Rating i zagranica

Kulminacją były styczniowe wydarzenia, które jak się zdaje, ostatecznie przekonały inwestorów zagranicznych o rozmiarze zmian w polskiej polityce. Jednym z nich było pierwsze w historii UE rozpoczęcie dochodzenia Komisji Europejskiej w sprawie kontroli praworządności w Polsce. Kolejnym zaskoczeniem była obniżka ratingu naszego kraju przez agencję S&P. Co ciekawe, taki ruch nie znalazł się w żadnym z sondaży przed rewizją ratingu, które w negatywnym scenariuszu uwzględniały co najwyżej ścięcie perspektywy ratingu do nega-tywnej (co również miało miejsce obok obniżki samego ratingu).

W kontekście styczniowych notowań warto jednak mieć na uwadze, że nałożyły się na nie także silne zawirowania na rynkach zagranicznych, wywołane obawami o kondycję gospo-darki Chin i ich konsekwencjami dla gospodarki globalnej. Spowodowało to m.in. silną przecenę na rynkach rozwiniętych. Amerykański indeks S&P500 spadł do najniższego poziomu od dwóch lat, a niemiecki DAX wrócił na minima z 2015 r. Od stycznia jednak sytuacja na rynkach finansowych wyraźnie się ustabilizowała, inwestorzy oswoili się z nowymi ryzykami politycznymi i ich implikacjami dla sytuacji Polski, za to pojawił się ponowny impuls do umocnienia złotego w postaci złagodzenia polityki pieniężnej przez Europejski Bank Centralny. Jest to korzystne dla złotego z uwagi na dalsze pogłębienie różnicy w stopach procentowych między Polską a strefą euro, a jednoczesne rozszerzenie programu skupu zachodnioeu-ropejskich obligacji zwiększa pulę kapitału, który może trafić na polski rynek. W efekcie w marcu kurs euro wrócił pod barierę 4,30, po tym jak jeszcze w styczniu testował poziom po-wyżej 4,50.

Czy inni pójdą w ślady S&P?

Szereg czynników lokalnych, jak i zewnętrznych może jeszcze przynieść fale osłabienia polskiej waluty. Po stronie źródeł wewnętrznych są to kolejne rewizje ratingów Polski w maju (Moody’s) oraz lipcu (Fitch i S&P). Agencje Fitch i Moody’s niekoniecznie muszą podążyć ścieżką S&P, obniżając rating Polski, tym bardziej że w mniejszym stopniu zdają się skupiać na zmianach instytucjonalnych, za to w większym na perspektywach gospodarczych i fiskalnych.

Po stronie czynników zewnętrznych nadal niepewna jest sytuacja na rynkach akcji, a warto odnotować, że wyraźnie wzrosła zależność złotego od koniunktury na rynkach globalnych. Potwierdza to chociażby korelacja zmian EUR/PLN i indeksu S&P500, która wynosiła w ostatnich trzech miesiącach ok. -0,9 wobec przyjmowanych przez ten wskaźnik zakresów od minus 1 do plus 1 (co oznacza silną zależność między spadkiem indeksu, a więc osłabieniem złotego).

W tym kontekście warto więc obserwować chociażby sytuację w Chinach i to, na ile inwestorzy oswoili się z niższym wzrostem gospodarczym tego kraju czy też w jakim stopniu ich obawy są w stanie tłumić działania tamtejszych władz, które mają wspierać gospodarkę Państwa Środka. Kondycja tej gospodarki pozostaje bowiem jednym ze źródeł obaw, które wpływają na nastroje rynkowe.

Innymi źródłami niepokojów są wciąż napięcia geopolityczne (w tym czerwcowe referendum nt. obecności Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej) czy wątpliwości, na ile łagodna poli-tyka banków centralnych wesprze globalną gospodarkę, a w jakim stopniu zaszkodzi kondycji banków komercyjnych.

Co z amerykańskimi stopami?

Niedoszacowywanym obecnie ryzykiem może być też wciąż wysokie prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych w USA w tym roku. Tym bardziej że na początku tego roku przejściowo rynek zupełnie przestał wierzyć w taki scenariusz. Dla Polski jest to o tyle ważne, że inwestorzy zza Oceanu wciąż dominują wśród głównych posiadaczy naszych obligacji skarbowych, a wyższe stopy w Stanach Zjednoczonych oznaczają nawet lepszy zysk w tym kraju (w razie kilku podwyżek stóp), i to bez ryzyka walutowego. Choć udział inwestorów z USA maleje systematycznie od kilku lat, od czasu pierwszych zapowiedzi ograniczenia programu skupu aktywów, to wciąż stanowią oni ponad jedną czwartą zagranicznych posiada-czy polskich papierów (26,5 proc. w styczniu br.).

Najszybszy wzrost w regionie?

Warto jednak też pamiętać o czynnikach, które będą w najbliższych miesiącach sprzyjać złotemu. Wśród lokalnych trzeba zwrócić uwagę na stabilną politykę monetarną Rady Polityki Pieniężnej, mimo wcześniejszych obaw o jej złagodzenie po zmianach personalnych w radzie. Jak sugerują pierwsze komunikaty RPP w niemal pełnym, nowym składzie czy też poje-dyncze wypowiedzi nowych przedstawicieli tego gremium, brakuje obecnie zdecydowanych zwolenników ponowienia obniżek stóp procentowych czy innych działań łagodzących politykę pieniężną w Polsce. Większość z nich opowiada się natomiast za utrzymaniem stabilnej polityki.

Co istotne, z opublikowanych w ostatnim czasie komentarzy wynika, że zwolenników neutralnego nastawienia jest na tyle dużo, że nawet dołączenie nowego prezesa w czerwcu bar-dziej skłonnego do obniżek stóp mogłoby nie przeważyć szali głosów na rzecz takiego ruchu. W efekcie cały 2016 r. powinien przynieść utrzymanie polityki stabilnych stóp, co z jednej strony zapobiegnie wprowadzeniu dodatkowej niepewności na rynki, a z drugiej utrzyma korzystny dla złotego dysparytet stóp między Polską a chociażby strefą euro czy państwami naszego regionu, jak Czechy i Węgry.

Pozytywny wpływ na złotego powinna także mieć dobra kondycja polskiej gospodarki, której wzrost po chwilowej zadyszce w I kwartale powinien ponownie wyraźnie przyspieszyć.

Motorem wzrostu pozostaje konsumpcja, która zyska dodatkowe wsparcie po uruchomieniu programu dopłat na dzieci 500 plus. Z tego też względu w ostatnich miesiącach kilka in-stytucji (w tym także Raiffeisen) podnosiło swoje prognozy wzrostu PKB. Prognozy banku zakładają, że wzrost w 2016 r. może sięgnąć nawet 3,8 proc. (licząc rok do roku) wobec 3,6 proc. w poprzednim, co ponownie stawia polski rynek w lepszym świetle na tle wątłego wzrostu w strefie euro czy wyhamowującej dynamiki PKB Węgier oraz Czech (która w 2016 r. prawdopodobnie uplasuje się niewiele powyżej 2 proc. w obu przypadkach).

Złotemu sprzyjać będzie też wspomniane już złagodzenie polityki pieniężnej w strefie euro. Choć krótkoterminowy efekt w postaci spadku notowań euro o 5 gr już zobaczyliśmy, to jednak czynnik ten będzie istotnym hamulcem w razie kolejnych fal osłabienia złotego.
Biorąc pod uwagę powyższe czynniki, prognozy Raiffeisen Polbank zakładają, że kurs EUR/PLN pozostanie na podwyższonych poziomach w stosunku do ubiegłego roku. Oznacza to prawdopodobne powroty kursu nad poziom 4,30, choć wspomniane powyżej korzystne dla złotego impulsy powinny jednocześnie utrzymać parę poniżej styczniowych maksimów nad 4,50 zł. W swoich oczekiwaniach Raiffeisen Polbank jest zgodny z tzw. konsensusem rynkowym, przedstawianym m.in. przez agencję Bloomberg, który zakłada, że na koniec roku kurs EUR/PLN znajdzie się na poziomie 4,30.