Ubiegły rok przyniósł blisko 15-proc. wzrost kredytów zaciągniętych w bankach przez przedsiębiorstwa. Bankowcy i ekonomiści ankietowani przez GP oczekują, że w 2007 roku akcja kredytowa wzrośnie o kolejne 15 proc., a firmy będą częściej finansować inwestycje z pożyczek, utrzymując wciąż duże rezerwy finansowe. Jednak przedsiębiorcy podkreślają, że wciąż daleko jest do walki banków o klienta. – Jeszcze nie widzimy zielonego światła ze strony banków. Najłatwiejszy dostęp do kredytów mają firmy ze 100-proc. wiarygodnością i dużymi środkami własnymi – mówi szef FKU Kompan, Krzysztof Kasica (producent stolarki PCV). – A jeśli chcemy się rozwijać i nie angażować własnych środków albo ktoś dopiero zaczyna działalność, to na pewno banki w tym nie pomogą. Dlatego częściej niż z usług banku korzystamy z usług firm leasingowych, które są skłonne bardziej pomagać w działalności firmy – dodaje. Mimo to w 2006 roku akcja kredytowa dla firm wzrosła o 14,6 proc. i osiągnęła wartość ponad 143 mld zł. Według ekspertów przyspieszy zwłaszcza udzielanie kredytów małym i średnim firmom, bo tu nadal jest dla banków duże pole zarobku na marżach, w przeciwieństwie do kredytowania dużych przedsiębiorstw, gdzie zysk bywa często śladowy.
Banki: pora na odwagę
Piotr Romanowski, partner w McKinsey & Co, który doradza polskim bankom, szacuje, że wolumeny kredytów dla małych przedsiębiorstw będą się zwiększać prawie dwukrotnie szybciej niż w przypadku średnich i dużych przedsiębiorstw. By tego dokonać, nadal skostniałe procedury muszą zostać unowocześnione, ale przede wszystkim nakierowane bardziej na wygodę klienta niż banku. – Trzeba przyznać, że do tej pory banki traktowały firmy z sektora MSP trochę po macoszemu. Ale dynamika wzrostu kredytów dla firm w przypadku naszego banku znacznie przekroczyła średnią w sektorze i spodziewamy się, że w 2007 roku będzie ona też raczej zbliżona do 50 proc. niż do 10 proc. – mówi GP Marek Kulczycki, prezes Deutsche Banku PBC.
Najpierw ze środków własnych
– Finansujemy różne sektory gospodarki, wchodzimy w finansowanie nieruchomości komercyjnych czy zakupy gruntów pod rozwój przedsiębiorstw – dodaje. Banki, które opublikowały już swoje wyniki za ubiegły rok, pokazały wzrost akcji kredytowej dla przedsiębiorstw na poziomie 20 proc. (BGŻ), 15 proc. (BRE Bank) i 7,5 proc. (Bank Millennium). Ostatnie badania koniunktury Narodowego Banku Polskiego pokazują, że coraz więcej firm planuje ubiegać się o kredyt, a wskaźnik prognoz zadłużenia kredytowego wzrósł do poziomu najwyższego od sześciu lat. O kredytach myślą głównie firmy planujące wzrost inwestycji, głównie z sektora budowlanego. NBP podkreśla, że można mieć nadzieję na wzrost popytu na kredyt także ze strony mniejszych przedsiębiorstw, a firmy już coraz rzadziej skarżą się na trudny dostęp do kredytów. Jednak nadal obowiązująca jest zasada, że im mniejszy przedsiębiorca, tym trudniejszy dostęp do pożyczek bankowych i zarazem koszt pieniądza najdroższy. W ostatnim czasie środki najtaniej pozyskiwały firmy energetyczne, handlowe, a najdrożej budowlane. Ankieta NBP przeprowadzona wśród banków pokazała, że przewidują one dalszy wzrost popytu na kredyt w sektorze przedsiębiorstw przy dalszym łagodzeniu polityki kredytowej. Sami przedsiębiorcy nadal wykazują jednak istniejące bariery i chęć do korzystania w pierwszej kolejności ze środków własnych. – To fakt, że jeśli wykazujemy 1 mln zł dochodu rocznie i nie jesteśmy mocno zadłużeni, to 1 mln zł kredytu dostaniemy. Ale nie widzę sensu zaciągania kredytów w sytuacji, gdy mamy środki własne – mówi Krzysztof Kasica. A depozyty firm rosły w 2006 roku zdecydowanie szybciej niż gospodarstw domowych, bo przedsiębiorcy zwiększyli środki na lokatach o ponad jedną czwartą, do prawie 125 mld zł. – Oczywiście cały czas korzystamy z kredytów przy finansowaniu inwestycji budowlanych – mówi Halina Wyrzykowska, główna księgowa w firmie budowlanej Jaz-Bud. To właśnie firmy z branży budowlanej, ale także świadczące różne usługi czy zajmujące się przetwórstwem przemysłowym i turystyką mogą sprawić, że bankowcy spokojnie patrzą w przyszłość.
Klienci finansują deweloperów
Ale przedstawiciele firm budowlanych, a zwłaszcza deweloperów, podkreślają, że koniunktura umożliwia im finansowanie inwestycji z przedpłat dokonywanych przez klientów. – Obecnie to klienci pośrednio finansują deweloperów, kupując mieszkanie i wpłacając pieniądze, często gdy nie ma jeszcze wykopu pod fundamenty. Na pewno dostrzegamy gotowość banków do finansowania budownictwa i ich ocenę, że to nie jest duże ryzyko, ale na razie deweloperzy mają ten komfort, że kredyty biorą głównie klienci – mówi Marek Poddany, prezes dewelopera Sedno. Dlatego dynamika kredytów zaciąganych przez gospodarstwa domowe jest zdecydowanie wyższa niż tych zaciąganych przez firmy. Zdaniem prezesa spółki Sedno sytuacja zmieni się dopiero za kilka lat, gdy pogorszy się koniunktura i spadnie popyt na mieszkania. – Wtedy klient będzie chciał zobaczyć gotowe mieszkanie, a nie plany na mapie. A to będzie oznaczało konieczność zadłużenia się deweloperów, aby najpierw zbudować mieszkania – dodaje.