O przygotowaniach do uruchomienia działalności w Polsce Prudential informował kilka tygodni temu. Podbój Polski to element planów ekspansji poza tradycyjne rynki firmy: Wielkiej Brytanii, USA i wschodniej Azji (tam sprzedaż polis rozpoczęto 10 lat temu po wycofaniu się z kontynentalnej Europy).

Prudential zamierzał wystartować już we wrześniu, ale najwyraźniej dłużej, niż się spodziewano, czekał na zgodę Komisji Nadzoru Finansowego. – Wszystko jest już załatwione, ale decyzja o oficjalnym rozpoczęciu działalności należy do właściciela – usłyszeliśmy nieoficjalnie. Kampania powinna się rozpocząć na początku listopada.

Prudential informował, że jest zainteresowany obecnością na polskim rynku ubezpieczeń na życie. Nasz rynek uznał za perspektywiczny i najlepiej pasujący do profilu działalności. Szczegóły oferty trzyma jednak w tajemnicy.

– Myślę, że firma zechce zaczerpnąć ze swoich doświadczeń na rynkach azjatyckim oraz brytyjskim i zdecyduje się zaproponować nowe produkty, jakich u nas jeszcze nie ma – przewiduje Adam H. Pustelnik, szef firmy AhProfit, były prezes Signal Iduny. – Proste produkty na życie i dożycie, nawet z rozbudowaną częścią inwestycyjną, nie gwarantują nowemu graczowi powodzenia – dodaje.

– Wraz z bogaceniem się społeczeństwa ubezpieczenia na życie i zdrowotne będą zyskiwały coraz większą popularność – uważa Tomasz Bursa, analityk domu maklerskiego Ipopema.

Problemem może być tylko zbyt mała wiedza o marce, Polacy są przyzwyczajeni do rozpoznawalnych brandów, a Prudential był znany w naszym kraju, lecz przed wojną. Jego aktywa zostały przejęte przez Niemców w 1939 roku.

W chwili wybuchu wojny w Polsce było ponad 4,6 tys. ważnych polis ubezpieczeniowych Prudentialu. – Pomimo istnienia znacznych braków w naszej dokumentacji, wynikających w dużym stopniu ze zniszczeń spowodowanych okupacją nazistowską, od początku lat 50. udało nam się uregulować zobowiązania wynikające z ponad 43 proc. ogólnej liczby polis – zapewnia ubezpieczyciel.