Dopłaty unijne oraz moda na zdrowe jedzenie spowodowały, że szybko wzrastają liczba firm zajmujących się uprawą ekologicznej żywności oraz powierzchnia upraw. Z danych Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wynika, że w ubiegłym roku produkcją ekologiczną zajmowało się w Polsce blisko 21 tys. gospodarstw rolnych. To aż 20 proc. więcej niż w roku poprzednim. Same uprawy ekologiczne rozrosły się o 25 proc. – w ubiegłym roku objęły 519 tys. hektarów. W stosunku do roku 2004 powiększyły się zatem ponadsześciokrotnie.

– Ekogospodarstw i ekoupraw przybywa, ponieważ rośnie popyt na produkty, do których hodowli nie stosuje się chemii. Polacy mają coraz większą świadomość tego, jakie zalety ma takie jedzenie – mówi Bogusława Szmigielska z Polskiego Związku Rolników Ekologicznych. W produkcji ekoupraw nie używa się nawozów sztucznych i środków ochrony roślin, antybiotyków, hormonów wzrostu i genetycznie modyfikowanych organizmów. Produkcja jest nadzorowana i kontrolowana. Ekologiczność produktu musi być oznaczona certyfikatem, który w ubiegłym roku wydawało 11 firm upoważnionych przez resort rolnictwa.

Zdaniem specjalistów coraz więcej osób kupuje żywność ekologiczną ze względu na jej szczególny smak, zapach i wygląd, a także z powodów zdrowotnych. – Przybywa na przykład dzieci z różnymi alergiami. Lekarstwem dla nich często okazują się właśnie produkty ekologiczne – twierdzi Mieczysław Babalski ze Stowarzyszenia Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi „Ekoland”.

Popularność ekologicznych upraw ma jednak także inne uzasadnienie – czysto finansowe. – Gwałtowny wzrost liczby ekogospodarstw jest podyktowany również dopłatami unijnymi do tego typu upraw – ocenia Babalski. Rolnicy, którzy zdecydują się na hodowanie zdrowego pomidora, ziemniaka czy pietruszki, mogą liczyć nie tylko na standardowe dopłaty bezpośrednie wynoszące ok. 600 zł za hektar upraw, lecz także na dodatkowe dopłaty do upraw ekologicznych. W przypadku upraw rolniczych z certyfikatem dostają dodatkowo 600 zł za każdy hektar, a przy uprawach sadowniczych i jagodowych – aż 1540 zł.

– Te pieniądze są pewne, przychodzą co roku. Tymczasem zyski ze zwykłej produkcji rolniczej – zależnie od roku – są albo ich nie ma – podkreśla Szmigielska.

Zdaniem samych producentów ekologicznej żywności jej rynek rozwijałby się jeszcze szybciej, gdyby nie pośrednicy, którzy – ich zdaniem – windują ceny zdrowych warzyw czy owoców. Są one przeciętnie o 50 – 60 proc. droższe od produktów tradycyjnych. Z tego między innymi powodu ekouprawy stanowią obecnie zaledwie 2,8 proc. całkowitej powierzchni upraw rolnych. Pod względem powierzchni jest ich ponad trzy razy mniej niż w Hiszpanii i ponad dwa razy mniej niż we Włoszech.

Z drugiej strony polska żywność ekologiczna coraz odważniej wchodzi na zagraniczne rynki. – Po awarii elektrowni jądrowej w Japonii zainteresowaliśmy ambasadę tego kraju ewentualnym eksportem m.in. soków z aronii, które neutralizują negatywne skutki zdrowotne napromieniowania – mówi Andrzej Chilicki z Augustowsko-Podlaskiego Stowarzyszenia Eko-Rolników. I tak Kraj Kwitnącej Wiśni stał się największym odbiorcą polskiej aronii.