Banki, które stanowią około jednej trzeciej wartości rynkowej Giełdy Papierów Wartościowych, pokazały rekordowe wyniki za 2006 rok, a największy, PKO BP, przekroczył magiczną granicę 2 mld zł zysku netto. – W 2007 roku wyniki sektora mogą się poprawić o 15–20 proc. – uważa Wojciech Kwaśniak, szef GINB. Oznacza to, że łączny wynik wyniesie 12,2–12,8 mld zł. – Przychody wzrosną o około 10 proc., koszty mogą się zwiększyć o 5 proc. – przewiduje Marek Juraś, szef działu analiz w DM BZ WBK. Rynkowy sukces banków, mimo coraz popularniejszej bankowości internetowej, jest nadal uzależniony od dobrej sieci. Według obliczeń GP w najbliższych dwóch latach liczba oddziałów zwiększy się o 1,5 tys. Może to oznaczać, że wzrośnie także zatrudnienie w sektorze, które sięga około 150 tys. osób. W tym roku rozpocznie się wyścig o sektor małych i średnich firm, który daje bankom bardzo przyzwoite marże. Największe zyski czerpią z obsługi osób indywidualnych, zwłaszcza kredytów gotówkowych i hipotecznych. Z dobrych wyników banków cieszą się też inwestorzy, bo to do ich kieszeni popłynie większość wypracowanych zysków. Największe prywatne banki zapowiadają, że będzie to ponad 80 proc. zysku. Inną politykę zapowiedział jedynie BZ WBK, który zaproponuje wypłatę 58 proc. zysku. Za rok jednak w ślady BZ WBK pójdą także inni. – Kończy się okres, w którym banki poprawiały wyniki, nie zwiększając kapitałów. Było to możliwe, gdy wyniki rosły dzięki niższym kosztom. Rosną przychody i akcja kredytowa, więc musi się zwiększać baza kapitałowa – wyjaśnia Andrzej Powierża z DM PKO BP. W najbliższych miesiącach konkurenci Pekao i Banku BPH, które są w trakcie przygotowań do fuzji (po podziale BPH), nadal będą walczyć o ich klientów. Będzie to bardziej widoczne na rynku korporacyjnym niż detalicznym – uważają analitycy.