statystyki

Będzie jak w Szwecji? Alkohol w sprzedaży tylko przez osiem godzin

autor: Patrycja Otto, Robert Zieliński15.02.2012, 07:11; Aktualizacja: 15.02.2012, 10:15
  • Wyślij
  • Drukuj
Wino

Winoźródło: ShutterStock

Już w kwietniu Bruksela może wprowadzić przepisy ograniczające handel alkoholem na wzór Skandynawii.





Prowadzone wyłącznie przez państwo sklepy z alkoholem, w dodatku tylko na obrzeżach miast i otwierane na osiem godzin dziennie. Do tego surowe regulacje niemal wykluczające reklamę i marketing alkoholu – takie rozwiązania proponuje dokument Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), który został zaakceptowany przez wszystkie kraje europejskie podczas naszej prezydencji w UE. Krajowe Ministerstwo Zdrowia odpowiada DGP, że „akceptuje dokument bez zastrzeżeń”.

Dokument dotyczący działań związanych z redukcją szkodliwości alkoholu w latach 2012 – 2020, przygotowało grono ekspertów WHO. Nie ma w nim bezwzględnego obowiązku wprowadzenia proponowanych rozwiązań, jednak wskazuje on wspólny cel, jakim jest „ograniczenie szkodliwego spożycia alkoholu i jego niszczących skutków dla życia społecznego”. Z oficjalnych danych UE wynika, że podczas dyskusji nad dokumentem strona Polska proponowała, aby większy udział w tworzeniu ostatecznego dokumentu miała sama branża spirytusowa.

Polska pije

Polska pije

źródło: DGP

„Konsultowaliśmy ten dokument i nie zgłaszaliśmy do niego żadnych uwag. Tym samym uznaliśmy, że wszelkie strategie i działania zmierzające do ograniczenia szkód związanych ze spożyciem alkoholu powinny być rekomendowane do wprowadzenia w państwach europejskich” – odpisała na nasze pytania rzecznik resortu zdrowia Agnieszka Gołąbek. Tymczasem wśród rekomendacji szczególnie kontrowersyjna wydaje się propozycja modelu sprzedaży alkoholu na wzór rozwiązań już funkcjonujących w Szwecji. Według WHO prywatne sklepy monopolowe powinny zniknąć, za to monopol na handel alkoholem zyskałoby państwo. Ale nawet jego sklepy mogłyby być czynne najwyżej przez kilka godzin dziennie.

Eksperci sugerują sukcesywne dochodzenie do takich rozwiązań poprzez niewydawanie nowych licencji na sprzedaż alkoholu w barach i restauracjach oraz powolne wygaszanie istniejących. Ograniczony miałby zostać także marketing alkoholu – szczególnie ten skierowany do ludzi młodych.

Jednak przyjęcie tego dokumentu nie zmusza państw EU do bezwzględnego wprowadzenia proponowanych rozwiązań. To jednak marna pociecha, istnieje bowiem realna obawa, że wkrótce założenia dokumentu staną się obligatoryjne dla wszystkich krajów członkowskich UE. Wszystko przez Komisję Europejską, która wczesną wiosną ma zacząć opracowywać projekt nowej strategii w zakresie rozwiązywania problemów alkoholowych.

– Nowa unijna strategia ma zostać ostatecznie ustalona do końca tego roku. Wówczas będzie dokładnie wiadomo, w jakim kształcie UE przyjęła dokument WHO oraz czy wypracowanie zasad w zakresie ograniczeń w obrocie alkoholem pozostawi w gestii państw członkowskich, czy nałoży z góry wypracowane już założenia, które obligatoryjnie będzie musiało przyjąć każde państwo – tłumaczy Leszek Wiwała, prezes zarządu Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego.

Przedstawiciele polskiej branży alkoholowej przyznają, że wprowadzenie większych restrykcji nie wpłynie na zmniejszenie problemu, jakim jest nadmierne picie. Jedynie może przyczynić się do jeszcze większego rozwoju szarej strefy. To ona zresztą jest największym zagrożeniem.

Dlatego producenci liczą na rozsądek polskiego rządu i brukselskich polityków. To o tyle realne nadzieje, że wśród nich jest wielu Włochów czy Francuzów, którzy nie wyobrażają sobie jeżdżenia po wino dwudzieścia kilometrów za miasto, o godz. 13 i przepłacania za nie kilkakrotnie.




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 63

  • 1: Ha Ha Ha z IP: 91.150.146.* (2012-02-15 08:41)

    Przeciętny Skandynaw ma w domu, w domku letniskowym, na jachcie kufer coctailowy w którym znajduje się conajmniej 5 butelek różnej wódki, scheker , zaprawki do coctaili, kieliszki i szklanki. Oprócz tego ma 8 godzin na uzupełnienie. Skandynawowie bardziej piją niż polacy czy niemcy. Oprucz tego w wekendy promy i lotniska są przez nich opanowane co pozwala im zaopatrzyć swe kuferki tańszym "paliwem"w sklepach wolno cłowych. Skandynawa stać na lot tanimi liniami i w Krakowie lub Hiszpanii nażłopie sie w knajpie do syta. To wcale nie ograniczy spożywania, te unijne cepy nie znają polskich babć którym te przepisy poprawia skąpą sytuację materialną

  • 2: APK z IP: 87.105.15.* (2012-02-15 09:07)

    Tak. Tylko Skandynawia właśnie z uwagi na ogromny problem z alkoholem (o czym się nie mówi) wprowadziła takie rozwiązania. Alkoholizm był problemem większości społeczeństwa. Generalnie Szwecja jest krajem, w którym jest dużo "ciekawych" rozwiązań z uwagi na problemy społeczne jakie mieli. Przemoc w rodzinie, przestępczość, alkoholizm. Dla zainteresowanych polecam prześledzić sobie system więziennictwa, prawa karnego. To państwo bardzo policyjne.

  • 3: praktyk z IP: 80.52.157.* (2012-02-15 09:13)

    ja jestem ZA, alkohol to nic dobrego, a sprzedaż mocnego alkoholu na stacjach benzynowych to wręcz zachęcanie do siadania za kierownicą po pijanemu.
    I potem polska przoduje w liczbie wypadków...

  • 4: realny z IP: 83.27.237.* (2012-02-15 09:24)

    Szkoda, ze nie na 15 minut. Totalna kontrola, regulacje unijne...Smiechu warte.
    Ten kołchoz prędzej czy później upadnie, tak jak to bywa z kołchozami.

  • 5: Kiper z IP: 159.245.16.* (2012-02-15 09:30)

    Również sprzedaż płynu do chlodnic (glikol) na stacjach benzynowych zachęca do siadania za kierownicą po pijanemu.

  • 6: krecik z IP: 80.55.149.* (2012-02-15 09:31)

    Według mnie robią zadymę tylko po to by odwrócić naszą uwagę i w międzyczasie uchwalić coś innego za naszymi plecami. Bądźmy czujni, bo ktoś nas robi w ch.

  • 7: wjw z IP: 87.248.68.* (2012-02-15 09:39)

    Już to przerabialiśmy w PRL.
    Był zakaz sprzedaży alkoholu do 13.00.
    Władza dbała żeby nie pić na czczo.

  • 8: Sami wożą małpki w samolotach rządowych z IP: 91.150.146.* (2012-02-15 09:48)

    Widocznie jeden drugiemu zrzygał kanapę a miał przyjść Barosso na darmową wyżerkę i postanowili ograniczyć wódę.
    Rząd R.P. urzęduje w Brukseli. Nowy budynek zakupiony został w 2008 r. za 21 mln euro. Dodatkowe 22 mln euro kosztowała jego przebudowa, remont i nowoczesne wyposażenie. Kierownik projektu Biura Infrastruktury w MSZ Dariusz Żebrowski mówił, że początkowo zastanawiano się nad rozbudowaniem obecnej siedziby, ale ze względu na ograniczenia urbanistyczne nie było to możliwe, dlatego zdecydowano się zakupić nowy budynek. Budynek przeznaczony jest do pracy blisko 200 osób – tyle mniej więcej liczy stała obsada SP. W czasie prezydencji w nowej siedzibie będzie pracować jednak ok. 300 osób. Dzięki „modułowości” nowej siedziby wszystkim zapewniono nowoczesny standard warunków pracy. Kryteria dla nowego budynku SP idealnie spełniała wystawiona na sprzedaż w 2007 r. siedziba Dyrekcji Generalnej Poczty Belgijskiej przy Rue Stevin 139.
    To jeszcze nie koniec
    Zgodnie z warunkami umowy, do 2015 roku budynek Przedstawicielstwa powiększy się o dodatkowe 500 m. kw. Na dodatkowej powierzchni powstanie przestronna sala reprezentacyjno-recepcyjna z pełnym zapleczem kuchennym.
    Utrzymanie kadry i budynku to ok12 mln. euro rocznie.
    Należy wspomnieć że posiadamy administrację rządową w Strasburgu

  • 9: zuza z IP: 83.4.210.* (2012-02-15 10:20)

    Jasne, znowu mydlenie oczu, niby dbałość o zdrowie narodu, a w rzeczywistości zwiększenie bezrobocia... Zlikwidujmy prywatne sklepy z alkoholem- czytaj zlikwidujmy większość małych sklepów, bo na bułkach i serkach większość z nich padnie, a zastępy pracowników tych sklepów staną w kolejce po zasiłek... W tej chwili w centrach miast, w których co kilkaset metrów są hipermarkety, małe sklepy padają, bezrobocie szaleje, a rząd chce zadbać kosztem zwykłego pracownika o zdrowie narodu? Paranoja.

  • 10: z innego punktu widzenia... z IP: 85.167.116.* (2012-02-15 10:36)

    Jestem za! Dodatkowo powinno się zwiększyć kary za nielegalną produkcję alkoholu i znacznie podnieść ceny alkoholu w sklepach!
    Niestety w Polsce istnieje bardzo duży problem alkoholowy, ludzie mimo braku pieniędzy zawsze znajdą kilka złotych żeby stanąć w koleje po przysłowiowe piwo, co jest patologią... oczywiście nie można mówić, że robią tak wszyscy, lecz patologicznie duża część społeczeństwa i od razu trzeba zaznaczyć, że państwo sobie nie radzi z tym problemem. Mieszkam w Skandynawii od jakiegoś czasu i oczywiście ludzie piją alkohol, (w marketach można kupić w tygodniu do godz 20 a w soboty do 18 piwo ok 4%), ale nie jest to produkt "pierwszej potrzeby" tak jak w Polsce. Raczej nie widać na ulicach pijanych, agresywnych, szukających zaczepki ludzi. Jest zwyczajnie bezpieczniej. Przylatując do Polski i obserwując całą sytuację z punktu widzenia gościa z przykrością muszę przyznać że naszą wizytówką stały się szyldy sklepów typu "świat alkoholi", "kapselki" itp. dlatego daję zielone światło temu pomysłowi.

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie