– Nie ma przeciwników takich rozwiązań – cytuje swoje źródła „Le Figaro”.

Wiele osób we Francji czy Belgii już dziś wycofuje oszczędności z banków, które ich zdaniem będą miały problemy po rozpadzie Eurolandu. Z danych zebranych przez agencję Reuters wynika, że dwa lata temu, gdy kłopoty miał bank Dexia, ze wszystkich belgijskich instytucji finansowych wycofano 120 mld euro. A od połowy 2011 r. klienci zaczęli wycofywać oszczędności z dwóch banków francuskich, które najwięcej zainwestowały w Grecji: BNP Paribas i Credit Agricole. Z włoskich banków z kolei wycofano 30 mld euro. Proporcjonalnie największe straty poniosły banki greckie. W 2011 r. z pięciu największych wycofano 37 mld euro, a od wybuchu kryzysu 72 mld euro.

Największymi beneficjentami obaw klientów detalicznych i inwestorów są banki Wielkiej Brytanii, która nie należy do strefy euro i jest uznawana za w miarę bezpieczną. W zeszłym roku na kontach czterech największych banków kraju zdeponowano 140 mld euro. Najbardziej skorzystały HSBC i Barclays. Inwestorzy ufają tym instytucjom, bo poszerzyły one działalność w szybko rozwijających się krajach Azji Południowo-Wschodniej i są w małym stopniu uzależnione od Europy Południowej.

Wycofane oszczędności inwestorzy lokują także w bankach szwajcarskich, np. w Credit Suisse i UBS, oraz rosyjskich, takich jak Sbierbank.