Analitycy twierdzą, że w najbliższych dniach trzeba oczekiwać korekty, czyli osłabienia polskiej waluty. Marcin Kaczmarczyk, analityk Trigon Domu Maklerskiego, wskazuje, że inwestorom kupującym złotego nie udało się jeszcze zejść poniżej lokalnego minimum kursu z 17 października ani poniżej znaczącej luki cenowej z 9 września. – To dość mocno sugeruje, że inicjatywa przechodzi w ręce „byków”, czyli graczy obstawiających wzrost wartości euro. Kurs może więc w najbliższej przyszłości powoli zmierzać do poziomu 4,40 – 4,45 zł za euro – uważa Kaczmarczyk.

– Ze względu na bliskość silnego wsparcia na poziomie 4,2645 zł rośnie prawdopodobieństwo realizacji zysków, czyli sprzedaży złotego – potwierdza Marcin Kiepas z X-Trade Brokers Domu Maklerskiego.

Pieniądze

Pieniądze

źródło: ShutterStock

Według Kaczmarczyka inwestorzy sprzedający złotego nie powinni jednak uzyskać przewagi na dłużej. – Wykres tygodniowy EUR/PLN sugeruje, że w perspektywie kilku tygodni bardziej należy się spodziewać ruchu w dół, do poziomu nawet 4,1 zł, niż znaczących wzrostów.

Także zdaniem Kiepasa polska waluta w dłuższym terminie powinna się umacniać. – Styczniowy nieudany powrót euro powyżej przełamanej linii hossy i zdecydowane wybicie EUR/PLN poniżej dołka z 28 grudnia 2011 r. na poziomie 4,3810 zł nie tylko zapowiadało umocnienie polskiej waluty do 4,2645 zł. Przesądziło o zmianie długoterminowego trendu na EUR/PLN – uważa Kiepas.

Jego zdaniem w ciągu kilku miesięcy zagrożeniem dla złotego może być złudna wiara, że negatywne aspekty kryzysu w strefie euro zostały już uwzględnione w jej cenie. – Pierwszy kwartał będzie obfitował w nagłe zwroty na rynku. Test 4,40 zł za euro nie jest wykluczony – mówi Kiepas.