Strefa euro podtrzyma kroplówkę dla Grecji. Kraj otrzyma kilka ulg w spłacaniu swoich zobowiązań wobec Brukseli, choć na razie dług Aten nie zostanie bezpośrednio spisany na straty.

Ulgową taryfę dla Grecji wymusił MFW. Fundusz, który jest współwierzycielem Greków, blokuje od trzech tygodni wypłatę 44 mld euro zaległych transz pomocowych, o ile kraj nie wprowadzi wiarygodnego planu redukcji zadłużenia i docelowo uniezależnienia się od pomocy darczyńców.

Wczoraj udało się w końcu ustalić główne zasady takiej ulgi. W jej skład wchodzi kilka elementów. Przede wszystkim oprocentowanie kredytów udzielonych Grecji zostanie obniżone. Dziś wynosi ono 150 pkt bazowych (1,5 pkt proc.) powyżej bieżących kosztów finansowania na rynkach kapitałowych. Teraz miałoby ono spaść o 30–90 pkt bazowych. Za najmocniejszymi cięciami opowiadają się Niemcy, bardziej wstrzemięźliwi są Francuzi.

Kolejnym prezentem ma być 10-letnie moratorium na spłatę odsetek od kredytów udzielonych Grecji przez Europejski Instrument Stabilności Finansowej (EFSF). Tylko to jedno posunięcie ograniczy dług kraju do 2020 r. aż o 17 pkt proc. PKB.

Trzecia inicjatywa: EBC zrezygnuje z ogromnych zysków, jakie miałby dzięki wykupieniu w ostatnich dwóch latach po bardzo obniżonych stawkach greckich obligacji. To dla rządu Antonisa Samarasa możliwość obniżenia długu do 2020 r. o kolejne 4,6 pkt proc. PKB.

Wreszcie Grecja ma uzyskać od UE odrębne środki na wykupienie po preferencyjnych cenach własnych obligacji.

Łącznie dzięki wszystkim tym inicjatywom grecki dług zostanie zredukowany do 125 proc. PKB w ciągu ośmiu lat. To więcej, niż zakładano w programie pomocowym ustalonym jeszcze w 2010 r., ale o wiele mniej, niż wynosiłby dług Grecji (144 proc. PKB) bez żadnej pomocy dla Aten. Na razie dług ten jest bliski 190 proc. PKB. Bruksela ma nadzieję, że dzięki rabatowi Grecy wreszcie będą mogli samodzielnie finansować swoje potrzeby na rynkach finansowych.

Wczoraj dyrektor zarządzająca Funduszu Christine Lagarde domagała się jeszcze jednego prezentu dla Grecji: spisania na straty części greckiego długu pozostającego w rękach rządów państw unii walutowej. Na to jednak Angela Merkel odpowiada „nie”. Kanclerz obawia się, że przegra przyszłoroczne wybory, jeśli Niemcy dojdą do wniosku, że nie zdołała zablokować pomysłu unii transferowej, a właśnie tym w praktyce jest propozycja Lagarde. – Spisanie na straty części długu Grecji nie wchodzi w grę i nie będzie częścią negocjacji. Wszystko inne jest zwykłą spekulacją – powiedział wczoraj jeszcze przed rozpoczęciem rozmów Vitor Constancio, wiceprezes Europejskiego Banku Centralnego.

Po wyborach stanowisko Berlina może jednak ulec zmianie. Jak pisze dziennik „Die Welt”, Merkel byłaby gotowa darować część długów Grecji w 2015 r. i już zasygnalizowała to poufnie Lagarde. To samo, zdaniem Reutersa, miał powiedzieć Grekom minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble. Niemieccy politycy, podobnie jak MFW, nie wierzą, że bez takiej pomocy Grecja sama stanie na nogi.

Bez wypłaty kolejnej transzy pomocy do początku grudnia kraj straci płynność. To z kolei wymusi wcześniejsze wybory. Z opublikowanego wczoraj sondażu wynika, że populistyczne lewicowe ugrupowanie Syriza ma już o 4 pkt proc. większe poparcie niż konserwatyści Samarasa. Syriza podważa sens negocjowanych przez Ateny programów pomocowych. Ugrupowanie dąży do renegocjowania ich warunków, przekonując, że są głównym źródłem problemów gospodarczych.

Kraje Eurolandu idą na ustępstwa, żeby do władzy w Grecji nie doszła lewica

Wszyscy dają prezenty dłużnikowi

Do tej pory tylko inwestorzy prywatni zostali zmuszeni do darowania części długu Grecji. W 2011 r. zgodzili się na spisanie na straty 106 mld euro zainwestowanych w greckie obligacje, 2/3 nominalnej wartości tych papierów. Resztę zamieniono na bony skarbowe o bardzo długim okresie zapadalności. Dziś przeszło 90 proc. długu należy do władz publicznych. To głównie pomoc w ramach Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej (EFSF) oraz pożyczki udzielone w ramach dwustronnych porozumień z władzami w Atenach przez poszczególne kraje strefy euro. Od 2010 r. przekazały Grecji łącznie 240 mld euro kredytów. Udział MFW jest tu dość skromny: 28 mld euro.