Rada Polityki Pieniężnej jest teraz między młotem a kowadłem. Z jednej strony słaby złoty zmusza ją do utrzymywania wysokich stóp. Z drugiej jednak utrzymywanie wysokich stóp powoduje wysoką cenę kredytów, co w okresie globalnego spowolnienia, z jakim zaczynamy mieć do czynienia, może bardzo negatywnie wpłynąć na nasz wzrost gospodarczy.

– Przeszkodą w obniżaniu stóp są pozostające na wysokim poziomie wskaźniki inflacji – publikacja danych za grudzień w najbliższy piątek – wynikające ze słabości złotego. Słaba waluta podnosi ceny towarów sprowadzanych z zagranicy, przez co wpływa niekorzystnie na inflację. Dbanie o stabilność cen dóbr i usług konsumenckich to podstawowe zadanie RPP – wyjaśnia Damian Rosiński, analityk Comperia.pl.

Polski złoty

Polski złoty

źródło: Bloomberg

Poza słabym złotym kolejnym czynnikiem podbijającym naszą inflację są wysokie ceny surowców, głównie paliw. „W najbliższych miesiącach roczny wskaźnik CPI pozostanie na podwyższonym poziomie. W kierunku jej obniżenia na początku 2012 r. będzie oddziaływać wygasanie wpływu podwyżki VAT oraz efektów znacznych wzrostów cen żywności i energii z pierwszej połowy 2011 r. Jednak wciąż wysokie ceny surowców na rynkach światowych oraz wcześniejsze osłabienie kursu złotego będą czynnikami podtrzymującymi podwyższoną dynamikę cen” – napisała RPP w uzasadnieniu swej decyzji.

W ocenie rady w średnim okresie inflacja będzie ograniczana przez stopniowo malejący popyt krajowy wynikający z pogorszenia sytuacji na rynku pracy, co będzie związane m.in. ze spadkiem inwestycji publicznych oraz zamówień w przemyśle. Jako czynnik ryzyka wzrostu cen RPP na pierwszym miejscu wymienia sytuację na globalnych rynkach finansowych, która może wpłynąć na osłabienie złotego, a także wzrost cen surowców. „Rada nie wyklucza w przyszłości dalszego dostosowywania polityki pieniężnej, gdyby pogorszyły się perspektywy powrotu inflacji do celu” – napisano. A to oznacza, że jastrzębie w RPP ciągle mają wpływ na sytuację.

Dlatego ekonomiści są przekonani, że w pierwszym półroczu obniżek stóp nie będzie. Panuje wśród nich zgoda, że cięcia możemy zobaczyć w drugiej połowie. Ale nie są zgodni, ile obniżek nas czeka – czy tylko jedna o 0,25 pkt proc., co by oznaczało, że główna stopa referencyjna spadnie z obecnego poziomu 4,50 proc. do 4,25 proc., czy też trzy i wówczas stawka referencyjna obniżyłaby się do 3,75 proc. Tak naprawdę wszystko będzie zależało od tempa obniżania się inflacji i schodzenia jej do celu RPP – 2,5 proc. – co w gruncie rzeczy tylko w niewielkim stopniu zależy od decyzji podejmowanych w Polsce.