Zaznaczył, że kryzys finansowy nie może być dla UE przeszkodą dla przyjęcia - i to już w grudniu - ambitnego pakietu klimatyczno- energetycznego. Taki zapis we wnioskach końcowych szczytu odrzuca m.in. Polska. Premier Donald Tusk i premier Włoch Silvio Berlusconi nie wykluczyli nawet możliwości weta.

"Nie chowajmy się za kryzysem. Ocieplenie klimatu występuje, czy jest kryzys, czy go nie ma" - powiedział Sarkozy.

Zaznaczył, że porozumienie w sprawie klimatu ma nastąpić za francuskiego przewodnictwa w UE, czyli do końca roku. "Ustalony kalendarz to nie jest coś, z czego można zrezygnować. Krótki czas pomaga w znalezieniu dobrego kompromisu" - ocenił francuski prezydent. Odnosząc się do zastrzeżeń Włoch, Polski i innych krajów, powiedział, że trzeba je będzie wziąć pod uwagę, ale tak, by nie zanegować celu, jakim jest redukcja emisji CO2 o 20 proc. do 2020 roku.

"Środowisko to nasza historyczna odpowiedzialność. Kryzys nie powinien umniejszać naszych ambicji, przeciwnie: trzeba skończyć z przeciwstawianiem wzrostu gospodarczego ochronie środowiska" - argumentował Sarkozy.

Polska domaga się, by w pracach nad pakietem klimatyczno- energeytcznym uwzględnić specyfikę polskiej gospodarki opartej na węglu. Zbudowała koalicję dziewięciu nowych krajów członkowskich UE, popierających polskie postulaty. Premier Tusk tłumaczył, że koszty wdrażania ambitnych celów tak, jak proponuje Komisja Europejska, mogą być zbyt duże. Zapowiedział, że jeśli nie będzie innego wyjścia, skorzysta z możliwości zawetowania wniosków końcowych.

"Tu naprawdę idzie gra o wielką rzecz i mam nadzieję, że determinacja Polski i pozostałych ośmiu krajów zaczyna przynosić efekty. Czy będą (one) wystarczające, żeby zaakceptować konkluzje, czy przeciwnie, będziemy musieli użyć weta - tego jeszcze dzisiaj nie wiemy" - powiedział premier dziennikarzom.

Wnioski mają być przyjęte w czwartek, na zakończenie szczytu.

Sarkozy cieszył się na konferencji prasowej, że już pierwszy dzień obrad pokazał, iż "jesteśmy jednomyślni w odpowiedzi na kryzys finansowy". Wszystkie kraje UE - powiedział - zgodziły się na zwołanie przed końcem roku, nawet już w listopadzie, międzynarodowej konferencji na temat nowych zasad, na których oprą się światowe finanse. To "nowe Bretton Woods" - powiedział Sarkozy, nawiązując do konferencji z 1944 roku, która określiła zasady współczesnego systemu monetarnego i powołała do życia Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

"Przedstawimy ambitną, wspólną wizję. Chcemy wyciągnąć wnioski z kryzysu, nie chcemy, bo to się powtórzyło"

"Jesteśmy zdecydowani iść dalej. Przebudowa musi być globalna" - powiedział francuski prezydent.

"Przedstawimy ambitną, wspólną wizję. Chcemy wyciągnąć wnioski z kryzysu, nie chcemy, bo to się powtórzyło" - tłumaczył.

Chodzi o to, by bardziej koordynować działania, już nie tylko na poziomie strefy euro czy Unii Europejskiej, ale całego świata, włączając w to Stany Zjednoczone, skąd kryzys przyszedł do Europy. Sarkozy podkreślił m.in. potrzebę wzmocnienia nadzoru nad ponadgranicznymi instytucjami finansowymi, choć ta sprawa - przyznał - wciąż budzi opory wielu krajów członkowskich. Zastrzeżenia zgłasza m.in. Polska, nie chcąc tracić kontroli nad działającymi na polskim rynku firmami, z których wiele należy do zagranicznych grup.

Sarkozy powiedział, że wszystkie 27 krajów "bez wyjątku" poparło na środowym szczycie decyzje podjęte przez państwa strefy euro w odpowiedzi na kryzys 12 października w Paryżu. Ich przywódcy porozumieli się wówczas w sprawie udzielania do końca przyszłego roku gwarancji na kredyty międzybankowe, które są warunkiem sprawnie działającego systemu bankowego.

Uzgodnili też, że w razie konieczności rządy będą zasilać kapitałowo instytucje finansowe, którym grozi upadłość. Od poniedziałku kolejne stolice ogłaszały swoje narodowe plany antykryzysowe, których łączna wartość sięgnęła 2,2 biliona euro - cztery razy tyle, ile wynosi analogiczny amerykański pakiet sekretarza skarbu Henry'ego Paulsona.