W ostatnim miesiącu różnica wartości raty przeciętnego kredytu we frankach w zależności od dnia spłaty sięgała prawie 250 zł. To wyliczenie dotyczy kredytu walutowego o wartości około 300 tys. zł wziętego na 30 lat przy oprocentowaniu 4 proc. Z analizy przygotowanej przez Open Finance wynika, że przy średnim kursie franka szwajcarskiego w NBP najlepiej było taki kredyt spłacić 14 października. Wówczas frank szwajcarski kosztował mniej niż 2 zł 26 gr i rata miesięczna naszego kredytu wynosiła wówczas 1294 zł. Dokładnie 10 dni później szwajcarska waluta kosztowała 2 zł 69 gr, a miesięczna rata zwiększyła się o 248 zł. Jeśli ktoś był w stanie przewidzieć te ruchy cen walut, to mógł sporo zaoszczędzić wcześniej spłacając ratę kredytu.

- Większość kredytobiorców nie wykorzystuje dołków cenowych i nie biegnie spłacać ratę kredytu, gdy jest tanio. Robią to naprawdę nieliczni - twierdzi Bernard Waszczyk z Open Finance.

Zwykle w bankach nie ma problemu, gdy chcemy wcześniej spłacić ratę kredytu.

- W większości banków istnieje możliwość wyboru terminu spłaty kredytu. Decyzje podejmuje się zwykle przy podpisaniu umowy kredytowej - mówi Bernard Waszczyk.

Nadpłacić albo wcześniej spłacić ratę kredytu możemy w zasadzie w dowolnym momencie, uznanym przez nas za najlepszy. Jednak określenie tego dobrego terminu spłaty jest proste dopiero po fakcie. W niektórych bankach te wcześniejsze spłaty rat kredytowych traktowane są jak dodatkowe wpłaty, które ograniczone są przez specjalne limity (np. nakazujące, że kwota nadpłaty nie może być większa niż 3 miesięczne raty). Ograniczenia biorą się stąd, że wcześniejsze spłaty są dla banków niekorzystne, bo tracą w tym momencie planowane odsetki od kredytu. Na dodatek, bank musi przeliczyć kredyt i ustalić nowy harmonogram spłat.

Trzeba też pamiętać, że banki przy spłacie kredytu nie stosują zastosowanego przez nas średniego kursu NBP. Mają swoje, wewnętrzne kursy, więc w konkretnym wypadku te obliczenia mogą się nieco różnić.

Nasze zestawienie, obrazujące wahania wartości rat, pokazuje, jakie znaczenie ma ryzyko kursowe, gdy bierzemy kredyt walutowy. Trzeba jednak zaznaczyć, że nawet w tym najgorszym momencie rata kredytu w szwajcarskiej walucie była niższa niż kredytu złotówkowego tej samej wielkości.

Bardzo duże są także zmiany wartości zadłużenia z tytułu kredytu, wynikające ze zmian cen walut. Warto wiedzieć, że w ciągu wspomnianych 10 dni października, od 14 do 24, wartość zadłużenia w polskiej walucie, w wypadku naszego kredytu, wzrosła o 51 tys. zł.

- Wzrost zadłużenia o ponad 50 tys. w ciągu 10 dni robi wrażenie na każdym - mówi Bernard Waszczyk.

Dodaje jeszcze, że aby rata kredytu tej samej wysokości we frankach i złotych zrównały się, to cena franka musiałaby wzrosnąć do ok. 2 zł 80 gr.

Inaczej wygląda sytuacja nowych kredytobiorców, którzy teraz udają się do banków i otrzymują kredyt walutowy. Biorą go bowiem na znacznie gorszych warunkach niż choćby pół roku temu.

- Teraz nie ma już kredytów na 4 proc. Obecnie sama marża przy kredytach frankowych przekracza 4 proc. Biorąc pod uwagę, że wartość LIBOR-u wynosi ok. 2 proc., to - gdy doliczy się 4-proc. marżę - oprocentowanie kredytu we frnakach wynosi między 6 a 7 proc. LIBOR 2 proc. plus marża 4 proc. i w efekcie nowy kredyt we frankach jest oprocentowany w wysokości 6-7 proc. To już porównywalne oprocentowanie z kredytami złotówkowymi - wylicza ekspert Open Finanse.

Dzieje się tak mimo faktu, że w ostatnim czasie szwajcarski bank centralny obniżył główną stopę procentową o pół punktu procentowego. Jednak nie zrekompensowało to gigantycznego wzrostu marż bankowych przy kredytach walutowych. W rezultacie w wypadku nowych kredytów walutowych różnica w miesięcznych ratach w porównaniu z kredytem złotówkowym jest już niewielkie.

Jeszcze niedawno wydawało się to mało realne, ale teraz wszystko jest możliwe.

- Podniesienie marż spowodowało, że rzeczywiste oprocentowanie nowych kredytów frankowych wzrosło dwukrotnie - twierdzi Waszczyk.