Udział operatorów niezależnych w polskim rynku detalicznej sprzedaży paliw wciąż spada.

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku liczba stacji prywatnych spadła o 0,5 proc. Trend ten utrzymuje się już od kilku lat i zdaniem analityków będzie kontynuowany.

- Konsolidacja na polskim rynku stacji benzynowych na pewno będzie postępować - twierdzi Kamil Kliszcz z Domu Inwestycyjnego BRE Banku.

Według niego owa konsolidacja odbywać się będzie wokół największych graczy - Orlenu, Lotosu, BP, Shella, Statoila i Lukoila.

Franczyzowa ofensywa

Już dziś wielu operatorów niezależnych, wobec konkurencji koncernów czy hipermarketów, zmuszonych jest - jeśli nie do zamknięcia nierentownego biznesu - to do wejścia pod skrzydła bardziej znanego partnera. Dzięki temu właśnie sieć franczyzowa jest jednym z najprężniej rozwijających się segmentów na rynku stacji paliw.

- Rocznie do sieci franczyzowych przechodzi od kilkudziesięciu do ponad 100 stacji - ocenia Jacek Wróblewski, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN).

Na koniec 2007 r. w kraju działało 1128 tego typu obiektów. Z danych Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych (ARSS) wynika, że to o ponad 10 proc. więcej niż w 2006 roku. Stacje niezależne zasilają w ten sposób przede wszystkim sieci franczyzowe koncernów.

- Dynamika rozwoju tych sieci jest rzeczywiście ogromna, w odróżnieniu od partnerskich sieci prywatnych, które proponują niezależnym umowy quasi-franczyzowe. W przypadku prywatnych sieci partnerskich spodziewaliśmy się szybszego rozwoju. Tymczasem tempo pozyskiwania przez nie nowych stacji jest sporo niższe od oczekiwań - przyznaje Tadeusz Krawczyk, dyrektor w ARSS.

Jak dodaje, właściciele stacji wolą bowiem przejść pod rozpoznawalny na całym świecie brand, niż korzystać z mało znanego logo takich sieci, jak Huzar czy WW Energy. Potwierdza to Kamil Kliszcz, który przekonuje, iż w średniej perspektywie konsolidacja wokół największych graczy jest nieunikniona.

- Na razie, ze względu na wygórowane oczekiwania cenowe właścicieli stacji niezależnych, liczba transakcji jednak spadła - podkreśla Kamil Kliszcz.

Lider może się wycofać

Konsolidacja polskiego rynku stacji odbywać się będzie nie tylko poprzez stopniowe wchłanianie stacji niezależnych przez duże sieci. Analitycy nie wykluczają też zmian w obrębie największych operatorów.

- Prawdopodobna jest sytuacja, że któraś z dużych zagranicznych sieci zdecyduje o wycofaniu się z naszego regionu. Jednak ewentualne przejęcia będą rozgrywane między obecnymi liderami. Nie spodziewałbym się wejścia nowego gracza do Polski - mówi Kamil Kliszcz.

O ile akwizycja wydaje się mało realna, to wciąż jest miejsce dla inwestorów, którzy zamierzają budować sieć stacji od podstaw.

- Przykładem może być wejście na nasz rynek fińskiej firmy St1, która na razie ma kilka stacji. Sieć ta stopniowo buduje swoją pozycję na naszym rynku w segmencie stacji automatycznych. To segment niszowy, w którym jest jeszcze miejsce na nowych graczy - przekonuje Jacek Wiśniewski.

Jak podkreśla, jego zagospodarowanie to jednak kwestia przyszłości. Być może jednak wcale nie tak odległej, gdyż potencjał lokalizacyjny dla stacji segmentu Premium zaczyna się wyczerpywać.

BP bije Lotos

Liderem w Polsce pod względem wielkości sieci, mimo 0,5-proc. spadku liczby stacji na przestrzeni I półrocza, jest niezmiennie PKN Orlen. Największym wygranym pierwszych sześciu miesięcy jest jednak koncern BP. Po uruchomieniu kolejnych stacji partnerskich sieć ta na koniec czerwca liczyła łącznie 350 stacji i tym samym wyprzedziła Lotos (345 stacji).

- Po raz pierwszy więc drugą największą siecią detaliczną na polskim rynku została sieć koncernu zagranicznego - wyjaśnia Tadeusz Krawczyk z ARSS.

Według niego w każdej chwili sytuacja ta może się jednak zmienić. Nowa strategia Lotosu zakłada przyspieszenie rozbudowy detalicznej sieci placówek. Ponadto gdańska spółka planuje wejść w segment stacji automatycznych. Pomimo że BP uruchamia corocznie średnio kilkanaście stacji, może okazać się to za mało na utrzymanie przewagi nad Lotosem. Póki co w pierwszym półroczu 2008 r. to BP zwiększyło stan posiadania w stosunku do danych z grudnia 2007 r. o 0,3 proc. Tymczasem liczba stacji Lotosu zmniejszyła się o 7,7 proc. Dla porównania sieć Statoila w badanym okresie wzrosła o 2,4 proc., Shella o 1,3 proc., Neste o 5,3 proc., a marketów o 5,7 proc.

OPINIE

TADEUSZ KRAWCZYK

dyrektor w Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych

Sądzę, że w perspektywie najbliższych kilku lat koncerny podzielą się rynkiem. Nastąpi to poprzez likwidację stacji niewytrzymujących konkurencji wielkich sieci lub poprzez przechodzenie pod ich skrzydła. To stosunkowo tani dla obu stron sposób rozbudowy sieci, umożliwiający ponadto dotychczasowym prywatnym właścicielom możliwość prowadzenia własnego biznesu. Właściciele prywatnych stacji benzynowych powinni zdawać sobie sprawę, że po latach ich dominacji polski rynek paliwowy przekształca się w model funkcjonujący w Europie Zachodniej, w którym niezależni operatorzy są w mniejszości.

JACEK WRÓBLEWSKI

dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego

Udział prywatnych stacji paliw, niezrzeszonych w stowarzyszeniach skupiających operatorów niezależnych czy sieciach franczyzowych, spada. Proces ten będzie kontynuowany do czasu, aż rynek zostanie nasycony. Nie wiem, jak długo koncerny będą zainteresowane przejmowaniem mniejszych graczy, ale to raczej proces długotrwały. Nie mówimy więc o perspektywie 2-3 lat, lecz 10-15. W rzeczywistości proces ten może być jeszcze dłuższy. Aktualnie operatorzy prywatni wciąż stanowią dominujący element struktury rynku stacji paliw - według najnowszych danych za I półrocze 2008 r. placówki tego typu to 48 proc. wszystkich stacji w Polsce. Są to jednak dane orientacyjne. Nie wiadomo bowiem, ile faktycznie obiektów tego typu może funkcjonować w naszym kraju. Nie ma centralnego rejestru stacji, a z województw dochodzą sygnały, że bez koncesji może działać nawet 10-15 proc. stacji.