Przywódcy 26 państw na dzisiejszym szczycie UE będą pracowali nad piątym projektem umowy o unii fiskalnej. Po poprawkach wprowadzonych przez Hermana Van Rompuya wciąż nie ma w nim zapisów satysfakcjonujących Polskę. To jeszcze nie koniec złych informacji dla Warszawy. Spotkanie będzie poświęcone również wzrostowi gospodarczemu i walce z bezrobociem. Komisja Europejska zaproponowała, by na kreowanie zatrudnienia przeznaczyć ponad 80 mld euro z niewykorzystanych funduszy strukturalnych. Trafią one do krajów objętych unijnymi bail-outami. Pomysł powstał w Paryżu i ma silne poparcie Berlina. Polska nie chce, by walka z bezrobociem była połączona z grzebaniem przy funduszach strukturalnych. To niebezpieczny precedens, szczególnie że pojęcie niewykorzystanych funduszy łatwo rozszerzyć.

Spotkania zamknięte

Francja – największy przeciwnik polskich postulatów – nie zamierza iść na ustępstwa. Jej dyplomaci w nieoficjalnych rozmowach przekonują, że Warszawa stawia nierealne warunki. Maksimum, na co jest w stanie pójść Paryż, to obecne brzmienie artykułu 12, w którym jest mowa o udziale państw bez euro w szczytach co najmniej raz do roku, jeśli zgodzi się na to przewodniczący Rady strefy euro. I po wprowadzeniu w życie części zapisów umowy przez państwa bez wspólnej waluty. Równocześnie do porozumienia politycznego, czyli de facto zgody na obecną umowę, prą Niemcy. Berlin chce szybkiego zaakceptowania projektu. Polski rząd zapewnia tymczasem, że to jeszcze nie koniec batalii o zasadę jednego stołu – szczytów wszystkich państw, które przystąpiły do unii fiskalnej.

Francuzi, których nieoficjalnie wciąż popierają Belgowie, Estończycy i Austriacy, sprawę stawiają jasno. – To mają być szczyty strefy euro, mamy prawo spotykać się we własnym gronie. Kiedy Polska przystąpi do Eurolandu, także będzie w nich brała udział. Na razie jednak byłoby to kuriozalne, gdybyście byli zapraszani – mówi DGP jeden z francuskich dyplomatów uczestniczący w rozmowach nad umową o unii fiskalnej. Jest przekonany, że Polska nie będzie twardo upierała się przy swoich postulatach i na dzisiejszym szczycie pójdzie na kompromis. – Polska nie musi przystępować do paktu i ratyfikować go, to pakt przede wszystkim dla strefy euro. Inne kraje mogą, ale nie muszą się do niego dołączać i bez ich uczestnictwa nic złego się nie stanie – dodaje. Nieoficjalne stanowisko dyplomaty oddaje logikę myślenia Paryża.

Obecnie największym przeciwnikiem Polski jest Francja

Polska jest w niekorzystnej sytuacji. W zasadzie nie ma żadnych środków nacisku na Francję. Jeśli nie przystąpi do umowy, unia fiskalna i tak powstanie, tyle że w mniejszym gronie. Co więcej, nie ma jasności, na jakich warunkach do tej unii będzie można dołączyć w późniejszym terminie: czy wystarczy wyrażenie woli przez zainteresowane państwo i ratyfikowanie przez nie umowy, czy też wymagana będzie zgoda sygnatariuszy? Prawnicy Rady UE przychylają się do opinii, że musi być zgoda wszystkich państw. Polska i Czechy uważają, że nie jest to konieczne. Warszawa i Praga w ten sposób chcą zapewnić sobie prawo do nieprzystępowania do umowy, jeśli jej ostateczny kształt będzie niezgodny z ich oczekiwaniami. I zarazem obie stolice nie chcą być zależne od woli sygnatariuszy, gdy zdecydują się na przystąpienie do unii fiskalnej w późniejszym terminie.

Trudno o konsensus

Konflikt co do kształtu umowy jest także pomiędzy krajami strefy euro. Nie ma zgody nawet co do tego, jak właściwie powinien nazywać się dokument – czy ma być on paktem, czy też porozumieniem? Wciąż nie wiadomo, ile krajów będzie musiało się zgodzić, by dokument wszedł w życie – czy wszystkie państwa strefy euro, czy też wystarczy zgoda 12 z nich? Kolejna kość niezgody to tak zwana złota zasada – czy zobowiązania te mają być zapisane w konstytucji czy też w innym dokumencie? A następnie kto i w jakim trybie będzie mógł nakładać sankcje na kraje nieprzestrzegające reżimu?

Dziś tuż przed rozpoczęciem szczytu UE odbędą się konsultacje niemieckiej kanclerz Angeli Merkel z premierem Włoch Mario Montim oraz prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym. W ubiegłym tygodniu Monti oświadczył, że Włochy popierają udział państw spoza strefy euro w jej obradach.