W tym tygodniu Ministerstwo Finansów oferuje obligacje o równowartości 2,6 mld dolarów, czyli największej od lipca 2010 roku – wynika z danych resortu oraz Bloomberga. Premie za pięcioletnie obligacje wystawione w czwartek na sprzedaż wzrosły prawie dwukrotnie do najwyższego poziomu od dekady. Na początku stycznia były one o 461 punktów bazowych droższe od premii za niemieckie bundy wobec 321 pb w lipcu. Dzisiaj różnica jest nieco mniejsza, wynosi 443 pb.

Polska wybiega przed kryzys

“Ministerstwo Finansów działa w założeniu, że w strefie euro dojdzie do kryzysu” – mówi Rafał Benecki, starszy ekonomista ING Banku Śląskiego w Warszawie – “Są gotowi na najgorsze”.

Dlaczego Polska nie uniknie kryzysu

Inwestorzy karzą Polskę za kryzys zadłużeniowy w regionie ponieważ 54 proc. polskiego eksportu wędruje do strefy euro, a banki zachodnioeuropejskie kontrolują 59 proc. polskich aktywów bankowych. Złoty stracił 9,8 proc. swej wartości w okresie minionych sześciu miesięcy, stając się pod tym względem drugą najgorszą walutą rynków wschodzących.

Piotr Marczak, dyrektor departamentu długu publicznego w MF powiedział 4 stycznia, że Polska, która dzisiaj sprzedaje dług wartości 3,5 mld zł, zamierza do końca stycznia zaoferować jedną czwartą tegorocznych obligacji.

Za sprzedane już w tym tygodniu obligacje wartości 750 mln euro trzeba było zapłacić inwestorom premię o 100 pb wyższą niż w marcu 2010 roku. Polskie obligacje zostały także zainfekowane w wyniku sporu Węgier z UE i MFW w sprawie niezależności banku centralnego. Za węgierski dług płacono wczoraj premię w wysokości 9,36 proc. 

Atrakcyjność polskich obligacji będzie ograniczona tak długo, jak długo Europa pozostaje „niestabilna”, gdyż Polska musi sfinansować deficyt budżetowy, który według prognoz z zeszłym rok wyniósł 5,6 proc. PKB – podkreśla Piotr Chwiejczak, strateg rynków wschodzących w Barclays Capital w Londynie.