Po wzrostach cen ropy naftowej na światowych rynkach przyszedł czas na korektę. Wczoraj baryłka surowca brent na giełdzie w Londynie kosztowała poniżej 110 dol. To w połączeniu z nieznacznym osłabieniem dolara sprawiło, że potaniało gotowe paliwo. Niestety dotyczy to wyłącznie benzyny i tylko sprzedawanej w hurcie. Wczoraj za jej litr trzeba było zapłacić u hurtowników PKN Orlen 5,13 zł brutto.

Na stacjach paliwo jednak nie tanieje. Zdaniem ekspertów koncerny zaczynają śrubować marże, odbijając sobie straty poniesione we wrześniu. Wtedy praktycznie nie zarabiały na paliwie, starając się dotrzymać kroku Orlenowi, który przez kilka tygodni oferował paliwo w cenie zaledwie o grosz wyższej od cen hurtowych. Ta promocja dała się we znaki innym koncernom tak bardzo, że poprosiły o pomoc UOKiK. Ma on zbadać, czy nie doszło do nadużycia przez firmę dominującej pozycji na rynku. Dzisiaj marże na stacjach Orlenu wynoszą około 20 gr na litrze benzyny.

Wzrosły za to ceny oleju napędowego. Litr diesla w hurcie kosztował wczoraj 5,25 zł – o 12 gr więcej niż litr benzyny 95. A jeszcze tydzień temu był o 3 gr tańszy. Na stacjach olej nadal jest o kilka groszy tańszy od benzyny, jednak lada chwila się to zmieni. – Zrównanie się cen to kwestia kilku dni – uważa Jakub Bogucki z E-petrol.pl. Z taką sytuacją mamy do czynienia co roku, tuż przed rozpoczęciem sezonu zimowego. Ceny spadają po paru miesiącach z nadchodzącą wiosną. Ale tym razem może być inaczej – od stycznia rośnie akcyza na diesla – o 28 euro na 1000 l paliwa. To oznacza, że na stacjach jego litr będzie droższy o około 15 gr.