrata miejsc pracy przez blisko 10 tys. osób. Takie – zdaniem Związku Producentów Sprzętu Oświetleniowego „Pol-lighting” – będą konsekwencje przyjęcia przez unijnych decydentów ograniczeń w zakresie używania rtęci przy produkcji świetlówek i lamp.

Reklama


Obecnie w Komisji Europejskiej toczą się prace nad aktualizacją aneksu do dyrektywy w sprawie ograniczenia stosowania niektórych niebezpiecznych substancji. Jednym z elementów noweli ma być wymuszenie na biznesie ograniczeń w wykorzystywaniu rtęci. Już teraz dopuszczalne limity są niskie, ale zdaniem urzędników nadal mogą szkodzić zdrowiu pracowników, a być może także użytkowników.


Pozostało jeszcze 57% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Komentarze (1)

  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-08-30 00:27) Zgłoś naruszenie 00

    "Regulacja" rynku źródeł światła w wykonaniu UE to jeden wielki przekręt i skandal przykryty rzekomą dbałością o środowisko. Tradycyjne żarówki, choć faktycznie mają niewielką sprawność, to mają też wiele zalet. Po pierwsze długość fali świetlnej i jej zakres jest najbardziej zbliżony do światła słonecznego. Po drugie prosta budowa powoduje, że ich recycling nie nastręcza żadnych kłopotów, można z nich odzyskać praktycznie wszystkie materiały, a przypadkowe stłuczenie bańki nie powoduje żadnych kłopotów. Bezkonkurencyjnie niska jest też cena produktu. Za zwiększone zużycie płaci konsument własnymi opodatkowanymi i owatowanymi pieniędzmi, i nic do tego nie powinien mieć żaden unijny komisarz. Niestety komisarz uznał, że elektrownia musi z powodu użytkowania żarówek produkować więcej prądu(co nie jest prawdą, bo elektrownie bardziej nie lubią niedociążeń niż przeciążeń) a zanieczyszcza to atmosferę. Widocznie jest niedoinformowany, bo elektrownie od wielu lat posiadają elektrofiltry, a za emisję CO2 płacą. Żarówki zastąpiły lampy wyładowcze, coś co przypomina żarówkę, ale jest w gruncie rzeczy świetlówką z elektronicznym zapłonnikiem. Nie dość że wypełniona jest parami rtęci, które po stłuczeniu jej tróją wszystko w pobliżu, to są jeszcze kłopotliwe unieszkodliwianiu i odzyskiwaniu z nich materiałów. Na dodatek nie świecą pełnym spektrum światła słonecznego, tylko jego wycinkiem. Dlatego dla uzyskania światła zbliżonego do żarówki (słońca) trzeba użyć kilku świetlówek. Na dodatek wyrób ten jest kilka razy droższy od tradycyjnych żarówek. Obecnie nastaje era LED, źródeł jeszcze droższych ale obarczonych podobnymi wadami co świetlówki. Ich światło też wycinkiem spektrum światła słonecznego, a konstrukcja to plastik i żywice syntetyczne, które są materiałami praktycznie nieodzyskiwalnymi (plastik traci swoje właściwości, po kilkukrotnym przetworzeniu i nie nadaje się wtedy do niczego). Prawda o rewolucji w oświetleniu jest niestety taka, że służy tylko nielicznym przedsiębiorstwom, które zainwestowały miliony we wdrożenie do produkcji nowych technologii. Gdyby nie pomoc urzędników UE, zamiast milionowych zysków i pozycji niekwestionowanych liderów rynku, miały by gigantyczne straty i dalsze kurczenie się zapotrzebowania na ich produkty.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama