Redaktor naczelna serwisu WatchDogPfron przesłała 23 marca ub. roku do PFRON-u mailem wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Wnioskowała o wykaz firm, które w roku 2010 i 2013 otrzymały z Funduszu dofinansowanie do pensji swoich pracowników. Informacja miała być udzielona w formie tabeli z podaniem nazwy firmy, liczby etatów i zatrudnionych i przekazanych danej firmie kwot w rozbiciu na stopnie niepełnosprawności.

Dwa tygodnie później PFRON odpowiedział, że nie ma możliwości przesłania wnioskowanych danych. Według Funduszu wykazanie dotowanych pracowników w etatach wymagałoby czasochłonnych działań urzędników Funduszu, co wymaga wykazania istotnego interesu publicznego. PFRON argumentował ponadto, że nazwa firmy oraz dane o liczbie etatów i pracowników może naruszyć tajemnicę organizacyjną przedsiębiorstwa.

Pomimo takiej reakcji Funduszu fundacja, która wydaje serwis WatchDogPfron, podtrzymała swój wniosek o udostępnienie informacji publicznej. W odpowiedzi PFRON przesłał dane, które wygenerował ze swojego oprogramowania, które odługuje dofinansowania (SODiR).

Fundusz przesłał wykaz firm, z przekazanymi im kwotami i liczbą pracowników. Część nazw firm, gdzie widniała miejscowość lub imię i nazwisko zostały ukryte. Fundusz argumentował, że ujawnienie tych danych nie jest możliwe ze względu na ochronę danych osobowych osób fizycznych (art. 5, ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej). WatchDogPfron w odpowiedzi wniósł do warszawskiego WSA skargę na bezczynność Funduszu.

Co miesiąc niemal 25 tys. firm w Polsce otrzymuje dofinansowanie do pensji dla niemal 250 tys. pracowników niepełnosprawnych

WSA: firma, która sięga po pieniądze PFRON, wchodzi w sferę publiczną

5 grudnia 2014 w warszawskim WSA zapadł wyrok, w którym sąd zobowiązał PFRON do rozpoznania wniosku o udostępnienie w trybie dostępu do informacji publicznej wykazu firm, które otrzymywały dofinansowanie do pensji pracowników w roku 2010 i 2013. Sąd wyraził pogląd, że takie dane jak imię i nazwisko przedsiębiorcy są istotnymi elementami informacji, o którą zabiega wnioskodawca. Według WSA podmioty, które otrzymują dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników niepełnosprawnych sięgają tym samym po środki publiczne. Ten natomiast, kto korzysta z pieniędzy publicznych, nie podlega wyłączeniu z jawności w zakresie podstawowej danej, jaką jest nazwa korzystającego, czyli przedsiębiorstwa. Sąd zauważył ponadto jawność nazw przedsiębiorstw, do której każdy ma dostęp poprzez bazę CEIDG, gdzie publikowane są także dane osób fizycznych, których imiona i nazwiska zawarte są w nazwie przedsiębiorstwa.

Sąd uznał, że skoro PFRON przekazał dane bez pełnych nazw przedsiębiorstw, które są istotnym elementem żądanej informacji, tym samym de facto odmówił udzielenia informacji bez stosownej decyzji.Sąd stwierdził ostatecznie, że Fundusz popadł w bezczynność, choć bez rażącego naruszenia prawa. Według WSA brak pełnej realizacji wniosku WatchDogPfron przez PFRON wynikał z niewłaściwej interpretacji przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej. Sąd nakazał Funduszowi rozpoznać wniosek w zakresie imion i nazwisk przedsiębiorców oraz liczby dofinansowywanych pracowników w etatach. 

Maksymalna kwota miesięcznego dofinansowania, jaką firma może otrzymać na swojego niepełnosprawnego pracownika wynosi 2 400 zł

Sygn. akt II SAB/Wa 494/14

Marta Grzymkowska, redaktor naczelna WatchDogPfron.pl:

Wyrok wraz z uzasadnieniem to 18 stron dobrego orzecznictwa w sprawie jawności życia publicznego. Warszawski sąd przyznał nam rację we wszystkich punktach i dokładnie wyjaśnił, że dane, o które wnioskowaliśmy, to informacja publiczna. Myślę, że to orzeczenie może być przydatne dla innych organizacji lub osób prywatnych, które będą miały kłopoty z otrzymaniem informacji publicznej z różnych instytucji.

Trudno mi wskazać, dlaczego PFRON odmawiał podania niektórych danych. Być może brakuje dobrej woli i zrozumienia, że jako organizacja społeczna działamy na rzecz sprawniejszej i lepszej administracji, i że w żadnym wypadku nie jesteśmy wrogami. Od początku powstania naszej organizacji przedstawiciele PFRON-u ani razu nie chcieli się z nami spotkać, mimo że kilkukrotnie to proponowaliśmy. W całej tej batalii o dostęp do informacji otrzymywaliśmy jedynie coraz to nowe pisma, w których PFRON próbował udowodnić, że nie mamy prawa do dostępu do danych, a nawet do złożenia skargi do sądu, co oczywiście okazało się nieprawdą.

Informacje, o które wnioskowaliśmy, pokazują, do kogo kierowana jest pomoc publiczna. Obywatele demokratycznego państwa powinni mieć bezproblemowy dostęp do tego typu danych. Fundusz często tłumaczy się, że nie ma sił i środków, żeby przygotowywać odpowiedzi na nasze wnioski. Gdyby jednak takie dane - które w ocenie sądu są informacją publiczną - były automatycznie umieszczane na stronie internetowej i dostępne dla każdego, nie byłoby całej sprawy.