Co więcej, chce również konsolidować rynek poprzez włączenie ofert konkurentów, w tym m.in. Interhome i Novasol, którzy mają w bazie po ok. 30 tys. obiektów.

– Chcemy, żeby Polacy, tak jak nasi zachodni sąsiedzi, przekonali się, że wakacje rodzinne w wynajętym domku są znacznie tańsze niż wyjazdy z biurami podróży – mówi Kamil Krzyżanowski, dyrektor operacyjny Edom.pl.

Wiadomo, że prowizje pobierane przez portale takie jak Edom.pl nie są wyższe niż 10 – 15 proc. Tymczasem w tradycyjnych biurach podróży od tego poziomu się zaczynają. Krzyżanowski dostrzega paradoks w tym, że to właśnie w bogatych Niemczech ten segment turystyki tak szybko się rozwija, podczas gdy polskie rodziny wciąż przepłacają za wczasy z tradycyjnymi biurami podróży.

Biura podróży odpowiadają, że porównywanie Niemiec do Polski nijak się ma do rzeczywistości. – U nas klienci wciąż oczekują pełnego pakietu usług, a dodatkowo opieki rezydenta – mówi Magdalena Plutecka-Dydoń z Neckermanna. Za to są w stanie nawet dopłacić.

Mimo to eksperci dostrzegają wzrost zainteresowania usługami, które proponuje Edom.pl. Krzysztof Łopaciński, wiceprezes Instytutu Turystyki, mówi, że blisko 60 proc. Polaków organizuje wyjazdy zagraniczne na własną rękę. Nie potrafi z tej statystyki odsiać tylko wyjazdów wakacyjnych. Jednak najprawdopodobniej te proporcje są zachowane także w tym przypadku. Dlatego według Łopacińskiego w przyszłości zapotrzebowanie na takie usługi, jakie proponuje Edom.pl, może tylko wzrastać.

Na to liczy Krzyżanowski. – W ciągu kilku lat nasze przychody powinny wynieść kilkadziesiąt milionów złotych rocznie – szacuje. Dla porównania, roczne obroty grupy E-domizil przekraczają 100 mln euro.

Eksperci Instytutu Turystyki podchodzą natomiast sceptycznie do drugiej części planu Edom.pl. Chodzi o chęć zainwestowania w rozwój rynku wewnętrznego. – Wierzymy, że poprzez nasz system spopularyzujemy wyjazdy na Mazury, w góry czy nad morze nie tylko wśród Polaków, lecz także Niemców – mówi Krzyżanowski. Już trwają przygotowania do udostępnienia polskich obiektów klientom sieci E-domizil. Krzysztof Łopaciński uważa, że taka propozycja może rozbić się zwyczajnie o czystą kalkulację. – Koszty wyjazdów do Egiptu, Turcji czy Tunezji są niejednokrotnie niższe niż wyjazdy do polskich kurortów – mówi. Zwraca też uwagę na wciąż niski standard polskiej bazy noclegowej w porównaniu z zagraniczną konkurencją.