Chociaż amerykański biznes filmowy kręci się przede wszystkim wokół kin, to niedawna premiera "The Interview" pokazuje, że potężne sumy zarabiać mogą także obrazy, które trafił do dystrybucji internetowej. Znamy w Polsce jako "Wywiad ze Słońcem Narodu" to kolejny film duetu przyjaciół-filmowców - Setha Rogena i Evana Goldberga. Na ekranie Rogenowi partneruje James Franco. Wcześniej obu aktorów mogliśmy oglądać m. in. w "Pinnaple Express" czy "This is The End". "The Interview" miało podążać wyznaczonym przez te filmy szlakiem jako zwariowana komedia na granicy dobrego smaku.

Problemem okazał się temat - fikcyjna historia amerykańskiego zamachu na północnokoreańskiego dyktatora Kim Dzong Una. Zanim kosztujący 44 miliony dolarów film trafił na ekrany kin, na serwery produkującego obraz Sony nastąpił atak hakerów, który wykradli gigabajty poufnych danych.

Rzekomo powiązani z północnokoreańskim reżimem hakerzy zagrozili, że ataki będą kontynuowane dopóki Sony nie zaprzestanie dystrybucji filmu. Grożono także fizycznymi atakami na kina, w których wyświetlany będzie film. Chociaż kilka sieci postanowiło zaryzykować i wyświetlić film, Sony ostatecznie ustąpiło i zrezygnowało z rozpowszechniania filmu tą drogą. Decyzją tą był oburzony sam prezydent Barack Obama, który zapowiedział odwet za cyberatak.

Po tym jak dzień przed świętami, w ograniczonej dystrybucji film trafił do kilki kin dolarów, materiał w całości udostępniono w internecie w płatnym systemie video on demand. Już w wigilijny wieczór wszyscy, którzy mieli dostęp do amerykańskich wersji YouTube i Google Video mogli się na własne oczy przekonać o co tyle hałasu. To rekordowo krótki czas, po którym film z ekranu kinowego trafia w legalny sposób na domowy telewizor. 44 miliony to także kwota znacznie wyższa niż budżety większości filmów trafiających na owiany złą sławą rynek direct-to-video. 

Wyświetlony przez zaledwie 580 niezależnych kin, "Wywiad ze Słońcem Narodu" przyniósł do tej pory zarobił niecałe 6 milionów dolarów. Tymczasem w internecie, w ciągu czterech dni od premiery film zarobił 15 milionów dolarów, stając się tym samym największym hitem cyfrowej dystrybucji i prześcigając Arbitraż (14 mln), "Wieczór panieński" (12 mln) i "Snowpiercer" (7 mln). W pierwszym tygodniu stycznia film w sieci legalnie obejrzało ponad 4 miliony 300 tysięcy osób, a licznik zarobków wynosił już ponad 31 mln dolarów, stopniowo zbliżając się do pokrycia kosztów produkcji.

Czyżby prześmiewczy obraz zwiastował zmierzch kinowej dystrybucji, a filmy oglądane od razu na domowym fotelu mogły być tak samo kasowe jak kinowe hity? "The Interview" udowodnił jak duża jest liczba osób gotowych zapłacić za legalny dostęp do głośnych filmów, ale trzeba pamiętać, że za jego sukcesem stała przede wszystkim atmosfera cyber-terroryzmu, którego ofiarą padł producent, oraz niespodziewanej reakcji, jaką było ugięcie się przed żądaniami hakerów. Jeżeli w podobny sposób do serwisów video-on-demand nie będą trafiać wszystkie filmy, szybko żaden obraz nie powtórzy sukcesu filmu Goldberga i Rogena

Tymczasem na początku stycznia USA nałożyły na Koreę Północną kolejne sankcje, które uznawane są jako odpowiedź na hakerski atak na hollywoodzką wytwórnię, a ostatnio jedna z organizacji walczących o prawa człowieka zapowiedziała zrzucanie mieszkańcom Korei Północnej kopii filmów ze specjalnych balonów. Ciekawe jak to wpłynie na pozycję "The Interview" w box office.