Od początku roku akcje UniCredit straciły już prawie 45 proc. Wskutek tego wartość całej grupy finansowej stopniała do nieco ponad 13,3 mld euro. Okazało się, że dużą część majątku włoskiego banku stanowi polski Pekao.

Wycena Pekao na giełdzie to 8 mld euro. Z tego do Włochów należy blisko 60 proc. akcji, czyli ok. 5,8 mld euro. Analitycy przyznają, że taki stosunek wartości spółki matki do spółki córki nie jest normalny. – To anomalia. Zwykle stosunek kapitalizacji spółki córki do wyceny właściciela powinien odpowiadać temu, jaka część zysku grupy pochodzi ze spółki córki – mówi Andrzej Powierża z DM Banku Handlowego.

Zysk całej grupy UniCredit w 2010 r. to 1,32 mld euro. Z tego wkład polskiego banku to ok. 0,34 mld euro. To oznacza, że wycena Pekao powinna stanowić ok. 1 wyceny włoskiej grupy. Tymczasem wartość Pekao to połowa wartości UniCredit.

Logo Unicredit

Logo Unicredit

źródło: Bloomberg

Przecena włoskiego banku to skutek kłopotów z pozyskaniem kapitałów. Aby pokryć stratę z ubiegłego roku (pod koniec III kw. sięgała 10 mld euro), UniCredit zaoferował inwestorom akcje z 40-proc. dyskontem. W odpowiedzi zaczęła się wyprzedaż akcji włoskiej grupy.

Jej kłopoty to – zdaniem analityków – dopiero przedsmak tego, co czeka sektor bankowy na Starym Kontynencie. – Europejskie banki muszą do czerwca zgromadzić ponad 100 mld euro na podniesienie kapitałów – mówi Roman Przasnyski z Open Finance. – Niektóre skorzystają z pomocy państwa, ale w obecnych warunkach w ten sposób uda się pozyskać jedynie część tej kwoty. Resztę banki będą musiały pozyskać poprzez emisję akcji z dużym dyskontem – dodaje.

To oznacza przecenę akcji europejskich instytucji finansowych. I jednocześnie – podobnie jak w przypadku Pekao – wzrost znaczenia innych polskich banków.

Nasze instytucje od dawna radzą sobie lepiej niż ich zachodni właściciele. Od szczytu hossy, który miał miejsce w lipcu 2007 r., zostały one wprawdzie mocno przecenione, ale akcje ich spółek matek spadły o wiele bardziej.

Tak było w przypadku BRE Banku i Commerzbanku. Akcje tego pierwszego straciły 53,8 proc., a Commerzbanku – aż 95,8 proc. W rezultacie niemiecki bank numer dwa jest wart obecnie 6,1 mld euro, czyli zaledwie trzy razy więcej od BRE (który na polskim rynku jest numerem trzy).

Kredyt Bank stracił 65,4 proc., a KBC – jego belgijski właściciel – aż 90,8 proc. Kapitalizacja polskiego banku to 0,61 mld euro, a KBC – 3,32 mld euro, a więc zaledwie 5 razy mniej.

Na tym tle znacznie lepiej radzą sobie BZ WBK i jego hiszpański właściciel, Santander. Wycena tego pierwszego to zaledwie nieco ponad 7 proc. kapitalizacji instytucji z Półwyspu Iberyjskiego. Ale nawet w tym przypadku bank z Hiszpanii stracił więcej (58,7 proc.) na wartości niż polski (22,8 proc.).

– Lepsze zachowanie polskich banków wynika m.in. z ich modelu biznesowego – mówi Marta Czajkowska-Bałdyga z KBC Securities. Jej zdaniem inwestorzy chętniej lokują teraz kapitał w tych instytucjach finansowych, które zarabiały na udzielaniu kredytów i zbieraniu depozytów. Uciekają zaś od tych, które głównie inwestowały w papiery dłużne państw ze strefy euro.