• Ponad połowa składek z ubezpieczeń na życie jest inwestowana na ryzyko klienta
  • Rośnie zainteresowanie ubezpieczeniami z gwarancją braku straty zainwestowanego kapitału
  • Towarzystwa chcą namawiać Polaków na regularne, długoterminowe oszczędzanie

RAPORT

Po I półroczu 2007 r. znaczenie składek z polis, w których ryzyko inwestycyjne ponosi ubezpieczający, przekroczyło 52 proc. Jeszcze na koniec 2006 roku było to niecałe 47 proc. ogółu wydatków polis na życie. Widać więc, że zainteresowanie Polaków polisami inwestycyjnymi mimo okresowych korekt na giełdzie nie spada. Mało tego, to one ciągnęły w I półroczu ten rynek w górę, bo w tym segmencie składki wzrosły o 24 proc., podczas gdy przychody z innych polis o 16 proc. Czy podobnie będzie w dalszej części roku, zależy od koniunktury na giełdzie. III kwartał może być już gorszy niż pierwsze dwa, bo na lipiec i sierpień przypadły ostre spadki na giełdzie, co widać po stopach zwrotu za ostatnie trzy miesiące z inwestycji w ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe.

Spadki nie straszne

- Obserwowaliśmy mniejsze zainteresowanie naszą ofertą, a klienci posiadający już polisy przenosili środki do funduszy gwarantowanych. Dotyczyło to jednak głównie klientów generalnie aktywnie zajmujących się swoimi pieniędzmi - mówi Dariusz Salata, członek zarządu Aegon, firmy, która zbiera najwięcej składek na ryzyko klienta na naszym rynku.

Dodaje, że taka okresowa dekoniunktura najbardziej wpływa na sprzedaż polis przez banki. Tu klienci zmieniają bezpieczną lokatę na inwestycję w fundusze inwestycyjne opakowane w polisę, więc naturalne jest, że wstrzymują się z taką decyzją w okresie dekoniunktury na giełdzie.

- Na ubezpieczenia inwestycyjne ze składką regularną sprzedawane przez agentów chwilowa dekoniunktura wpływa w znacznie mniejszym stopniu - mówi Dorota Fal, dyrektor departamentu indywidualnych ubezpieczeń na życie Generali Życie.

Dlatego właśnie np. Generali czy Commercial Union ogłosiły ostatnio, że będą koncentrowały się właśnie na polisach ze składką regularną.

Dorota Fal twierdzi, że w jej firmie nadal większość klientów wybierało inwestycje w fundusze lokujące całość lub znaczną część aktywów w akcje. To efekt założenia, że przy dłuższym horyzoncie inwestycji, a na taki obliczone są polisy inwestycyjne ze składką regularną, bardziej opłacalne jest inwestowanie w akcje niż bezpieczne instrumenty. Widać to też zresztą w zestawieniu Analiz Online, choć trzeba też pamiętać, że w ciągu 60 miesięcy, kiedy fundusze akcji dały zarobić prawie 270 proc., niemal nieustannie wartość akcji rosła.

Dlatego mimo wszystko uczestnicy rynku są optymistyczni.

Nadzieja w strukturach

- W I połowie tego roku rynek ubezpieczeń na życie wzrósł o ok. 20 proc. i jestem przekonany, że podobna będzie dynamika za cały rok, co pozwoli towarzystwom zebrać nawet 25 mld zł składek - mówi Stephen Marini, wiceprezes Commercial Union Życie.

Dodaje, że choć część klientów była bardziej powściągliwa w lokowaniu środków w polisy inwestycyjne z udziałem akcji, to utrzymanie dynamiki na poziomie 20 proc. ma być realne miedzy innymi przy pomocy produktów strukturyzowanych.

Te polisy to hit ostatnich miesięcy, bo dają gwarancję zwrotu całości powierzonego kapitału i obiecują spore zyski, zależne od zachowania wybranych indeksów giełdowych, kursów walut czy spółek z danej branży.

Rekordzistą jest tu Europa, która w tym roku wprowadziła aż 27 rodzajów takich polis, z czego na osiem trwa wciąż subskrybcja.

- Od początku roku przeprowadziliśmy siedem subskrybcji na tzw. polisy strukturyzowane, z których jedna jeszcze trwa, a 12 listopada ruszy jeszcze jedna, ostatnia w tym roku - mówi Monika Nowakowska, rzecznik Kredyt Banku, który współpracuje w tym zakresie z Wartą.

Żadna z tych dwóch wiodących w tym segmencie firm nie zdradza, ile składek w ten sposób uzyskała. Przyjmuje się jednak, że przeciętnie wartość subskrybcji powinna wynosi około 40 mln zł, a minimum, żeby było to opłacalne, to 10 mln zł.

- Najlepiej w sprzedaży takich polis sprawdzają się banki - mówi Dariusz Salata.

Jego firma zakończyła niedawno subskrypcję przeprowadzaną siłami swoich agentów w ramach programu Struktura 2012, która przyniosła firmie około 10 mln zł. Tymczasem przez banki łatwo osiągnąć nawet dziesięć razy tyle, co pokazują np. wyniki grupy ING w sprzedaży Inwestycyjnej Lokaty Ubezpieczeniowej (ILU).

- Obecna subskrypcja ILU jest już szóstą z kolei. Dotychczas ING Bank Śląski, oferując ten produkt, pozyskał od klientów ponad pół miliarda zł, co daje przeciętnie 100 mln zł na subskrybcję - mówi Ewa Szerszeń z biura prasowego ING Banku Śląskiego.

MOŻNA UNIKNĄĆ PODATKU BELKI

Zupełne zwolnienie zysków z podatku Belki dają tylko polisy na życie i dożycie. Najprostsze to obliczone na 6-12-miesięczną inwestycję polisy udające lokaty. Sprzedawane są one w bankach jako alternatywa dla lokat, bo dają minimalnie wyższe oprocentowanie dzięki temu, że od zysków nie potrąca się 19 proc. podatku. Podobny przywilej dają też coraz częściej tzw. polisy strukturyzowane (z gwarancją braku straty kapitału i możliwością wysokich nieopodatkowanych zysków). Od zwykłych polis inwestycyjnych, tzw. unit-linked, trzeba po zakończeniu umowy zapłacić podatek. Korzyść podatkowa polega na tym, że nie płaci się go przy zmianie profilu inwestycyjnego (np. z inwestycji w fundusze akcji na gwarantowane), co miałoby miejsce przy zmianie funduszy kupowanych bez opakowania w polisę.

MARCIN JAWORSKI

marcin.jaworski@infor.pl