Pogłoski na temat kondycji światowych instytucji finansowych zrobiły swoje.

– Nasi respondenci odpowiadali, że to gwarantuje im bank z polskim kapitałem. Polskość zaczęła być w tej branży bardzo ceniona – tłumaczy Kuba Antoszewski z Millward Brown SMG/KRC.

Już blisko 60 proc. klientów deklaruje, że miało to wpływ na ich decyzję o miejscu ulokowania oszczędności. Zaufanie do polskich banków zadeklarowało aż 74 proc. respondentów.

Eksperci podkreślają, że na takim podejściu mogą zyskiwać banki, które choć mają polskie nazwy, to ich właściciele już nie do końca. Polscy konsumenci, oceniając pochodzenie instytucji, nie wnikają bowiem w jej struktury, a patrzą jedynie na logo. Idealnym przykładem tego jest także branża odzieżowa. Marka Reserved tylko dlatego, że obco brzmiała, była uważana za zagraniczną.

Stawiamy na polskie banki, bo krajowe firmy radzą sobie z kryzysem równie dobrze, a często lepiej niż zachodnie koncerny. W tym kontekście też u wielu klientów pojawia się przekonanie, że „trzeba inwestować, wspierać swoje”. Ważnym czynnikiem wiarygodności rodzimych instytucji jest dla badanych też ich niezależność – możliwość podejmowania samodzielnych decyzji w oparciu o krajowe realia i elastyczność reagowania na problemy.

Rosnącą popularność polskich banków zauważyły też same instytucje. – Wysoki poziom zaufania potwierdza także to, że klienci wiążą się z nami długofalowo. Chętnie wybierają lokaty długookresowe. Blisko jedna trzecia depozytów to lokaty 12-miesięczne lub dłuższe. Klienci coraz częściej decydują się także na 10- i 15-letnie produkty systematycznego oszczędzania na przyszłość – mówi Przemysław Guberow, dyrektor zarządzający obszaru zarządzania produktem w Getin Noble Banku. PKO BP też nie narzeka. Często obsługuje nie klienta, lecz całą jego wielopokoleniową rodzinę.