Kryzys finansowy nie tylko powstrzymał wyścig banków po pracowników, ale może też zmniejszyć liczbę bankowców w Polsce. Kłopoty kolejnych instytucji finansowych po obu stronach Atlantyku sprawiły, że na świecie pracę straciło już ponad 165 tys. bankowców. Teraz, choć na mniejszą skalę, podobny los czeka pracowników i naszych banków.

Według informacji GP, redukcje szykują się w ramach belgijskiej grupy KBC. W należącym do Belgów Kredyt Banku już teraz nie są przedłużane terminowe umowy o pracę, a inwestycyjna część - KBC Securities już zamknął trzy punkty obsługi klienta oraz zwolnił część analityków i maklerów.

- Nie planujemy ograniczeń budżetowych, zarówno jeśli chodzi o tegoroczne inwestycje (program budowy sieci - red.), jak również o przyszłoroczne wydatki. Poszukujemy jednak rozwiązań, które zoptymalizują koszty, uczynią je bardziej efektywnymi - mówi Monika Nowakowska, rzecznik Kredyt Banku.

- Absolutnym priorytetem na przyszły rok są dla zarządu koszty osobowe. Planujemy wzrost budżetu na wynagrodzenia i premie - dodaje.

Aby zmniejszyć koszty działalności, banki zmieniają też godziny funkcjonowania swoich placówek.

Niektóre odziały Millennium, Polbanku i PKO BP, które jeszcze do niedawna pracowały w systemie dwuzmianowym czy też były otwarte w soboty i niedziele, obecnie przeszły na normalny system pracy i otwarte są jedynie w dni powszednie w godz. 9-17.

W PKO BP oraz Millennium postanowiono też nie przedłużać umów pracowników zatrudnionych na czas określony. Jednak, jak można usłyszeć w PKO BP, związane to jest z trwającym już od dłuższego czasu programem restrukturyzacji zatrudnienia - w porównaniu z ubiegłym rokiem zatrudnienie w PKO BP spadło z 31,9 tys. do 29,8 tys. osób.

- Wszystkie decyzje związane z funkcjonowaniem naszych placówek zależą od potrzeb klientów i to od nich uzależniamy godziny pracy oddziałów - tłumaczy z kolei Wojciech Kaczorowski, rzecznik Millennium.

Przyznaje jednak, że w związku z sytuacją rynkową bank zamierza wprowadzić oszczędności także po stronie kosztów osobowych.

Według nieformalnych doniesień koszty zatrudnienia zamierza zmniejszyć też Alior Bank, który oficjalnie wystartował przed tygodniem. Jeszcze kilka tygodni temu bank przyciągał pracowników, oferując im warunki finansowe lepsze nawet o 30 proc. niż u konkurencji. Teraz na forach internetowych poświęconych pracy w sektorze finansowym można przeczytać, że Alior wycofuje się z tych warunków i zmniejsza wcześniej podpisane umowy.

- To nieprawda. Nie zmniejszamy wynagrodzeń przyjętych już pracowników - zaprzecza Wojciech Sobieraj, prezes Aliora.

Kolejne zwolnienia czekają na pewno Bank Handlowy. W związku z kłopotami swojego amerykańskiego akcjonariusza Citigroup, bank już w kwietniu zapowiedział zwolnienie 500 pracowników z liczącej wtedy 5,8 tys. osób załogi. Po tym jak w ubiegłym tygodniu Citi poinformował o planach zwolnienia na całym świecie kolejnych 53 tys. osób, z nowymi redukcjami musi liczyć się też Bank Handlowy.

Jeszcze pół roku temu banki narzekały, że nie mogą znaleźć pracowników do powstających nowych placówek. I aby przyciągnąć nowych pracowników, oferowały coraz wyższe pensje. W pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku banki komercyjne na wynagrodzenia przeznaczyły już 8,9 mld zł, o ponad 13 proc. więcej niż przed rokiem. Teraz sytuacja się odwróciła.

- Spodziewam się, że już w czwartym kwartale tego roku banki mocno będą cięły koszty. Na pierwszy ogień pójdą koszty pracownicze. W dalszej kolejności koszty rzeczowe, a dopiero na końcu wydatki na marketing i reklamę - uważa Tomasz Bursa, analityk Espirito Santo Investment Poland.

Zdaniem Marcina Zdrala, partnera w firmie doradczej Deloitte, zwolnień i cięć wynagrodzeń należy się spodziewać przede wszystkim wśród osób zajmujących się oceną ryzyka kredytowego oraz wśród kierowników średniego szczebla.

- Planowane spowolnienie akcji kredytowej spowoduje, że nie będzie potrzeby zatrudniania tylu pracowników zajmujących się kredytami - uważa Zdral.

Jego zdaniem należy oczekiwać selektywnych zwolnień i zamrożenia rekrutacji, a także redukcji wynagrodzeń oraz zamrożenia podwyżek. Przewidywane są także poważne cięcia w świadczeniach dotyczących szeroko rozumianego rozwoju pracowników.

SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK

Zdaniem ekspertów firmy Deloitte, kryzys finansowy będzie trwał znacznie krócej niż kryzys na rynku pracy. Banki mają więc obecnie przed sobą bardzo poważny sprawdzian, podczas którego będą musiały udowodnić, czy rzeczywiście zależy im na pracownikach tak bardzo, jak to deklarowały jeszcze kilka miesięcy temu. Niewłaściwe podejście do pracownika może dla banków oznaczać bardzo poważne problemy kadrowe w czasie powrotu koniunktury.

- Banki mimo obecnej niesprzyjającej sytuacji rynkowej powinny szanować pracowników, aby zachować ich lojalność. W przeciwnym razie niebawem, gdy wróci rynek pracownika, przegrają w konkurencji o najlepszych ludzi, a to będzie oznaczało trwałe osłabienie pozycji na rynku - uważa Artur Kaźmierczak, dyrektor w zespole zarządzania kapitałem ludzkim w Deloitte.

JAK BANKI SZUKAJĄ OSZCZĘDNOŚCI

• PKO BP - nie przedłuża umów pracownikom zatrudnionym na czas określony, skraca czas otwarcia niektórych oddziałów

• Bank Handlowy - już w kwietniu zapowiedział zwolnienie 500 osób, teraz w związku z kłopotami właściciela - Citigroup - oczekiwane kolejne redukcje w Polsce

• Polbank - skraca czas otwarcia niektórych oddziałów

• Millennium - nie przedłuża umów pracownikom zatrudnionym na czas określony, skraca czas otwarcia niektórych oddziałów

• Kredyt Bank - nie przedłuża umów pracownikom zatrudnionym na czas określony, ramię inwestycyjne KBC Securities zwolniło część analityków i maklerów i zamknęło trzy punkty obsługi klienta

Źródło: informacje własne