Takie wnioski płyną z ostatniego Eurobarometru, w którym przeanalizowano wpływ kryzysu w poszczególnych krajach Europy.

Wyniki są dość zaskakujące – Polska jest jednym z nielicznych państw, które niespecjalnie odczuły załamanie finansowe przetaczające się przez Europę. Jesteśmy w grupie, która twierdzi, że poziom ubóstwa w ostatnim roku wręcz zmalał. Tak uważa blisko jedna czwarta Polaków. Podczas gdy średnia unijna wynosi 12 proc., zaś wzrost ubóstwa w swoim kraju zauważa 92 proc. Greków oraz 93 proc. Francuzów czy 81 proc. Włochów, dziewięciu na dziesięciu Polaków nie ma specjalnych trudności z opłatami bieżących rachunków. Łączy nas to z Duńczykami, Szwedami i Holendrami.

Jest jednak coś, co zdecydowanie psuje nam samopoczucie – są to koszty związane z wychowaniem dzieci. Aż 57 proc. Polaków, których dotyczy problem, uważa, że możliwość finansowania opieki nad dziećmi wyraźnie się w zeszłym roku pogorszyła – i to wzrosło o 25 pkt proc. w porównaniu z rokiem 2010. Tylko Hiszpanie odczuli to jeszcze mocniej. Jednym z powodów są na pewno opłaty za pobyt dziecka w przedszkolu i żłobku. Miejsc w nich jest o wiele mniej niż chętnych, a jeżeli już ktoś ma szczęście i je dostanie, to słono musi za to zapłacić. Od września, po wprowadzeniu stawki godzinowej, w wielu miastach opłaty za przedszkole znacząco wzrosły. Średnio to ok. 300 zł. Podobnie jest ze żłobkami: w stolicy koszty te z 200 zł podskoczyły nawet do 500 zł. Jednak publicznych placówek jest jak na lekarstwo, a oddanie dziecka do prywatnej to wydatek rzędu 1 – 2 tys. zł.

Ci, którzy nie mają szczęścia, by ich dziecko znalazło miejsce w takich placówkach – jeżeli chcą pracować – są zdani na zatrudnienie opiekunki. To zwykle zaś obciążenie dużo większe niż rata kredytu czy opłaty mieszkaniowe – miesięczna pensja dla niani to nawet 2,5 tys. zł w dużych miastach. Rosną także koszty żywności i ubrań, a przede wszystkim edukacji. Jak wynika z badań CBOS – blisko połowa Polaków na wrześniową wyprawkę szkolną wydała od 500 do 1000 zł. Kilkanaście procent rodziców wyłożyło nawet 1500 zł.

Z raportów Centrum im. Adama Smitha wynika, że koszty utrzymania dzieci w ostatnich latach drastycznie wzrosły: w 2008 r. eksperci wyliczyli, że na dziecko do 20. roku życia rodzice wydają średnio 160 tys. zł (na szkołę, wyżywienie, ubrania). Tymczasem w zeszłym roku kwota ta wyniosła już o 30 tys. więcej, czyli 190 tys. zł. Efekty już widać: w 2011 r. urodziło się 391 tys. dzieci, podczas gdy w latach 90. liczba ta wynosiła około pół miliona. A wskaźnik dzietności 1,4 jest jednym z niższych w Europie.