Górnicze organizacje branżowe, związek pracodawców oraz związki zawodowe są zgodne, że przyjęcie proponowanych w pakiecie rozwiązań w obecnej formie, będzie oznaczać olbrzymie koszty dla polskiej energetyki, a tym samym radykalny wzrost cen prądu. Może to też skutkować odwrotem od węgla jako głównego paliwa polskiej energetyki i redukcjami w górnictwie.

"Rozwiązania, przyjmowane w komisjach Parlamentu Europejskiego są coraz to dalej idące i bardziej restrykcyjne. W tej chwili nie walczymy już o kształt poszczególnych zapisów w dyrektywach, ale w ogóle o przyszłość energetyki opartej na węglu w Europie. Jedyna nasza nadzieja w zawetowaniu tych pomysłów" - powiedział w czwartek PAP prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (GIPH), Janusz Olszowski.

Strona polska zagroziła, że jeśli jej postulaty dotyczące pakietu klimatyczno-energetycznego nie zostaną spełnione, jest gotowa zablokować przyjęcie wniosków końcowych środowo-czwartkowego unijnego szczytu w Brukseli.

Chodzi o dyrektywę dotyczącą wolnego handlu emisjami CO2 od 2013 roku (dyrektywa ETS), ale także - co podkreśla środowisko górnicze - dyskutowane w Parlamencie Europejskim regulacje dotyczące obowiązku wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla (dyrektywa CCS), zagrażające - w ocenie górników - polskiej gospodarce. Ich wdrożenie oznaczałoby, że energetyka musiałaby kupować uprawnienia do emisji dwutlenku węgla na aukcjach, a jednocześnie inwestować w bezemisyjne technologie, przerzucając koszty na odbiorców prądu.

We wrześniu związkowcy z "S" protestowali przeciwko projektowi pakietu w Brukseli

Projekt pakietu to rozwinięcie i uszczegółowienie celów, nakreślonych już w marcu 2007 roku przez Radę Europejską. Chodzi o tzw. program 3x20, w ramach którego zakładane jest osiągnięcie do 2020 roku 20-procentowej redukcji emisji CO2, wzrost udziału energii odnawialnej w bilansie do 20 proc. (w Polsce 15 proc.), wzrost efektywności energetycznej o 20 proc. oraz 10-proc. udział biopaliw w sprzedaży paliw dla transportu.

Najwięcej zastrzeżeń przedstawicieli polskiego górnictwa i energetyki budzi wprowadzenie systemu aukcyjnego. Komisja Europejska zaproponowała, by wszystkie prawa do emisji w energetyce były sprzedawane na aukcjach już od 2013 roku. Polska optuje za systemem wskaźnikowo-aukcyjnym, w którym np. elektrownia węglowa, ale korzystająca z najlepszych dostępnych technologii, otrzymywałaby darmowe uprawniania do emisji, jedynie część dokupując na aukcjach.

Górnicze związki zawodowe zarzucają rządowi bierność w staraniach o korzystne dla polski rozwiązania w czasie, kiedy powstawały projekty dyrektyw. "Dopiero po protestach NSZZ +Solidarność+ rząd polski przedstawił pozytywne dla polskiej gospodarki i polskiego społeczeństwa stanowisko negocjacyjne dotyczące pakietu" - napisali szefowie śląsko-dąbrowskiej oraz górniczej "S" w liście otwartym do premiera i prezydenta, opublikowanym w czwartek w ogólnopolskiej prasie.

We wrześniu związkowcy z "S" protestowali przeciwko projektowi pakietu w Brukseli. Ich zdaniem, proponowane rozwiązania obniżą konkurencyjność węgla jako paliwaádo produkcji energii. Wskazują, że nowe regulacje koncentrują się jedynie na aspekcie środowiskowym zagadnienia i pomijają kwestie związane z bezpieczeństwem energetycznym Polski i UE.

4 września górnicza "Solidarność" w specjalnym stanowisku wezwała rząd, prezydenta oraz eurodeputowanych do podjęcia wszelkich działań, zmierzających do odrzucenia przez KE projektów dyrektyw klimatycznych, grożących Polsce "bardzo poważnymi konsekwencjami społeczno-gospodarczymi, włącznie z utratą niezależności energetycznej i gospodarki narodowej".

Oprócz postulatu zablokowania systemu aukcyjnego, dla środowiska górniczego ważny jest również ostateczny kształt regulacji dotyczących obligatoryjnego stosowania technologii CCS, czyli wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla.

Unijne projekty zakładają, że już za kilka lat dla wszystkich nowych jednostek produkcyjnych większej mocy wymagane będzie wskazanie obszaru do magazynowania dwutlenku węgla. W kolejnym etapie, po 2013 r. wszystkie nowe instalacje takiej mocy powinny być wyposażone w instalacje wychwytywania i składowania CO2. Docelowo nie będzie mogła powstać żadna elektrownia bez CCS, a stosowne instalacje będą musiały mieć wszystkie bloki powyżej określonej mocy.

W toku prac nad regulacjami w tym zakresie, pojawiały się także bardziej restrykcyjne projekty. W czerwcu Parlament Europejski odrzucił np. poprawkę, zmierzającą do wprowadzenia artykułu, sprowadzającego się do zakazu budowy w nadchodzących latach elektrowni węglowych. Zaproponowany tam bowiem limit emisji CO2 na poziomie mniejszym niż 350 g na kilowatogodzinę energii byłby obecnie niemożliwy do uzyskania.

Według GIPH, najlepsza dostępna obecnie technologia umożliwia uzyskanie emisji rzędu 750 g dwutlenku węgla na kilowatogodzinę energii w przypadku elektrowni na węgiel kamienny oraz ok. 950 g dla elektrowni na węgiel brunatny. Polska energetyka w ok. 94 proc. oparta jest na tych dwóch surowcach.

Prezes GIPH ocenił, że podobne poprawki, w praktyce prowadzące do stopniowej likwidacji energetyki opartej na węglu, przyjęła 7 października komisja środowiska Parlamentu Europejskiego, ustalając bardzo wysokie limity wychwytywania CO2 i innych gazów. Olszowski ocenił, że obecnie de facto nie ma technologii CCS na skalę przemysłową, dlatego przyjmowanie dziś podobnych rozwiązań to - jak mówił - "science fiction".

Francuskie przewodnictwo UE przekonuje, że trwający kryzys finansowy nie może być dla Unii Europejskiej pretekstem do rezygnacji z ambitnych celów

Według unijnej propozycji nowego mechanizmu pozyskiwania uprawnień do emisji CO2 po 2012 roku, dochody z systemu handlu uprawnieniami do emisji powiększą wpływy państw członkowskich (szacuje się, że w 2020 r. dochody sięgnęłyby 50 mld euro). Powinny one być przeznaczone na wspieranie rozwoju gospodarki przyjaznej środowisku, inwestycje w odnawialne źródła energii, technologie wychwytywania i składowania CO2 oraz badania i rozwój nowych technologii.

Przed rozpoczęciem środowo-czwartkowego szczytu UE w Brukseli premier Donald Tusk spotkał się z premierami ośmiu nowych krajów członkowskich, by budować wspólny front w sprawie zmian w pakiecie klimatyczno-energetycznym. W spotkaniu uczestniczyli szefowie rządów Polski, Węgier, Czech, Słowacji, Litwy, Łotwy, Estonii, Bułgarii i Rumunii. Kraje te w kontekście kryzysu finansowego stawiają pytania o społeczne i gospodarcze koszty wdrażania pakietu. Podobne stanowisko prezentują Włochy.

Francuskie przewodnictwo UE, mocno wspierane przez Komisję Europejską, przekonuje jednak, że trwający kryzys finansowy nie może być dla Unii Europejskiej pretekstem do rezygnacji z ambitnych celów w walce z globalnym ociepleniem klimatu.