Dziś GUS opublikuje dane o inflacji za październik. Ekonomiści spodziewają się, że wzrosła do 4 – 4,2 proc., licząc rok do roku. We wrześniu wzrost wyniósł 3,9 proc. – W naszej opinii głównym czynnikiem wzrostu inflacji w październiku był wyższy koszt żywności. Szacujemy, że w porównaniu z wrześniem jej ceny zwiększyły się o blisko 1 proc., a rok do roku 3,8 proc. wobec 3,3 proc. miesiąc wcześniej – uważa Katarzyna Hyż, ekonomistka PKO BP. Tymczasem w koszyku inflacyjnym udział żywności wynosi 24 proc. Każde jej podbicie znacząco wpływa na ogólny poziom wskaźnika wzrostu cen. – Skończyły się sezonowe obniżki, przede wszystkim warzyw i owoców. Na rynku hurtowym mięs i tłuszczów także widać podwyżki cen – tłumaczy Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska.

Drugim czynnikiem podbijającym inflację są paliwa. – Szacujemy, że liczony rok do roku wzrost cen paliw do prywatnych środków transportu skoczył do 16 proc. z 12,9 proc. we wrześniu – mówi Katarzyna Hyż. Sprzedaż paliw do samochodów prywatnych niezależnie od cen utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie, dlatego ich wzrost przekłada się na wyższą inflację. W opinii ekonomistów dodatkowo w ubiegłym miesiącu podbijał ją słaby złoty, który wpływał na wyższe ceny wyrobów importowanych – dóbr trwałego użytku i częściowo żywności. Słaby złoty podbijał też ceny paliw.

W listopadzie i grudniu ekonomiści nadal spodziewają się inflacji na poziomie ok. 4 proc. lub blisko tego poziomu. Spadać zacznie dopiero w przyszłym roku. – Jednak na ten spadek największy wpływ będzie miał efekt tegorocznej wysokiej bazy. Podobnie jak było na początku tego roku inflację będą podbijały wyższe ceny regulowane – m.in. nośników energii i akcyzy na paliwa do dieslów – tłumaczy Arkadiusz Krześniak. W Urzędzie Regulacji Energetyki leży już wniosek o nawet 17-proc. podwyżkę cen energii od przyszłego roku. I choć mało prawdopodobne, aby urząd go zaakceptował, to niewykluczone, że wyniesie on ok. 7 proc., czyli podobnie jak w tym.

Natomiast czynnikiem hamującym inflację w 2012 r. będzie spowolnienie gospodarcze. Dlatego, o ile w tej chwili nie można liczyć na spadek stóp procentowych, to zdaniem Ignacego Morawskiego, ekonomisty PBP, do końca marca Rada Polityki Pieniężnej obniży je o 0,25 pkt proc.