PAP: Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo od kilku miesięcy informuje, że negocjuje z Gazpromem obniżkę sprowadzanego do Polski rosyjskiego gazu. Czy jest szansa na szybkie porozumienie?

Aleksandr Miedwiediew: To nieprawda, że PGNiG negocjuje z nami obniżenie ceny gazu. W mediach pojawiają się nieprawdziwe informacje na ten temat. W kontrakcie jamalskim zapisaliśmy, że cena eksportowanego przez nas do Polski gazu po 2009 roku może zostać obniżona tylko w warunkach istotnych zmian rynkowych, np. stosunkowo niskiej ceny tego surowca w kontraktach spotowych. Tymczasem ceny gazu w tych kontraktach wzrosły znacznie od czasu, gdy wiele firm zwracało się do Gazpromu o rewizję ceny. Wtedy różnica pomiędzy ceną spotową a ceną w kontraktach długoterminowych, indeksowaną cenami ropy naftowej, była istotna, a obecnie jest niewielka. Kilka dni temu za 1 tys. metrów sześciennych gazu trzeba było zapłacić 420 dolarów, a to bardzo dużo. Obserwujemy też tylko niewielkie spadki cen ropy WTI i Brent. Z PGNiG prowadzimy tylko konsultacje na temat sytuacji na rynku gazu. Sytuacja na rynku nie jest łatwa i mamy nadzieję, że wiele firm zdało sobie z tego sprawę. Mam nadzieję, że wszyscy to zrozumieją.

PAP: Co było zatem głównym tematem rozmów, które prowadził Pan w Warszawie?

A.M.: Rozmawialiśmy z PGNiG o współpracy przy budowie elektrowni gazowych w Polsce. Jesteśmy zainteresowani ich budową nie tylko w Polsce; są przyszłością europejskiej energetyki. Gaz jest niskoemisyjnym paliwem - dzięki niemu UE może osiągnąć cele ograniczenia emisji CO2. Nie zapominamy też, że PGNiG jest firmą upstreamową - dyskutowaliśmy o współpracy przy projektach wydobywczych. To może być także współpraca w poszukiwaniach i wydobyciu gazu łupkowego, ponieważ Gazprom ma technologię, która jest wykorzystywana w podobnych projektach - przy wydobyciu metanu w kopalniach węgla. Nie interesowaliśmy się dotychczas koncesjami gazu łupkowego w Polsce, ale obserwujemy ten rynek. Spotkaliśmy się z Radą Nadzorczą EuRoPol Gazu. Finalizowaliśmy decyzje, które zostały zawarte w porozumieniu Gaz-Systemu z EuRoPol Gazem, dotyczącym operatora polskiego odcinka gazociągu jamalskiego. Wymagało ono m.in. dostosowania jego warunków do prawa rosyjskiego i polskiego, a to zabiera czas.

PAP: Wiceprezes PGNiG Radosław Dudziński mówił na konferencji przed kilkoma tygodniami, że jeśli nie dojdzie do rewizji ceny w kontrakcie jamalskim, spółka będzie dochodziła swoich praw przed trybunałem arbitrażowym.

A.M.: Powtórzę, że nie prowadzimy rozmów na temat obniżki ceny dla Polski w kontrakcie jamalskim, więc nie ma też sporu, który moglibyśmy rozwiązać przed trybunałem arbitrażowym. Spotkałem się z prezesem Dudzińskim i wymienialiśmy tylko opinie o sytuacji na rynku gazu.

PAP: Co jest przyczyną wysokich cen gazu w kontraktach spotowych i wysokich cen ropy naftowej?

A.M.: Na świecie skończyła się już epoka taniej ropy naftowej i taniego gazu, z bardzo prostego powodu - dużego popytu na te surowce na Dalekim Wschodzie: w Chinach, Indiach, Wietnamie, Pakistanie czy Bangladeszu. Także rosyjska gospodarka konsumuje coraz więcej energii i potrzebuje więcej surowców. Konsumpcja ropy naftowej i gazu będzie się zwiększać, a wraz ze wzrostem popytu rosną koszty produkcji. Program inwestycyjny Gazpromu na najbliższe lata przekracza 30 mld dolarów, zarówno jeśli chodzi o upstream, czyli sektor wydobywczy, jak i downstream, sektor dystrybucyjny. Wysokie ceny surowców to też pokłosie światowego kryzysu i obecnych problemów Europy. Mam na myślę sytuację w Grecji, Hiszpanii czy we Włoszech. Rynki są ciągle pod wpływem docierających z tych krajów negatywnych informacji gospodarczych. Ceny spotowe gazu przekroczyły 400 dolarów za 1 tys. metrów sześciennych i są ciągle nieprzewidywalne.

PAP: Jakie są szanse na wybudowanie trzeciej nitki gazociągu Nord Stream?

A.M.: Rozważamy to. Potrzebny jest popyt na odpowiednią ilość gazu, żebyśmy mogli się na to zdecydować. Rosja jest gotowa dostarczać do Europy tyle gazu, ile tylko Europa potrzebuje. Jeśli połączymy przepustowości gazociągu Nord Stream, planowanych South Stream i Nabucco, także terminali LNG, może okazać się, że ciągle jest przestrzeń na dostawy gazu, nawet nie w najbardziej popytowo optymistycznym scenariuszu. Tak więc wszystko będzie zależało od odpowiedzi przez naszych partnerów w Europie na pytanie, ile gazu będą potrzebować.