Z badania przeprowadzonego przez PBS DGA na zlecenie Gazety Prawnej oraz Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych i Stowarzyszenia Konsumentów Polskich wynika, że Polacy bardzo ufają instytucjom finansowym. Są też bardzo dobrymi odbiorcami reklam instytucji finansowych.

Aż 73 proc. badanych było zdania, że najbardziej wiarygodne informacje na temat dostępnych ofert kredytów i pożyczek można czerpać od pracowników banków i instytucji finansowych. Wskaźnik ten nieco spada, jeśli odpowiadają osoby, które kredyt już zaciągnęły. Z tej grupy nadal 54 proc. badanych cały czas uważa pracowników banków za wiarygodne źródło.

Co ciekawe, najmniej ufają pozyskanym w tym źródle informacjom najmłodsi uczestnicy rynku finansowego w wieku od 18 do 24 lat.

- Ta grupa wskazywała pracowników instytucji finansowych jako wiarygodne źródło informacji istotnie rzadziej niż badani w wieku 25-39 lat - mówi Wirginia Aksztejn, z PBS DGA.

Wierzymy w reklamy

Wyniki naszego badania pokazują też, że kluczowe z punktu widzenia bankowców powinno też być dobre opracowanie reklam czy broszur, tak aby zachęcały one klientów do skorzystania z ich usług. Aż 17 proc. respondentów wskazało na reklamy instytucji finansowych jako wiarygodne źródło informacji o ofercie. Tymczasem warto przypomnieć, że Komisja Nadzoru Finansowego od kilkunastu miesięcy usiłuje wprowadzić mniej lub bardziej sztywne regulacje dotyczące reklam instytucji finansowych, bo jej zdaniem, wiele z nich wprowadza klientów w błąd. Podstawowym trikiem stosowanym przez banki zachęcające do zakładania w nich lokat jest podawanie najwyższego możliwego oprocentowania, które jest osiągalne, np. w ciągu 18 miesięcy (a zwykle jest ono podawane w stosunku rocznym) lub tylko w wybranych miesiącach trwania lokaty. Aż 16 proc. badanych uznaje za wiarygodne broszury informacyjne rozdawane w bankach. To o tyle zaskakujące, że najczęściej takie materiały są dość ogólnikowe i nie dają pełnej informacji o ofercie.

Co ciekawe broszury i reklamy są wiarygodnym źródłem informacji częściej dla osób w wieku 25-39 lat, niż dla klientów po 59 roku życia. Istotne jest tu również wykształcenie.

- Reklamy są wiarygodnym źródłem informacji częściej dla osób z wykształceniem zawodowym niż wyższym - mówi Wirginia Aksztejn.

Nie jest zaskoczeniem, że ze stron internetowych jako źródła informacji korzystają głównie ludzie młodzi z wyższym wykształceniem.

Respondenci pytani o wiarygodne źródła informacji stosunkowo rzadko (12 proc.) wskazywali informacje uzyskane od rodziny i znajomych. Tymczasem w praktyce, gdy pytano osoby, które zaciągały w ciągu ostatnich trzech lat kredyt, aż 28 proc. wskazało, że o ofertach różnych banków rozmawiali z rodziną lub znajomymi. Wśród grupy, która ma już za sobą zaciągnięcie kredytu, już tylko 11 proc. wskazało, że informację o ofercie czerpało z reklam. Może to oznaczać, że po przejściu całej procedury spada zaufanie do przekazu reklamowego.

Wybieramy bez porównania

Niestety cały czas Polacy nie są przyzwyczajeni do porównywania kilku ofert. Tylko 42 proc. badanych przed zaciągnięciem kredytu porównało oferty różnych instytucji finansowych. Aż 56 proc. nie zrobiło tego mimo coraz większej liczby działających pośredników finansowych, czy to działających tradycyjnie, czy oferujących takie porównania on-line. To tym dziwniejsze, że kredyty zaciągają głównie młodzi ludzie, którzy powinni być przyzwyczajeni do szukania i weryfikacji różnych ofert.

- Zadłużanie się, podobnie jak i oszczędzanie, silnie związane jest z fazą życia zawodowego i rodzinnego, która determinuje posiadane potrzeby oraz możliwości finansowe. W ciągu ostatnich trzech lat kredyt lub pożyczkę spłacało 43 proc. osób w wieku 25-59 lat, czyli w okresie największej aktywności życiowej. Odsetek kredytobiorców wśród respondentów przed i po tym okresie był wyraźnie niższy (odpowiednio 18 proc. i 25 proc.) - mówi Wirginia Aksztejn.

Tylko po 2 proc. badanych przyznało, że przed wzięciem kredytu zbierało informacje, czytając artykuły prasowe poświęcone usługom finansowym czy oglądając programy telewizyjne na ten temat.

Banki są najczęściej wskazywaną instytucją finansową, mogącą udzielać kredytów i pożyczek. Ale jednocześnie aż 24 proc. Polaków ma świadomość możliwości otrzymania pożyczki w niebankowych instytucjach finansowych, czyli np. firmach typu Provident czy kuszących na słupach ogłoszeniowych udzielaniem kredytu bez sprawdzania wiarygodności w Biurze Informacji Kredytowej. Te instytucje ze względu na większe ryzyko braku spłaty i wyższe koszty obsługi takich kredytów (np. ze względu na konieczny monitoring spłaty przez agentów) pobierają wyższe oprocentowanie niż banki przy tradycyjnych pożyczkach. Na szczęście dla kredytobiorców okazuje się, że stosunkowo rzadko korzystają z usług takich firm. To tylko 6 proc. osób, które w ciągu ostatnich trzech lat zaciągnęły lub spłacały kredyt lub pożyczkę zaciągniętą właśnie w takich instytucjach. To pocieszające, że klienci potrafią jednak korzystać z ofert, może trudniej dostępnych (ze względu na konieczność weryfikacji w Biurze Informacji Kredytowej (BIK), czy udanie się do placówki banku), ale za to niżej oprocentowanych. Tym bardziej że aż 21 proc. zapożycza się na bieżące potrzeby.

Kuszące zero procent

Co ciekawe, bardzo chętnie korzystamy z kredytów w sklepie przy okazji zakupów na raty. Aż 22 proc. badanych skorzystało z takiej możliwości. Można jednak przypuszczać, że część respondentów uznała, że nawet biorąc kredyt w sklepie, w rzeczywistości korzystają z usług banku, bo ta sama grupa aż w 38 proc. zaciągnęła w ostatnim czasie kredyt ratalny. Najczęściej (34 proc. wskazań) przeznaczamy pożyczone pieniądze na zakup sprzętu RTV/AGD.

Taka popularność tego źródła kredytowania może się brać stąd, że klienci najbardziej zwracają uwagę na oprocentowanie kredytu, a często takie oferty kuszą zerowym oprocentowaniem. Co prawda trzeba przy tym uwzględnić zwykle prowizję z tytułu udzielenia kredytu, ale informacja o tym koszcie jest podawana zwykle już na etapie zawierania umowy a nie w komunikatach promocyjnych. Istotna dla klientów jest też wysokość rat i okres spłaty pożyczki.

- Analizując motywację osób zaciągających tak odmienne typy zadłużenia jak kredyt hipoteczny, ratalny oraz gotówkowy, widzimy, że trzy wyżej wymienione parametry oferty niezmiennie wskazywane były jako najistotniejsze - mówi Wirginia Aksztejn.

Dodaje, że różnica w specyfice analizowanych typów kredytów zaznaczyła się natomiast w przypadku innych czynników.

- Co zrozumiałe, zaciągający kredyty hipoteczne rzadziej niż osoby decydujące się na kredyt ratalny czy gotówkowy zwracały uwagę na zakres wymaganych formalności, częściej zaś - na opłaty związane z zaciągnięciem kredytu - mówi Wirginia Aksztejn.

Prawo do odstąpienia

Badanie pokazało też, że jako kredytobiorcy wykazujemy się stosunkowo małą świadomością zasad, jakimi rządzi się kredyt konsumencki. Aż 66 proc. nie słyszało w ogóle o takiej instytucji, a 64 proc. nie zna żadnych cech tego kredytu. A warto pamiętać, że klient zaciągający kredyt do 80 tys. zł, może w ciągu 10 dni wycofać się z umowy. To szczególnie ważny punkt dla korzystających z kredytu przy okazji innych zakupów. Często po kilku dniach zdajemy sobie sprawę, że np. sprzęt, do którego przekonał nas sprzedawca, jest zbyt drogi i miesięczne raty za niego stanowią jednak zbyt duże obciążenie. Co ciekawe, jeśli po fakcie okaże się, że sprzedawca naruszył ustawę o kredycie konsumenckim, np. nie informując o całkowitym koszcie kredytu, to konsument ma prawo do skorzystania z tego kredytu za darmo, czyli do zwrotu kredytu bez oprocentowania. Widać więc, że warto nawet już po zakupie na spokojnie przeczytać warunki umowy.

METODOLOGIA

Badanie zostało zrealizowane przez PBS DGA w dniach 17-19 października 2008 r. na ogólnopolskiej, reprezentatywnej 1050-osobowej próbie Polaków, którzy ukończyli 18. rok życia. Badanie przeprowadzone zostało w technice CAPI (Computer Assisted Personal Interview), czyli bezpośredniego wywiadu kwestionariuszowego wspomaganego komputerowo, w ramach badania Omnibus, realizowanego co dwa tygodnie przez PBS DGA. Przy zrealizowanej liczbie wywiadów błąd oszacowania wynosi +/-3%, co oznacza, że wyniki uzyskane w wylosowanej próbie respondentów nie różnią się o więcej niż 3% od danych dla całej badanej populacji. Zakłada się przy tym 95% poziom ufności.

Podpróba osób, które w ciągu ostatnich 3 lat zaciągnęły lub spłacały kredyt/pożyczkę, wyniosła n=364.

OPINIE

ANDRZEJ ROTER

dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych

Wyniki badań potwierdzają, że rynek kredytowy dla gospodarstw domowych pomimo bardzo wysokiej, liczonej w kilkudziesięciu procentach, dynamiki wzrostu rok do roku nadal jest na wczesnym etapie rozwoju. Pomimo postępującego i w Polsce zjawiska demokratyzacji kredytu to jego dostępność jedynie w przypadku kredytów o małych kwotach i na względnie krótkie okresy jest stosunkowo wysoka. Ze względu na osiągnięty poziom zamożności gospodarstw domowych jedynie w zakresie typowych produktów kredytu konsumpcyjnego osiągnęliśmy wskaźniki penetracji w relacji do PKB na poziomie zbliżonym do średniej europejskiej. Wzrostowi dochodów gospodarstw domowych towarzyszy systematyczny wzrost znaczenia kredytów na zakup domu czy mieszkania. Tym bardziej że w Polsce w relacji do PKB zaciąga się tych kredytów kilka razy mniej niż średnio w Europie. W kilka lat znaczenie tych kredytów wprost zwielokrotni się. W najbliższym czasie, ze względu na spodziewane osłabienie koniunktury i zawirowania na międzynarodowym rynku finansowym, prawdopodobne spowolnienie dynamiki wzrostu gospodarczego w Polsce, można się spodziewać także, iż rynek kredytów mieszkaniowych, hipotecznych - choć nie należy bać się zapewne kryzysu - prawdopodobnie nie będzie się rozwijał tak dynamicznie. Można przewidywać jednocześnie utrzymanie czy nawet zwiększenie popularności kredytów konsolidacyjnych, a jednocześnie utrzymanie popularności tzw. kredytów gotówkowych, kartowych czy ratalnych.

SŁAWOMIR ZABOREK

prawnik SKP

Badanie pokazuje, że niestety wciąż wielu konsumentów nie zna swoich praw. Tymczasem osobom zaciągającym kredyt gwarantowane są szczególne prawa. Skorzystać z tych praw mogą ci konsumenci, którzy zawierają umowę z każdym przedsiębiorcą udzielającym kredytu (nie tylko z bankiem), pod warunkiem że wysokość kredytu nie przekracza 80 tys. zł. Przede wszystkim konsument ma prawo do namysłu i w ciągu 10 dni od zawarcia umowy o kredyt konsumencki może od niej odstąpić. Ponadto kiedy umowa była zawarta na odległość (np. przez internet), czas do namysłu wydłuża się do 14 dni. Kredytodawca nie ma prawa pobierać opłat za spłacenie przez konsumenta kredytu przed terminem określonym w umowie. Naruszenie przez kredytodawcę przepisów ustawy o kredycie konsumenckim, np. niepoinformowanie konsumenta o całkowitym koszcie kredytu, daje konsumentowi prawo do skorzystania z tego kredytu za darmo, czyli do zwrotu kredytu bez oprocentowania.

WIRGINIA AKSZTEJN

PBS DGA

Wiek oraz posiadane zasoby finansowe różnicują także rodzaje oraz przeznaczenie podejmowanego zadłużenia. Kredyty hipoteczne najczęściej zaciągają osoby w wieku 25-39 lat (9 proc.) oraz takie, których gospodarstwo domowe osiąga dochody przekraczające 2,5 tys. zł (7 proc.). Zakupów w systemie ratalnym istotnie częściej dokonują respondenci w wieku 25-59 lat (19 proc.) niż osoby od nich młodsze (10 proc.) oraz starsze (9 proc.). Po kredyt ratalny sięgają raczej zamożniejsi badani: odsetek kredytobiorców wśród tych, których gospodarstwo domowe osiąga łączny dochód wyższy niż 2,5 tys. zł, wyniósł 23 proc. Stosunkowo niewielkie różnice stwierdzić można natomiast, jeśli chodzi o kredyt gotówkowy lub pożyczkę. Nieco rzadziej zaciągają je osoby w wieku 18-24 lat, lecz jeśli chodzi o dochód gospodarstwa domowego - respondenci o zróżnicowanych przychodach podobnie często deklarują spłacanie tego typu zadłużenia. Częstość zaciągania kredytów różnicowana jest również przez zasobność gospodarstwa domowego respondenta. Im bogatsze gospodarstwo domowe, tym częściej deklarowano spłacanie kredytu lub pożyczki w ostatnich latach. Dla porównania - zadłużenie spłaca 24 proc. respondentów, których dochody netto gospodarstwa domowego wynoszą nie więcej niż 800 zł, i 43 proc. badanych z łącznym dochodem przewyższającym 2,5 tys. zł.