Zgodnie z art. 7643 kodeksu cywilnego, po rozwiązaniu umowy agencyjnej agent może żądać od dającego zlecenie świadczenia wyrównawczego, jeżeli w czasie trwania umowy agencyjnej pozyskał nowych klientów lub doprowadził do istotnego wzrostu obrotów z dotychczasowymi klientami.

Roszczenie to przysługuje agentowi, jeżeli, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, a zwłaszcza utratę przez agenta prowizji od umów zawartych przez dającego zlecenie z tymi klientami, przemawiają za tym względy słuszności.

Mimo że powyższe przepisy obowiązują już niemal siedem lat, treść i charakter roszczenia o świadczenie wyrównawcze nadal wzbudza bardzo wiele wątpliwości, zarówno po stronie agentów, jak i dających zlecenie. Źródłem tych wątpliwości są przede wszystkim tzw. klauzule generalne, czyli terminy niedookreślone, zawarte w przepisie art. 7643 kodeksu cywilnego, w tym zwłaszcza terminy: znaczne korzyści oraz względy słuszności.

W swojej pierwszej wypowiedzi na temat świadczenia wyrównawczego - w wyroku z 8 listopada 2005 r., sygn. I CK 207/05, Sąd Najwyższy przyznał, iż orzecznictwo polskie nie wykształciło dotychczas kryteriów precyzujących pojęcie znacznych korzyści. Odwołując się do poglądów wyrażanych w literaturze oraz do praktyki sądów innych państw członkowskich, w szczególności sądów niemieckich, Sąd Najwyższy wskazał, iż ocena tego pojęcia powinna uwzględniać charakter przedsiębiorstwa dającego zlecenie. W opinii Sądu Najwyższego fakt, że przedsiębiorstwo opiera swoje zyski na pracy wielu agentów, z których żaden nie jest w stanie wypracować korzyści wyższych niż normalnie osiągane przez przedsiębiorstwo, nie wyklucza zasadności roszczenia o świadczenie wyrównawcze. Glosatorzy skrytykowali Sąd Najwyższy za lakoniczność tej wypowiedzi, wskazując na potrzebę głębszej analizy zagadnienia oraz przekazania praktyce wyraźniejszych wytycznych na temat interpretacji pojęcia znaczne korzyści.

W tym samym wyroku Sąd Najwyższy poruszył problematykę słuszności przyznania agentowi świadczenia wyrównawczego, podkreślając, iż świadczenie wyrównawcze nie ma charakteru powszechnego i nie należy się w każdym wypadku, w jakim rozwiązano z agentem umowę. Wbrew literalnej wykładni przepisu art. 7643 kodeksu cywilnego, Sąd Najwyższy uznał, że wykazanie, iż względy słuszności przemawiają przeciwko zasądzeniu świadczenia wyrównawczego, spoczywa na pozwanym (dającym zlecenie).

Jeżeli chodzi o wysokość świadczenia wyrównawczego, nie może ono przekroczyć wysokości wynagrodzenia agenta za jeden rok, obliczonego na podstawie średniego rocznego wynagrodzenia uzyskanego w okresie pięciu lat. Jeżeli umowa agencyjna trwała krócej niż pięć lat, wynagrodzenie to oblicza się z uwzględnieniem średniej z całego okresu jej trwania. Sąd Najwyższy podkreślił, iż średnia roczna prowizja agenta z ostatnich pięciu lat trwania umowy wyznacza jedynie maksymalny pułap świadczenia wyrównawczego, nie powinna być jednak traktowana jako automatycznie należna agentowi, nawet jeżeli roszczenie o świadczenie wyrównawcze jest uzasadnione okolicznościami danej sprawy.

Odwołując się ponownie do praktyki sądów niemieckich, Sąd Najwyższy uznał, iż przy obliczaniu wysokości świadczenia należy wziąć pod uwagę prowizję agenta od umów zawartych z nowymi klientami uzyskaną w ciągu ostatnich 12 miesięcy, przewidywany okres uzyskiwania korzyści przez dającego zlecenie, procentowy wskaźnik migracji klientów, sumę prowizji utraconych w każdym roku po rozwiązaniu umowy, a następnie odnieść się do górnej granicy stanowiącej wysokość średniego rocznego wynagrodzenia agenta w okresie trwania umowy. Według Sądu Najwyższego, wyliczenie należnego świadczenia może wymagać powołania biegłego. Również ta wypowiedź Sądu Najwyższego spotkała się z krytyką doktryny, według której wysokość zasądzanego świadczenia powinna zostać pozostawiona uznaniu sądu.

Dariusz Tokarczuk

partner zarządzajacy Kancelaria Prawna GLN