Najpóźniej za dwa lata dojdzie w Polsce do regularnych przerw w dostawach prądu do mieszkań i firm, jeśli nie rozpoczną się inwestycje w moce wytwórcze i zdolności przesyłowe - uważa ekspert BCC prof. Maciej Chorowski.
Publikacja: 6 października 2008, 14:26 Aktualizacja: 6 października 2008, 14:37
"Problem może wybuchnąć i to całkiem niedługo" - powiedział na poniedziałkowej konferencji prezes Business Center Club (BCC) Marek Goliszewski. Jego organizacja przygotowała raport na temat stanu polskiej elektroenergetyki. BCC zamierza przedstawić go premierowi Donaldowi Tuskowi i wicepremierowi Waldemarowi Pawlakowi.
"Do 2014 roku możemy mieć sześcioprocentowy deficyt mocy. Grożą nam wyłączenia prądu w mieszkaniach i firmach" - podkreślił Goliszewski. Zdaniem BCC, przyczyną jest brak środków na renowacje pracujących bloków energetycznych i urządzeń oraz na inwestycje w nowe moce.
"Zainstalowana moc elektryczna w Polsce od kilku lat nie zmienia się i wynosi 33-35 tys. megawatów. Rośnie zużycie prądu, co oznacza, że zmniejsza się rezerwa mocy" - wyjaśnił Chorowski.
Jego zdaniem wzrost popytu na energię elektryczną rośnie w tempie 3,5 proc. rocznie. "Powinniśmy instalować i to praktycznie od zaraz ponad 1000 MW nowych mocy rocznie" - ocenił ekspert. Podkreślił, że brak inwestycji spowoduje niedobór mocy i konieczność wstrzymywania dostaw prądu.
Chorowski zwrócił też uwagę na groźbę wzrostu cen prądu m.in. ze względu na koszt zakupu przez firmy energetyczne uprawnień do emisji dwutlenku węgla.
"Polska emituje rocznie ok. 220 mln ton dwutlenku węgla, a unijny limit wynosi 180 mln ton. Szacuje się, że za dodatkowe uprawnienia trzeba będzie zapłacić ok. 4 mld zł" - wyliczył. Może to oznaczać, że każdy obywatel będzie dopłacać co roku do dotychczasowych rachunków ok. 400 zł - ocenił.
BCC postuluje zmiany w polskim prawie energetycznym. Zdaniem organizacji pracodawców, za sektor ten nie powinny odpowiadać aż trzy resorty, jak do tej pory - środowiska, skarbu i gospodarki.
1: dd z IP: 80.240.172.* (2008-10-06 15:24)
Nie wierzę by cokolwiek w tym temacie byłoby tknięte. Najpierw PIS zarząda powołania Komisji Sejmowej by szukać winnych. Potem Zieloni i Komisje Europejskie zaczna torpedowac jakiekolwiek pomysły rozbudowy bloków energetycznych. I tyle w tym temacie.
Na szczęscie Rosja buduje elektrownię atomową w rejonie Kaliningradu w celu sprzedaży prądu Polsce i kupimy go stamtąd bo będzie tańszy od krajowego
2: Wiesio z IP: 213.25.175.* (2008-10-06 15:58)
Powinno sie jak najszybciej z dochodow z prywatyzacji przeznaczac pieniadze na modernizacje i budowe linii energetycznych oraz budowe eletrowni atomowych ktorych w polsce brakuje. Budowa kilku elektrowni atomowych w polsce napewno by pokryla niedobory energetyczne. Jest to lepsze rozwiazanie niz kupowanie za okolo 4 mld zlotych rocznie uprawnien do emisji dwutlenku wegla w polsce przez panstwo polskie. Ponadto rzad powinien wziasc pod uwage to ze na takie inwestycje potrzebne beda pieniadze. Po co oddawac odszkodowania niemcom czy zydom warte okolo 75 mld zlotych, jak mozna pobudowac za to elektrownie i zmodernizowac trakcje elektryczne za kwote ponad 55 mld zlotych. Rzad Donalda Tuska powinien sie nad tym powaznie zastanowic.
3: Wiesio z IP: 213.25.175.* (2008-10-06 15:59)
Budowa elektrowni atomowych moze polsce sluzyc i mozna by bylo je wykorzystac do sprzedawania energii za granice.

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




