"Mówienie jednym głosem (...) jest kluczowe dla realizacji celów UE w odniesieniu do bezpieczeństwa energetycznego" - podkreśla KE w dokumencie, do którego założeń dotarła PAP.

"Solidarność i bezpieczeństwo energetyczne będą kluczowymi słowami" przeglądu - powiedział PAP rzecznik KE ds. energii Ferran Tarradellas.

Unijna polityka energetyczna opiera się na zasadach konkurencyjności, zrównoważonego rozwoju i bezpieczeństwa dostaw, jednak ten ostatni filar dotąd nie miał oparcia w konkretnych inicjatywach politycznych i legislacyjnych. W przeciwieństwie na przykład do zrównoważonego rozwoju, który ma być zapewniony dzięki unijnemu pakietowi klimatyczno-energetycznemu.

Wraz z drugim Strategicznym Przeglądem Energetycznym ma się to zmienić. KE proponuje konkretny plan działania do roku 2015 i szersze wytyczne do roku 2050, licząc na akceptację przez szefów państw i rządów UE na szczycie w marcu przyszłego roku. Za tym pójdą propozycje legislacyjne - tak jak było z pakietem klimatycznym.

Polska proponuje, by klauzula solidarnościowa działała w przypadku zagrożenia 50 procent dostaw dla jednego kraju członkowskiego przez cztery tygodnie zimą

KE przyznaje, że rosnące ceny energii i kryzys w Gruzji uwidoczniły polityczny kontekst bezpieczeństwa energetycznego UE. Dlatego jednym z priorytetów ma być wzmocnienie solidarności między krajami członkowskimi w przypadku przerwania dostaw surowców.

Na przyszły rok KE zapowiada w proponowanym "planie działania" nowelizację dyrektywy o bezpieczeństwie dostaw gazu. Obecne przepisy zobowiązują do reakcji, jeśli zagrożone jest 20 proc. dostaw gazu dla całej UE przez co najmniej osiem tygodni. To oznacza, że odcięcie od rosyjskiego gazu wszystkich nowych krajów członkowskich nie wystarczy, by uruchomić mechanizm solidarności.

Polska proponuje, by klauzula solidarnościowa działała w przypadku zagrożenia 50 procent dostaw dla jednego kraju członkowskiego przez cztery tygodnie zimą. W pracach nad przeglądem Polska naciskała też, żeby przy zwiększającej się zależności od importowanego gazu (według prognoz nawet do 75 proc. w roku 2030) UE w sposób skoordynowany dywersyfikowała nie tylko drogi transportu ale i źródła. Już teraz z Rosji pochodzi 25 proc. konsumowanego w UE gazu.

Odpowiadając m.in. na polskie postulaty, KE kładzie nacisk na dostawy gazu spoza Rosji, dzięki utworzeniu tzw. południowego korytarza gazowego. Ma on zapewnić UE surowiec z regionu Kaukazu, Turcji albo Afryki Północnej. Kluczowy ma być gazociąg Nabucco z Austrii do Azerbejdżanu i ewentualnie Turkmenistanu. Dotąd jednak UE nie udało się zagwarantować dostaw z tych krajów, o które ubiega się także Rosja. W przyszłym roku KE ma wydać dokument, który "zidentyfikuje" trudności i zaproponuje, jak je przezwyciężyć.

Kolejnym priorytetem dla całej UE ma być rozbudowa połączeń energetycznych w regionie Morza Bałtyckiego. KE ma powołać unijną "grupę wysokiego szczebla" w tej sprawie. Specjalny unijny plan ma powstać już w przyszłym roku; niewykluczone, że w drugiej połowie zwołany zostanie regionalny szczyt energetyczny regionu Bałtyku.

Jednym z problemów jest tam izolacja energetyczna poszczególnych krajów, w tym Polski, które w razie kłopotów nie mogą liczyć na dostawy energii z innych krajów UE, bo brakuje połączeń, czyli tzw. interkonektorów. Chodzi nie tylko o same rurociągi gazowe i naftowe, ale także o tzw. mosty energetyczne - czyli całą infrastrukturę, która zapewni wzajemne połączenie krajowych systemów przesyłowych.

Tylko dzięki nim w razie kryzysu można by w ramach solidarności uruchomić awaryjne dostawy prądu albo gazu dla sąsiada.

Stanowisko KE w sprawie gazociągu pomiędzy Rosją a Niemcami pozostaje niezmienne

KE ma zaproponować, by wsparcie dla rozwoju infrastruktury energetycznej było widać już w nowym unijnym budżecie na lata 20014-20. Dotychczas skromne unijne środki - ok. 20 mln euro rocznie - wystarczały jedynie na sfinansowanie wstępnych studiów nad projektami.

KE chce też, by w stosunkach z krajami trzecimi UE rzeczywiście mówiła "jednym głosem". Dlatego ma zaproponować przepisy, które zapewnią, że kraje członkowskie będą lepiej koordynować swoje plany w odniesieniu do inwestycji energetycznych. Nie zablokowałoby to budowy kontestowanego m.in. przez Polskę gazociągu Nord Stream na dnie Bałtyku, ale KE zapowiada obowiązek dużo szerszego powiadamiania o swoich zamierzeniach.

Stanowisko KE w sprawie gazociągu pomiędzy Rosją a Niemcami pozostaje niezmienne. KE uważa, że ta inwestycja zwiększa bezpieczeństwo energetyczne, bowiem stanowi nową drogę dostaw gazu do UE, choć wciąż od tego samego dostawcy - Rosji.