Wczoraj kolejny dzień spadały rentowności naszych obligacji – te dla 5- i 10-letnich były najniższe od roku, a dla 2-letnich przez chwilę nawet od 2007 r. To głównie efekt tego, że resort finansów zmniejszył już podaż długu i stara się zmienić jego strukturę: sprzedaż bonów jest wstrzymana, mniej ma być obligacji 2-letnich, a więcej p5-letnich. Ale na korzyść papierów dłużnych działają także inne czynniki.

Sytuacja na rynkach akcji powodowała, że obligacje stały się bezpieczną przystanią dla inwestorów. A choć coraz wyraźniej rysują się perspektywy spowolnienia światowych gospodarek, związane z obawami o finanse USA i Europy, Polski dotyczą w mniejszym stopniu. Wczoraj prognozę PKB dla naszego regionu obniżył JP Morgan. Dla Polski zakłada ona wzrost o 3,8 proc. w tym roku i 3,0 proc. w przyszłym wobec wcześniejszych 4,0 proc. i 3,4 proc. Korekta jest, ale na szczęście niedramatyczna.

– Fundamenty ekonomiczne Polski są mocne. Choć banki inwestycyjne obniżają prognozy wzrostu naszego PKB, to jest i tak wysokie w porównaniu z gospodarkami dużych krajów europejskich – podkreśla Arkadiusz Urbański, analityk rynków finansowych z Pekao SA.

Wolniejszy wzrost zwiększa prawdopodobieństwo niższej inflacji, a to także może wspierać dalszy spadek rentowności. – Następuje rewizja oczekiwań w sprawie decyzji NBP co do stóp procentowych. Obecnie rynek zaczyna wyceniać obniżkę stóp procentowych. Wpłynęłaby na obniżkę rentowność obligacji – mówi Maja Goettig, główna ekonomistka banku BPH.

Krótkookresowym zagrożeniem może być chęć inwestorów zagranicznych do zrealizowania dotychczasowych zysków z inwestycji w obligacje. To, co na nich zarobili, mogą chcieć zainwestować w giełdę. – Nawet jeżeli tak będzie, to rentowność naszych papierów wzrośnie o 20 – 30 pkt bazowych w sektorze 5- i 10-letnich obligacji, podczas gdy od wiosny spadła o 50 – 80 pkt – wylicza Urbański.

Jeżeli inwestorzy nadal będą trzymali nasze obligacje, ich rentowność dalej będzie spadała. Ich dobrej kondycji zagrozić mogą tylko poważniejsze od spodziewanych skutki spowolnienia lub wybory parlamentarne. – Tak może się stać, jeśli nastąpią zawirowania związane np. kłopoty ze stworzeniem większości parlamentarnej – mówi Roland Paszkiewicz z Pekao SA. Obawy dotyczą też tego, czy kolejny rząd dotrzyma ścieżki zejścia z deficytem finansów publicznych do 3 proc. w 2012 r., co jest związane także z obietnicą zmniejszenia długu w relacji do PKB.