"Cała powojenna polityka monetarna Niemiec nastawiona była na walkę z inflacją, z powodów nie czysto ekonomicznych, ale społeczno-historycznych. Niemcom jest teraz bardzo trudno odejść od tego dogmatu. Dlatego Niemcy nie chcą się zgodzić na dodrukowanie euro, choć - moim zdaniem - jest to jednym z najłatwiejszych, najszybszych i najbardziej sprawdzonych rozwiązań.

Pod pewnymi względami zgadzam się z kanclerz Merkel, że euroobligacje nie są rozwiązaniem kryzysu długu publicznego. Są jednak formą ratowania euro. Potrzebne są działania długofalowe zmierzające do uzdrowienia strefy euro, tylko pytanie jest, czy mamy teraz czas na takie reformy. Sytuacja jest na tyle paląca, że potrzebne są rozwiązania sprawdzone i znane, które są w stanie ratować euro w tej chwili, mimo że długofalowo nie najlepsze. Na pewno euroobligacje są takim rozwiązaniem.

Teraz ratowanie euro jest blokowane przez pewne historyczne myślenie o monecie. To trzeba zmienić, bo sytuacja jest nowa. Zarówno dodruk pieniędzy, jak i emisja euroobligacji są częścią rozwiązania i powinny być brane pod uwagę.

W interesie Polski jest, byśmy byli włączani we wszystkie rozwiązania systemowe w strefie euro oraz w tworzenie tych rozwiązań. Polska już jest zobligowana do przestrzegania Paktu Stabilności i Wzrostu. Co więcej, można powiedzieć, że jesteśmy jednym z prymusów. Bardzo by mi zależało, by wszystkie rozwiązania związane ze strefą euro obejmowały Polskę. To bardzo istotne z dwóch powodów. Pierwszy, że traktatowo zobligowaliśmy się do respektowania Paktu Stabilności i Wzrostu, a po drugie pod względem gospodarczym jesteśmy bardzo związani z tym, co się dzieje w strefie euro". (PAP)

mmu/ je/ ura/