Instrukcja reguluje zasady dostępu do gazociągu wszystkich firm, które zechcą dostarczać Polsce gaz oraz jest wykonaniem regulacji unijnych liberalizujących rynek gazowy. Z prawa dostępu do rury jalmaskiej można skorzystać na dwa sposoby. Ten najbardziej prawdopodobny to wirtualny rewers, zakłada on, że polska firma kupi gaz od niemieckiego odbiorcy, ale odbierze go w Polsce z części przesyłanej przez gazociąg jamalski tranzytem do Niemiec. Choć to ten sam gaz, to Niemcy płacą Rosjanom za niego mniej niż my, dlatego może się on okazać konkurencyjny dla błękitnego paliwa dostarczanego przez PGNiG.

Takim zakupem mogą być zwłaszcza zainteresowane polskie firmy energetyczne, chemiczne lub paliwowe. A to może pociągnąć za sobą zmiany cen gazu. Druga możliwość, choć obecnie wątpliwa ze względu na to, że cała przepustowość jest obecnie zarezerwowana, to możliwość przesyłu polskiego gazu do Niemiec. 2,3 mld metrów sześciennych gazu, które za pomocą wirtualnego rewersu można kupić w Niemczech, to wielkość odpowiadająca około 15 proc. polskiego rynku gazu.

– To krok w kierunku rozwoju konkurencji na polskim rynku gazu – mówił mówił wczoraj na konferencji prasowej prezes URE Marek Woszczyk.

Do 14 września zainteresowane skorzystaniem z gazociągu firmy powinny się zgłosić do Gaz-Systemu, który jest niezależnym operatorem gazociągu jamalskiego. Gaz-System otrzyma od właściciela gazociągu spółki Europol Gaz informację o wolnych mocach przesyłowych i rozdzieli je między zainteresowane firmy od 1 listopada. Przydział będzie obowiązywał do końca roku. Firmy, które chciałyby korzystać z Jamału, w przyszłym roku mają czas, by wystąpić z ofertą do końca września.

Wprowadzenie zasady dostępu trzeciej strony to kolejny krok w wykonywaniu unijnych zasad liberalizacji rynku gazowego. Pierwszym było wyznaczenie państwowej spółki Gaz-System na niezależnego operatora gazociągu jamalskiego, którego właścicielem jest polsko-rosyjska spółka Europol Gaz. Bowiem według unijnych przepisów obowiązuje rozdział handlu od dystrybucji.