Eksport na Ukrainę skoczył o 21,4 proc. i wyniósł ponad 1,1 mld euro. Z danych resortu gospodarki wynika, że więcej niż przed rokiem wysłaliśmy towarów także do innych krajów Wspólnoty Niepodległych Państw – m.in. Kazachstanu, Mołdowy, Azerbejdżanu, Armenii i Kirgistanu.

Choć skala handlu z tymi ostatnimi krajami nie jest jeszcze duża, to jednak właśnie ta ekspansja polskich przedsiębiorstw na Wschód pomaga w ciężkich dla handlu czasach – dzięki niej w okresie styczeń – kwiecień nasz całkowity eksport wzrósł o 1,5 proc. Gdyby nie partnerzy z WNP, byłoby krucho, bo w tym czasie sprzedaż do krajów Unii zmniejszyła się o 1,2 proc, a do strefy euro – o 2,6 proc. To efekt słabnącej koniunktury na Zachodzie wywołanej kryzysem w Grecji, we Włoszech, w Portugalii czy Hiszpanii.

Eksperci twierdzą, że polskie firmy przypuściły atak na Wschód nie tylko dlatego, że coraz trudniej im o odbiorców swoich towarów we Wspólnocie. – Także dlatego, że w Rosji czy na Ukrainie wyraźnie rośnie popyt na wiele towarów – ocenia prof. Krzysztof Marczewski z Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur. Dodaje, że na przykład w pierwszych miesiącach roku wyraźnie rosła siła nabywcza rosyjskiej gospodarki w związku z utrzymującymi się wysokimi cenami ropy naftowej. Równocześnie tamtejsze gospodarstwa domowe w styczniu i lutym robiły większe zakupy, ponieważ przed marcowymi wyborami w Rosji podniesiono pensje i emerytury.

Po załamaniu z 2009 roku polski biznes odbudowuje także swoją pozycję na Ukrainie. I robi to w szybkim tempie – w ciągu zaledwie roku Ukraina awansowała z dziesiątego na dziewiąte miejsce na liście największych partnerów handlowych Polski. – Do sprzedaży u naszych wschodnich sąsiadów zachęcają m.in. zmiany, jakie zaszły w tamtejszym systemie gospodarczym. Na przykład w życie weszły nowe kodeksy – podatkowy i celny. Porządkowane są też służby w administracji rządowej – wylicza Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej. Przyznaje, że izba otrzymuje od polskich przedsiębiorców coraz więcej zapytań o możliwości nawiązania kontaktów biznesowych i znalezienia wiarygodnych partnerów na Ukrainie.

Jest jeszcze jeden, czysto księgowy powód większego zainteresowania polskich przedsiębiorców handlem ze Wschodem. – Z naszych badań wynika, że około 20 proc. polskiego eksportu jest na Wschodzie rozliczane w złotych, podczas gdy dla całego eksportu wskaźnik ten wynosi tylko 10 proc. – twierdzi prof. Marczewski z IBRKiK. To dodatkowy bonus, dzięki któremu polscy przedsiębiorcy są uwolnieni od ryzyka kursowego i ponoszą mniejsze koszty związane z handlem.

Przepisy na Ukrainie są coraz bardziej przyjazne dla biznesmenów