Do 2013 roku ponad połowa płatności dokonywanych przez osoby fizyczne ma następować bezgotówkowo. Ponadto 90 proc. Polaków ma otrzymywać wynagrodzenia oraz świadczenia rodzinne na konto, a wśród emerytów i z ZUS, i z KRUS 70 proc. powinno zrezygnować z pobierania emerytury przez pocztę. To cele, jakie postawiono w programie rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce na lata 2010 – 2013. Ale termin przyjęcia go przez rząd stale się oddala. W Ministerstwie Finansów usłyszeliśmy, że program może trafić na jedno z najbliższych posiedzeń Rady Ministrów.

Sposób na przyspieszanie

Na pomysł przygotowania kompleksowego, wieloletniego programu rozwoju obrotu bezgotówkowego kilka instytucji wpadło w 2007 r. Prace pilotowała Koalicja na rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności powołana m.in. przez Związek Banków Polskich z poparciem Narodowego Banku Polskiego. Krzysztof Rybiński, ówczesny wiceprezes NBP, zwracał uwagę, że dzięki koordynacji działań poszczególnych instytucji szybciej udałoby się zwiększyć udział obrotu bezgotówkowego w gospodarce.

Autorzy programu przyznają, że zarówno pod względem rozwoju infrastruktury umożliwiającej płatności bezgotówkowe, jak i liczby dokonywanych za ich pomocą transakcji Polska pozostaje daleko w tyle za UE. I słono za to płaci – jak szacują eksperci około 1 proc. PKB. W Unii koszty obrotu gotówką to ok. 50 mld euro rocznie, czyli 0,4 – 0,6 proc. PKB według szacunków Europejskiej Rady ds. Płatności.

Cele programu są ambitne. Na ten rok wpisano zmniejszenie obiegu gotówkowego o 5,9 mld zł, w kolejnym o 15,1 mld zł, a w 2013 r. o blisko 27 mld zł. Zdaniem autorów raportu ograniczenie obiegu gotówki będzie miało pozytywny wypływ na gospodarkę. Pieniądze bowiem, zamiast krążyć, szybciej będą trafiać na depozyty, co np. może korzystnie wpłynąć na akcję kredytową. Dodatkowo sam koszt obiegu gotówkowego dzięki temu spadnie i to znacząco – w ciągu trzech lat ma się on obniżyć w sumie o 8,1 mld zł.

Program stawia konkretne cele przed administracją rządową i samorządową. Przede wszystkim konieczne są umożliwienie płacenia przy użyciu kart w urzędach oraz taka zmiana przepisów, aby preferowaną formą wypłaty wynagrodzeń czy zwrotu podatków był przelew na konto.

Karta miejska płatnicza

W administracji, mimo dyskusji o cięciu kosztów, nadal z bezgotówkowym obrotem jest kłopot. Na takie rozwiązania decydują się niektóre, bardziej nastawione na innowacje samorządy, tymczasem w administracji centralnej te rozwiązania przyjmują się o wiele wolniej. Jednak samorządom pomogłoby, gdyby rząd wskazał propozycje jednolitych standardów dla takich gminnych i powiatowych rozwiązań.

Koszty samorządy muszą pokryć samodzielnie, choć mogą przynajmniej część z nich finansować przy wykorzystaniu funduszy unijnych, np. w ramach programów rozwoju Polski Wschodniej czy Innowacyjna Gospodarka. Oszczędności mogą być duże, zwłaszcza w dużych miastach. Obecnie bowiem można użyć jednej karty, którą można płacić za przejazdy komunikacją miejską czy parkowanie, za wstęp do muzeów oraz stosować jako identyfikator np. w bibliotekach.

Powszechnego stosowania płatności bezgotówkowych nie będzie bez odpowiedniej infrastruktury bankowej i płatniczej takiej jak bankomaty, terminale płatnicze czy internet. A terminali na wsiach czy nawet w małych miejscowościach jest niewiele. Dlatego program zakłada, że liczba bankomatów powinna się niemal podwoić do 2013 r. i sięgnąć około 30 tysięcy. Z tym może być kłopot, bo po ostatnich zmianach w cennikach organizacji płatniczych, które doprowadziły do obniżki prowizji dla operatorów bankomatów, bankomatów przybywa wolniej niż kiedyś. W programie zapisano także spadek cen prowizji pobieranych przez organizacje płatnicze od akceptantów, czyli sklepów czy punktów usługowych przyjmujących płatności kartami. Konieczne będą też działania, które zwiększą skłonność studentów oraz seniorów do zakładania kont.

W programie nie zapisano nakazu przekazywania wynagrodzeń, emerytur czy świadczeń rodzinnych na konto. Ma to być preferowana forma, ale klient będzie mógł zastrzec, że woli jednak gotówkę lub przekaz pocztowy.

Duże oszczędności

Bankowcy są zdania, że to nie koszty są najważniejszą barierą dla upowszechnienia rachunków, lecz błędne przekonanie o wysokości opłat. Jednak osoby, opowiadające się za tym, aby nakazać bankom wprowadzenie darmowych kont, zwracają uwagę, że seniorzy rzadko mają dostęp do internetu (samo podłączenie się do sieci wiąże się zaś z kosztami), zaś przy obsłudze w oddziale naliczane są dodatkowe opłaty.

Gdyby jednak udało się zwiększyć odsetek emerytur i rent przelewanych na rachunek odbiorcy z 47 proc. (2007 r.) do 70 proc. w roku 2013, to ZUS i KRUS zaoszczędziłyby odpowiednio ok. 130 mln zł i 47 mln zł rocznie.