Przekaz taki Kroes zawarła w wysłanym wczoraj wieczorem liście do polskiego rządu - powiedział dziś jej rzecznik Jonathan Todd.

"Komisarz poprosiła, by w ciągu nadchodzących dni rząd potwierdził swoją zgodę" na rozwiązanie zaproponowane przez KE - powiedział Todd.

Wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik powiedział, w Warszawie, że resort prześle odpowiedź do przyszłego poniedziałku.

"We wskazanym terminie - do 3 listopada - odniesiemy się do uwag i oczekiwań pani komisarz, które zostały sformułowane w liście" - zapewnił Gawlik.

"List podejmuje wiele kwestii. Myślę, że nasza odpowiedź musi być przemyślana i rozważna. Co do zasady resort skarbu napisał już pani komisarz, że podejmie wszelkie próby zmierzające do ratowania przemysłu stoczniowego i utrzymania działalności zakładów" - dodał.

"Alternatywa jest taka, że KE podejmie negatywną decyzję"

KE uważa jednak, że dotąd polski rząd nie odpowiedział jasno, czy zgadza się na rozwiązanie, które polega na sprzedaży majątku trwałego, spłacie długów i likwidacji stoczni, co - jej zdaniem - daje szansę na zachowanie miejsc pracy w zakładach, jakie powstaną w ich miejsce.

KE grozi, że w przypadku braku zgody polskiego rządu, podejmie decyzję o zwrocie pomocy publicznej przyznanej stoczniom po wejściu Polski do UE w 2004 roku, co oznacza ich upadłość.

"Alternatywa jest taka, że KE podejmie negatywną decyzję" - powiedział Todd.

KE argumentuje, że będzie o wiele lepiej, jeśli we współpracy z polskim rządem jednocześnie zapadną dwie decyzje: o zwrocie pomocy oraz o przekształceniach stoczni, wyodrębnieniu majątku trwałego i sprzedaniu go w drodze otwartych przetargów.

Pieniądze, które przyniosłaby ta operacja, pozwoliłyby na spłatę przynajmniej części zobowiązań stoczni. Dzięki temu tym balastem nie byłyby obciążone nowo powstałe, prywatne zakłady. Stoczniowcy - przekonuje KE - znaleźliby w nich pracę, nawet jeśli profil produkcji zostałby zmieniony.

Todd odmówił podania daty, kiedy może zapaść negatywna decyzja KE w sprawie Szczecina i Gdyni. PAP dowiedziała się ze źródeł w KE, że ma to nastąpić na początku przyszłego miesiąca - być może już na kolejnym posiedzeniu KE w środę, 5 listopada.

"Ostateczne plany restrukturyzacyjne stoczni są nie do zaakceptowania przez KE"

Komisarz Kroes powtarza, że ostateczne plany restrukturyzacyjne stoczni (dla Szczecina i połączony plan dla Gdyni i Gdańska) są nie do zaakceptowania przez KE. Nie zapewniają bowiem rentowności zakładów, choć przewidują redukcję zatrudnienia nawet o 40 proc. i dalszą pomoc publiczną.

Na razie negatywna decyzja nie grozi stoczni w Gdańsku, która jest w lepszej sytuacji, bowiem została już sprywatyzowana i otrzymała mniejszą pomoc z budżetu państwa. Komisarz Kroes domaga się jednak przesłania jak najszybciej osobnego planu restrukturyzacji dla tego zakładu.

Jeśli - jak twierdzi polski rząd - proponowana przez KE likwidacja stoczni wymaga zmian w polskim prawie, rząd powinien je bez zwłoki przeprowadzić - uważa komisarz Kroes.

Przeciwko propozycjom KE kolejny raz demonstrowali we wtorek w Brukseli stoczniowcy z Gdyni i Szczecina. Ich zdaniem nie gwarantują one zachowania miejsc pracy w zakładach.